Prawda jest okrutna. 35 lat po likwidacji cenzury – ale po utrzymaniu państwowego monopolu na edukację – liczba „obywateli” umiejących poprawnie wnioskować logicznie spadła do jakichś 10% (przedtem było to 20% – bo obchodzenie zakazów Cenzury wymagało pewnego wysiłku umysłowego). OK – motłoch zawsze był głupi, a to czy z’idiociało 80% czy 90% społeczeństwa nie ma znaczenia (dopóki ktoś nie wprowadzi d***kracji…)
Dobrze – ale co zrobić, gdy objawy kretynizmu zaczynają występować u ludzi z oczywistej elity – i to nie lewicowej? Libertariańskiej!
Przed I turą wyborów w Krakowie kol.Mikołaj Pisarski napisał – jako libertarianin! – że kol.Klimek jest OSTATNIM kandydatem do zagłosowania nań!
Obiecałem się tym zająć – bo kol.Pisarski bynajmniej nie poprzestał na wrzasku – tylko zaczął tę tezę uzasadniać! W sposób oczywiście absurdalny. W stopniu budzącym podziw.
Przede wszystkim: w tych wyborach startowały Panie Aleksandra Owca, Daria Gosek-Popiołek i Monika Piątkowska – każda z Doktoratem z Debilizmu Gospodarczego (każdy z innej lewicowej uczelni). Samo porównywanie ich z p.Michałem Klimkiem świadczyłoby o chorobie umysłowej. Owszem, można twierdzić że kol.Klimek nie ma empatii albo nie przerobił Farbenlehre – ale p.Klimek jest z UPR i startuje z Korony, nad którą (co kol.Grzegorz Braun nieustannie podkreśla) wysoko powiewa Sztandar Korwinizmu.
Na pewno też nie jest libertariańskim kandydat PiSu, ani samorządowiec walczący o ideę samorządu. Być może libertarianinem jest p.Gibała, który to starannie ukrywa. Być może. Ale p.Pisarski powiedział: „Absolutnie najgorszym kandydatem w wyborach na Prezydenta Krakowa jest pseudo-wolnościowy kandydat Korony – Michał Klimek” – z czego wynikałoby, że wszyscy pozostali są od Niego lepsi!
P.Pisarski już to wyjaśnia. „Dlaczego? Bo cała jego kampania i niemal każde jedno zdanie, które w niej wypowiada opiera się na wykorzystaniu słusznych libertariańskich intuicji moralnych i fragmentów prawdziwych teorii ekonomicznych oraz ich wykrzywieniu i obróceniu w kłamstwo albo manipulację. Tam gdzie libertarianin krytykuje państwo i jego aparat przymusu Klimek tworzy i rozwija Teorię Wielkiego Spisku. Tam gdzie wolnościowiec objaśnia i tłumaczy bodźce on tropi intencje: urzędników, Unii, „lewicy” czy Ukraińców. Postulaty prywatyzacji, urynkowienia i otwarcia na sektor prywatny i biznes stosuje sobie selektywnie – stosuje go według własnej arbitralnej granicy za którą domaga się etatystycznego protekcjonizmu.”
Mamy w ekonomii teorie rozmaitych Marxów-Engelsów-Keyn’sów-Galbraithów – oraz teorie Rothbardów-Friedmanów-Misesów-Hay’ków. Obydwaj z p.Pisarskim wiemy, że te drugie są słuszne. Jednak na uczelniach dominują te pierwsze. Czyż nie jest potrzebna jakaś Teoria Wielkiego Spisku, która by wyjaśniła, dlaczego tak się dzieje?
Wyraźnie widać, że w/g p.Piskorskiego (Pisarskiego – red.) polityk, który zapewniłby Wolność wszystkim z wyjątkiem Rosjan jest gorszym libertarianinem od tego, który wziąłby za mordę wszystkich!
