Wzrost cen paliw zagraża przewoźnikom, niektórzy próbują gromadzić zapasy lub podnosić ceny – czytamy w czwartkowym wydaniu „Rzeczpospolitej”. Częściowo sytuację mają ratować klauzule paliwowe, mimo to przewoźnicy autobusowi już przewidują wzrost cen biletów.
– Część firm wynegocjowała skrócenie okresu rozliczeniowego (klauzul paliwowych – PAP) z miesięcznego na tygodniowy. Jednak przy tym tempie zmian cen możliwe, że okres powinien być jeszcze krótszy – zaznaczył Karol Rychlik, członek zarządu Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych (ZMPD)
Klauzule pozwalają firmom transportowym podnieść cenę usług, gdy rosną ceny paliwa. Dzięki temu w teorii przewoźnik mniej odczuwa wzrost kosztów działalności. Eksperci cytowani przez „Rz” wskazują jednak, że nie jest to rozwiązanie uniwersalne.
O dramatycznym położeniu mówią przewoźnicy autobusowi. Zapasy, które mogą zgromadzić (tankując taniej np. w Hiszpanii) nie wystarczą na więcej niż dwa tygodnie.
– Na robienie zapasów nie mamy pieniędzy, zbiorników ani takiej strategii – zaznaczył cytowany przez „Rz” Wojciech Sienicki, prezes PKS Nova. Zwrócił uwagę, że nagła podwyżka stawek biletowych w reakcji wzrost cen paliw na nie zawsze jest możliwa.
Współpracujący z warszawskim Zarządem Transportu Miejskiego PKS Polonus może być zmuszony do podwyżki cen biletów przy kursach dalekobieżnych. – Do końca roku wytrzymamy, jeśli ceny paliwa nie przekroczą 10 zł/l – przewidywał prezes PKS Polonus Piotr Smogorzewski.


