Litewski minister spraw wewnętrznych Martynas Katelynas powiedział w poniedziałek w Budzisku (Podlaskie), że w razie wojny może być milion uchodzców z krajów bałtyckich, którzy będą chcieli przyjechać do Polski. Litwini przygotowują się do takiej sytuacji.
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński spotkał się w poniedziałek przy granicy polsko-litewskiej w Budzisku z ministrem Republiki Litewskiej Martynasem Katelynasem. Wcześniej w Suwałkach rozmawiali m.in. o planach ewakuacji ludności z krajów bałtyckich do Polski.
Na Litwie niedawno odbyły się ćwiczenia w tym zakresie. Litewski minister poinformował, że przy granicy z Polską w miejscowości Łoździeje powstaje specjalny ośrodek dla ewentualnych uchodźców.
– To przejście graniczne, które łączy nas z Polską, jest przewidziane dla około miliona, a może nawet więcej uchodźców, którzy będą z naszych krajów w wypadkach wojennych możliwi do ewakuacji – powiedział Katelynas.
Ministrowie poinformowali w Budzisku, że trwają prace nad planami, jak ewentualnie przeprowadzić taką ewakuację ludności.
– Jeżeli chodzi o plany ewakuacji transgranicznej, kwestie infrastruktury, alternatywnych przejść granicznych w sytuacji zagrożenia i jeśli chodzi o kwestię punktów recepcyjnych, te zadania są przypisane do poszczególnych jednostek i rozpoczynamy intensywne prace w tym zakresie – mówił Kierwiński.
Dodał, że Polska i kraje bałtyckie muszą mówić jednym głosem, żeby uporać się z zagrożeniami i przeciwdziałać tym, które niesie imperializm rosyjski.
– Polska i Litwa są jak bracia, jak siostry, które się wzajemnie wspierają i będą wspierać – zapewnił Katelynas.
Od lipca 2025 roku na polsko-litewskiej granicy przywrócono kontrole po polskiej stronie w związku ze wzmożoną migracją. Granica z Litwą ma 104 km długości. Kontrole są prowadzone łącznie w 13 miejscach.
– Ta kontrola przybiera łagodne formy, jest losowa, nie jest zaostrzana. Latem były tu potężne kolejki, a dzisiaj kolejek nie ma, bo one zniknęły – mówił w Budzisku litewski minister spraw wewnętrznych.
Kierwiński powiedział, że służby robią wszystko, żeby kontrole były jak najmniej dotkliwe dla podróżujących.


