Strona głównaWiadomościŚwiatGwałtownie rosnące ceny paliwa - państwo drapieżne i bezsilne

Gwałtownie rosnące ceny paliwa – państwo drapieżne i bezsilne

-

- Reklama -

Kryzys ma swoje korzenie w Cieśninie Ormuz, ale wysokie ceny na stacjach benzynowych to już przede wszystkim efekt drapieżności fiskalnej państw. Publiczna TV dość sprytnie łączy w informacjach doniesienia o nowym ataku Hutich, czy akcjach irańskich strażników rewolucji z widokiem pylonów na stacjach, ale główne składniki pokazywanych cen to jednak podatki…

W Polsce operacja zrzucenia winy za rosnące ceny z rządu udaje się nieźle. Arogancki minister Motyka odrzuca kolejne programy CPN, a minister finansów zapewne jest z ataków Hutich wręcz zadowolony, bo przecież wpływ z VAT i akcyzy rosną i ratują zadłużony budżet.

- Reklama -

W innych krajach takiego zrozumienia dla „geopolitycznej sytuacji” rynku paliwowego raczej nie ma. Ludzie zastanawiają się, jak zatankować i bezpośrednio jednak kierują pretensje w tej materii do swojego rządu. Te są jednak drapieżna podatkowo, ale i trochę bezsilne, przy zadłużeniu budżetu.

- Reklama -

I tak we Francji zaczął się odradzać ruch „żółtych kamizelek 2026”. Poza dużymi miastami z dobrą komunikacją, olbrzymie obszary kraju to głównie mobilność oparta na własnych samochodach. Mieszkańcy małych miasteczek i wsi muszą jeździć swoimi samochodami, często z silnikiem Diesla i mają dość.

- Reklama -

W ich przypadku zostają też jeszcze przyszłoroczne wybory prezydenckiej, które mogą być „wielką zmianą” w polityce tego kraju. Analitycy uważają, że „#ŻółteKamizelki2026” oznacza „konieczne” zamrożenie cen benzyny, a państwo znajduje się tu pod presją właśnie w obliczu wyborów.

Jeszcze na początku września benzyna SP95, najczęściej kupowana przez Francuzów, była sprzedawana średnio po 2,12 euro za litr. Rząd rozszerzył tu dotacje dla „kierowców pokonujących duże odległości” i sektorów najbardziej dotkniętych rosnącymi cenami paliw (rybołówstwo, rolnictwo, budownictwo). Do tej pory odrzucał jednak upowszechnienie ulg ze względu na „sytuację finansów publicznych”.

Jednak w tym tygodniu w mediach społecznościowych mnożą się spontaniczne wezwania do wyjścia na ulice. „Wszyscy wokół mnie są u kresu sił, bo wydatki gwałtownie rosną (benzyna, artykuły spożywcze, prąd, gaz, materiały budowlane, opieka zdrowotna, podatki…). To będzie jeszcze gorsze niż protest „żółtych kamizelek” – pisał jeden z internautów na platformie X. Wiele postów opowiada się przede wszystkim za obniżeniem podatków paliwowych, które stanowią prawie 60% ceny na stacji benzynowej!

Źródło: Le Figaro

Najnowsze