Tymczasem polityk nie jest teoretykiem – i jeśli ludzie nie chcą Wolności, ale nienawidzą Rosjan (i jeśli zabierze się prawa Rosjanom, to się zgodzą na Wolność) – to wolnościowy polityk ma to zrobić. Za 10 lat przyzna się te prawa również Rosjanom – i nikt nawet tego nie zauważy.
Oczywiście zamiast Rosjan mogą być Amerykanie albo Żydzi – i p. prof.Adam Wielomski podejrzewa, że zdaniem p.Piskorskiego (Pisarskiego – red.) prawdziwy libertarianin to gość wsuwający karteczki z życzeniami do Ściany Płaczu w Jerozolimie. Tymczasem można być libertarianinem-antysemitą. Tak samo, jak można być libertarianinem-kynofobem i po objęciu władzy w Polsce zezwolić na zjadanie psów. Znam co najmniej jednego takiego.
P.Piskorski (Pisarski – red.) jedzie dalej: „Subtelną, libertariańską krytykę państwa i instytucji przymusu i monopolu na przemoc zwracającą uwagę, że nawet pożyteczne, działające, znane i sprawdzone rozwiązania *nie muszą* a często wręcz *nie powinny* być przymusowe z samego tylko faktu, że prowadzą do dobrych skutków, Klimek zastępuje abnegacją. W jego uproszczonym świecie jeżeli państwo do czegoś zmusza albo czegoś zabrania to samo stojące za tą decyzją uzasadnienie musi być fałszywe, zakłamane albo celowo zmanipulowane…”
Nie ma rady: politycy zawsze upraszczają sytuacje – zwłaszcza, gdy wyborcy nie są Einsteinami. Tu jednak kol.Klimek ma rację absolutną: jeśli państwo dla mojego dobra coś mi nakazuje to „samo stojące za tą decyzją uzasadnienie musi być fałszywe, zakłamane albo celowo zmanipulowane…”. No, bo jak inaczej?
Wreszcie: „Kandydat Klimek jest – i nie da się tego powiedzieć delikatniej – kandydatem fałszu. Fałszu podwójnie szkodliwego, że w swoim zakłamaniu wychodzącym od słusznych przesłanek. Tymczasem, żeby być przeciwko przymusowi wcale nie trzeba negować faktów, także tych medycznych. Żeby wykazać zawodność państwa wystarczy Teoria Wyboru Publicznego – nie ma potrzeby przypisywania złej woli urzędnikom. Obrona polskiej, prywatnej przedsiębiorczości nie oznacza, ze trzeba się bać i zwalczać prywatnego przedsiębiorcę zza granicy i wreszcie – co najważniejsze – nie potrzeba tej Wielkiej Spiskowej Teorii Dziejów żeby być wolnościowcem czy libertarianinem. Jeżeli chcemy wolności bronić skutecznie – a wierzę, że chociaż ta fundamentalna intuicja jest u kandydata szczera – to tym więcej pracy powinniśmy wykonywać nad tym, żeby argumentów przeciwko przemocy i ograniczaniu wolności nie pomylić sobie z… argumentami przeciwko samej rzeczywistości”.
Otóż można być przeciwko przymusowi szczepień bez wdawania się w spory między medicusami. Natomiast, p.Mikołaju: na pewno łatwiej wyjaśnić niektóre zjawiska tym, że „urzędnicy kradną” niż „Teorią wyboru publicznego”, o której po raz pierwszy usłyszałem. Być może jest ona słuszna, być może nie – ale świetnie sobie daję radę – to znaczy: rozumiem zjawiska – bez niej.
Istniej b.ciekawa – i chyba słuszna – teoria „Egoistycznego Genu”. Słyszało o niej 0,1% ludzi. Gdy już obalimy d***krację i Król mianuje 11 Radców, z których każdy będzie miał w małym palcu Teorię Wyboru Publicznego i Teorię Egoistycznego Genu, wrócimy do tej dyskusji. Dopóki jednak rządzi Naród, Pańskie teorie są nie do zastosowania.
Gorzej, że Pan nieustannie zaprzecza podstawowym zasadom libertarianizmu – ale to już inna sprawa.
