Strona głównaWiadomościPolskaOpublikował, a potem usunął. Wałęsa o "analfabetycznym debilizmie". Tak komentuje umorzenie śledztwa

Opublikował, a potem usunął. Wałęsa o „analfabetycznym debilizmie”. Tak komentuje umorzenie śledztwa

-

- Reklama -

Lech Wałęsa opublikował w mediach społecznościowych – a następnie usunął – nagranie, w którym odniósł się do umorzenia przez prokuraturę śledztwa dotyczącego składania fałszywych zeznań ws. tzw. teczek Kiszczaka.

Przypomnijmy, że w czwartek Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo przeciwko Lechowi Wałęsie, któremu zarzucano składanie fałszywych zeznań w sprawie dotyczącej tzw. teczek Kiszczaka. Chodziło o przesłuchanie Wałęsy w charakterze świadka z kwietnia 2016 r. w warszawskim oddziale IPN. Wówczas pytano go o złożenie podpisów na przeszło 50 dokumentach dotyczących współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa. Postępowanie przeciwko Lechowi Wałęsie prowadzone było na mocy zarządzenia Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry z 2017 r.

- Reklama -

Wałęsa zaprzeczył, iż sporządzał i podpisywał okazane mu w czasie przesłuchania dokumenty – poza jednym, znajdujące się w teczce personalnej i teczce pracy tajnego współpracownika SB o pseudonimie „Bolek”, znalezione w 2016 r. w mieszkaniu wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku. Ze zgromadzonego materiału dowodowego miało wynikać, że dokumenty te zostały sporządzone lub podpisane przez niego.

- Reklama -

Zarzuty postawione byłemu prezydentowi zostały oparte na opinii biegłych z zakresu badania pisma z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie, którzy uznali, że większość podpisów została sporządzona przez byłego prezydenta.

- Reklama -

Wydając decyzję o umorzeniu śledztwa, prokurator aktualnie prowadząca to postępowanie wskazała, że opinia biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych nie przypisuje jednoznacznie autorstwa badanych zapisów i podpisów Wałęsie.

– Biegli zarówno w opinii pisemnej, jak i dwukrotnie w opiniach ustnych, podkreślili, że według nich szereg badanych przez nich dokumentów (wymienionych następnie w zarzucie Lecha Wałęsy) została nakreślona przez osobę, która nakreśliła również materiał przekazany im przez prokuratora jako porównawczy – przekazał zastępca Prokuratora Okręgowego w Warszawie prok. Wojciech Sitek.

Wyjaśnił, że prokurator opisał ten materiał jako pochodzący od Wałęsy, biegli jednak nie mogli mieć pewności, że zapisy te faktycznie nakreślił on – nie przekazano im bowiem tzw. wpływowych prób pisma, czyli tekstu nakreślonego przez Wałęsę w obecności prokuratora lub policjanta.

Sam Wałęsa miał zaprzeczyć, że napisał większość tych dokumentów (na 136 dokumentów wykorzystanych jako materiał porównawczy przez biegłych tylko odnośnie do dwóch podpisów potwierdził swoje autorstwo, a co do pięciu wskazał, że z bardzo dużym prawdopodobieństwem zostały przez niego złożone).

Prokuratura uznała, m.in. opierając się na zeznaniach świadków, że Wałęsa w latach 70. XX w. nie sporządzał długich rękopisów. Miało to wynikać z faktu, że w tamtym czasie był „wtórnym analfabetą”.

– Nie posługiwał się pismem i słabo czytał, a dokumenty, które podpisywał jako przewodniczący Związku Zawodowego „Solidarność” były pisane dla niego przez inne osoby – mówił prok. Sitek.

Do sprawy odniósł się w nagraniu Lech Wałęsa. – Miałem nie odzywać się, ale ci sami wrogowie moi i wrogowie polskich sukcesów nadal niszczą polskie sukcesy i brudzą mi życiorys – żalił się były prezydent.

– Zobaczcie w internecie i w ogóle gdziekolwiek jest informacja, co oni wyprawiają. Nazywają mnie debilem i różnymi wyzwiskami. Oczywiście wykorzystują każdy moment, a teraz wykorzystują to, co powiedziała prokuratura, że w tamtym czasie nie mogłem napisać takich tekstów, że w tamtym czasie był analfabetyczny debilizm, który powstał, kiedy ponad 10 lat nie miałem w ręku długopisu – mówił.

Później jeszcze kilkukrotnie wskazywał, że w czasie gdy miały powstawać dokumenty podpisywane przez „Bolka” był analfabetą. – Tak, jako robotnik, w tamtym czasie przez ponad 10 lat nie miałem w ręku długopisu – stąd nie mogłem pisać takich tekstów – twierdził.

– Wtedy miałem ograniczone możliwości tworzenia pisemnego, ale to ten debilizm, to lekceważenie mnie przez bezpiekę i komunę pozwalało mi realizować moje nierealne marzenia, a miałem je dwa – mówił w nagraniu usuniętym już z mediów społecznościowych.

– Pierwsze – zrobić wszystko, by skończyć w Polsce komunę i drugie marzenie – urwać się sowietom – dodał.

– Nigdy nie byłem agentem i większość mi wierzy w to, ale wrogowie moi, wrogowie polskich zwycięstw próbują wykorzystać każdą okazję, aby zniszczyć nasze zwycięstwo, niszcząc zwycięstwo Polski, niszcząc mnie osobiście. Jednak przekroczyli możliwość ubliżania mi, dlatego się odzywam – twierdził Wałęsa.

Źródło:Polsat News/PAP

Najnowsze