W peruwiańskim dystrykcie Queropalca, liczącym nieco ponad 730 mieszkańców, wygrał człowiek, którego rodzice najwyraźniej nie czytali podręczników historii albo czytali je bardzo selektywnie.
Hitler Mussolini Simeón Flores, 45-latek z centrolewicowej Ahora Nación, zdobył 229 głosów (34,5 proc.) i wyprzedził m.in. drugiego Gaspara Benilde Osorio Zambrano z Popular Renewal Peru party, na którego oddano 204 głosy (30,8 proc.). Różnica wyniosła 25 głosów.
Flores jeszcze rok temu był członkiem Fuerza Popular Keiko Fujimori. Potem przeszedł na lewą stronę i startował z szyldu, który obiecuje walkę z korupcją oraz powszechną służbę zdrowia.
Jak widać, ani pierwsze, ani drugie imię nie przeszkadzały wyborcom. W Peru nie jest to jednak żadna nowość. Wcześniej burmistrzem innej andyjskiej wioski był Hitler Alba Sánchez.
Z kolei w peruwiańskim kongresie od 2021 roku aż do swojej śmierci w wieku zaledwie 46 lat w 2024 roku z ramienia centroprwaicowej partii We Are Peru zasiadał Hitler Saavedra.
Zagraniczne media łapią się za głowę, że lewicowy kandydat nosi nazwiska dwóch dyktatorów. Sam zainteresowany nie składał deklaracji wierności totalitaryzmom XX wieku.
Imiona o negatywnych historycznych konotacjach albo w inny sposób nietypowe nie są w Peru czymś niespotykanym, ale wręcz przeciwnie – Peruwiańczycy często wybierają dla swoich dzieci imiona nie zważając na ich kontrowersyjne konotacje.
Dla mieszkańców Queropalca liczyły się drogi, woda i kto kogo zna, a nie brzmienie aktu urodzenia. Wynik czeka na formalne potwierdzenie.