Prawda jest okrutna. 35 lat po likwidacji cenzury – ale po utrzymaniu państwowego monopolu na edukację – liczba „obywateli” umiejących poprawnie wnioskować logicznie spadła do jakichś 10% (przedtem było to 20% – bo obchodzenie zakazów Cenzury wymagało pewnego wysiłku umysłowego). OK – motłoch zawsze był głupi, a to czy z’idiociało 80% czy 90% społeczeństwa nie ma znaczenia (dopóki ktoś nie wprowadzi d***kracji…)
Dobrze – ale co zrobić, gdy objawy kretynizmu zaczynają występować u ludzi z oczywistej elity – i to nie lewicowej? Libertariańskiej!
Przed I turą wyborów w Krakowie kol.Mikołaj Pisarski napisał – jako libertarianin! – że kol.Klimek jest OSTATNIM kandydatem do zagłosowania nań!Obiecałem się tym zająć – bo kol.Pisarski bynajmniej nie poprzestał na wrzasku – tylko zaczął tę tezę uzasadniać! W sposób oczywiście absurdalny. W stopniu budzącym podziw.
Przede wszystkim: w tych wyborach startowały Panie Aleksandra Owca, Daria Gosek-Popiołek i Monika Piątkowska – każda z Doktoratem z Debilizmu Gospodarczego (każdy z innej lewicowej uczelni). Samo porównywanie ich z p.Michałem Klimkiem świadczyłoby o chorobie umysłowej. Owszem, można twierdzić że kol.Klimek nie ma empatii albo nie przerobił Farbenlehre – ale p.Klimek jest z UPR i startuje z Korony, nad którą (co kol.Grzegorz Braun nieustannie podkreśla) wysoko powiewa Sztandar Korwinizmu.
Na pewno też nie jest libertariańskim kandydat PiSu, ani samorządowiec walczący o ideę samorządu. Być może libertarianinem jest p.Gibała, który to starannie ukrywa. Być może. Ale p.Pisarski powiedział: „Absolutnie najgorszym kandydatem w wyborach na Prezydenta Krakowa jest pseudo-wolnościowy kandydat Korony – Michał Klimek” – z czego wynikałoby, że wszyscy pozostali są od Niego lepsi!
P.Pisarski już to wyjaśnia. „Dlaczego? Bo cała jego kampania i niemal każde jedno zdanie, które w niej wypowiada opiera się na wykorzystaniu słusznych libertariańskich intuicji moralnych i fragmentów prawdziwych teorii ekonomicznych oraz ich wykrzywieniu i obróceniu w kłamstwo albo manipulację. Tam gdzie libertarianin krytykuje państwo i jego aparat przymusu Klimek tworzy i rozwija Teorię Wielkiego Spisku. Tam gdzie wolnościowiec objaśnia i tłumaczy bodźce on tropi intencje: urzędników, Unii, „lewicy” czy Ukraińców. Postulaty prywatyzacji, urynkowienia i otwarcia na sektor prywatny i biznes stosuje sobie selektywnie – stosuje go według własnej arbitralnej granicy za którą domaga się etatystycznego protekcjonizmu.”
Mamy w ekonomii teorie rozmaitych Marxów-Engelsów-Keyn’sów-Galbraithów – oraz teorie Rothbardów-Friedmanów-Misesów-Hay’ków. Obydwaj z p.Pisarskim wiemy, że te drugie są słuszne. Jednak na uczelniach dominują te pierwsze. Czyż nie jest potrzebna jakaś Teoria Wielkiego Spisku, która by wyjaśniła, dlaczego tak się dzieje?
Wyraźnie widać, że w/g p.Piskorskiego polityk, który zapewniłby Wolność wszystkim z wyjątkiem Rosjan jest gorszym libertarianinem od tego, który wziąłby za mordę wszystkich!
Tymczasem polityk nie jest teoretykiem – i jeśli ludzie nie chcą Wolności, ale nienawidzą Rosjan (i jeśli zabierze się prawa Rosjanom, to się zgodzą na Wolność) – to wolnościowy polityk ma to zrobić. Za 10 lat przyzna się te prawa również Rosjanom – i nikt nawet tego nie zauważy.
