Strona głównaWiadomościPolskaSkandal wokół produkcji TVP. Przedsiębiorcy zostali bez pieniędzy, fiskus upomniał się o...

Skandal wokół produkcji TVP. Przedsiębiorcy zostali bez pieniędzy, fiskus upomniał się o podatek

-

- Reklama -

Robienie interesów z państwową reżimową telewizją? Znakomity pomysł, pod warunkiem, że lubisz pracować za darmo i jeszcze do tego dopłacać z własnej kieszeni. Przedsiębiorcy wynajmujący zabytkowe samochody na plan „Wojny zastępczej” znaleźli się w pułapce. Z jednej strony TVP od roku leci w kulki i nie wypłaca pieniędzy, a z drugiej – bezduszny urząd skarbowy z uśmiechem inkasuje podatek od niezapłaconych faktur. Mamy sytuację, gdy państwowa instytucja cię okrada, a państwowy urząd każe ci od tej kradzieży zapłacić podatek.

Bez historycznych pojazdów produkcje osadzone w realiach PRL-u czy wczesnych lat 90. po prostu by nie istniały. Tomasz Graczyk, Łukasz Pędziński i Robert Brykała to pasjonaci, którzy udostępnili swoje unikalne kolekcje na potrzeby 13-odcinkowej produkcji TVP.

- Reklama -

Na ekranie ich maszyny błyszczały – od ciężarówek, przez rzadkie modele Mercedesów, aż po ucharakteryzowane na wozy ONZ transportery opancerzone.

- Reklama -

Pieniędzy jednak za wykonanie usługi nie uświadczyli. – Moje auta grały w prawie każdej scenie – wspomina na łamach portalu zero.pl Robert Brykała.

- Reklama -

W parze z intensywną eksploatacją sprzętu (w tym rozbiciem jednego z aut przez kaskadera, za co nikt nie zaoferował rekompensaty) nie poszło uregulowanie rachunków, które w zależności od podwykonawcy wynoszą od 12 do 40 tysięcy złotych. TVP nie zapłaciła domowi produkcyjnemu, a ten ostatecznym wykonawcom.

Próby odzyskania należności przez wierzycieli przypominają kabaret. – Tłumaczenia są kuriozalne. Słyszę, że „ministerstwo nie zrobiło przelewu”, „przelewy się cofają”, albo historie o tym, że kierownik poszedł na urlop, a jego zastępca nie ma pojęcia o sprawie – oburza się Tomasz Graczyk.

– Jedni przerzucają winę na drugich, a ci drudzy na tych pierwszych – dodaje Brykała.

Telewizja nie płaci, państwo i tak kasuje

W całym tym złodziejskim procederze jest jeszcze jeden skandaliczny aspekt. To, że na konto nie wpłynęła ani złotówka, kompletnie nie interesuje pijawek z urzędu skarbowego. Poszkodowani przedsiębiorcy już dawno musieli zapłacić państwu haracz w postaci PIT-u i VAT-u od wirtualnych, nigdy nieopłaconych faktur.

Mamy więc sytuację, w której jedna macka państwa (reżimowa telewizja) bezczelnie okrada ludzi, a druga (fiskus) z uśmiechem inkasuje od tego zysk (podatek).

– Wyobraźmy sobie, że to ja zawaliłbym sprawę i nie dostarczył samochodu na plan. W takiej sytuacji Telewizja Polska na podwykonawców nakłada kary i jest niesłychanie skuteczna w ich ściąganiu. W tę stronę działają znakomicie – kwituje gorzko Graczyk.

Najnowsze