Oczywiście zamiast Rosjan mogą być Amerykanie albo Żydzi – i p. prof.Adam Wielomski podejrzewa, że zdaniem p.Piskorskiego prawdziwy libertarianin to gość wsuwający karteczki z życzeniami do Ściany Płaczu w Jerozolimie. Tymczasem można być libertarianinem-antysemitą. Tak samo, jak można być libertarianinem-kynofobem i po objęciu władzy w Polsce zezwolić na zjadanie psów. Znam co najmniej jednego takiego.P.Piskorski jedzie dalej: „Subtelną, libertariańską krytykę państwa i instytucji przymusu i monopolu na przemoc zwracającą uwagę, że nawet pożyteczne, działające, znane i sprawdzone rozwiązania *nie muszą* a często wręcz *nie powinny* być przymusowe z samego tylko faktu, że prowadzą do dobrych skutków, Klimek zastępuje abnegacją. W jego uproszczonym świecie jeżeli państwo do czegoś zmusza albo czegoś zabrania to samo stojące za tą decyzją uzasadnienie musi być fałszywe, zakłamane albo celowo zmanipulowane…”
Nie ma rady: politycy zawsze upraszczają sytuacje – zwłaszcza, gdy wyborcy nie są Einsteinami. Tu jednak kol.Klimek ma rację absolutną: jeśli państwo dla mojego dobra coś mi nakazuje to „samo stojące za tą decyzją uzasadnienie musi być fałszywe, zakłamane albo celowo zmanipulowane…”. No, bo jak inaczej?
Wreszcie: „Kandydat Klimek jest – i nie da się tego powiedzieć delikatniej – kandydatem fałszu. Fałszu podwójnie szkodliwego, że w swoim zakłamaniu wychodzącym od słusznych przesłanek. Tymczasem, żeby być przeciwko przymusowi wcale nie trzeba negować faktów, także tych medycznych. Żeby wykazać zawodność państwa wystarczy Teoria Wyboru Publicznego – nie ma potrzeby przypisywania złej woli urzędnikom. Obrona polskiej, prywatnej przedsiębiorczości nie oznacza, ze trzeba się bać i zwalczać prywatnego przedsiębiorcę zza granicy i wreszcie – co najważniejsze – nie potrzeba tej Wielkiej Spiskowej Teorii Dziejów żeby być wolnościowcem czy libertarianinem. Jeżeli chcemy wolności bronić skutecznie – a wierzę, że chociaż ta fundamentalna intuicja jest u kandydata szczera – to tym więcej pracy powinniśmy wykonywać nad tym, żeby argumentów przeciwko przemocy i ograniczaniu wolności nie pomylić sobie z… argumentami przeciwko samej rzeczywistości”.
Otóż można być przeciwko przymusowi szczepień bez wdawania się w spory między medicusami. Natomiast, p.Mikołaju: na pewno łatwiej wyjaśnić niektóre zjawiska tym, że „urzędnicy kradną” niż „Teorią wyboru publicznego”, o której po raz pierwszy usłyszałem. Być może jest ona słuszna, być może nie – ale świetnie sobie daję radę – to znaczy: rozumiem zjawiska – bez niej.
Istniej b.ciekawa – i chyba słuszna – teoria „Egoistycznego Genu”. Słyszało o niej 0,1% ludzi. Gdy już obalimy d***krację i Król mianuje 11 Radców, z których każdy będzie miał w małym palcu Teorię Wyboru Publicznego i Teorię Egoistycznego Genu, wrócimy do tej dyskusji. Dopóki jednak rządzi Naród, Pańskie teorie są nie do zastosowania.
Gorzej, że Pan nieustannie zaprzecza podstawowym zasadom libertarianizmu – ale to już inna sprawa.
— Janusz Korwin-Mikke (@JkmMikke) October 4, 2026


