Sejm wybrał w piątek Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Berek do niedawna pełnił funkcję ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu; jego kandydaturę zgłosili posłowie KO.
W głosowaniu nad wyborem nowego sędziego Trybunału wzięło udział 437 posłów, większość bezwzględna wynosiła 219. Za kandydaturą Berka zagłosowało 226 posłów, a za kandydaturą zgłoszonego przez PiS Artura Kotowskiego – 184.
Berek jest radcą prawnym, doktorem nauk prawnych, adiunktem w Katedrze Prawa Konstytucyjnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego; jest też ekspertem Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji Krajowej Rady Radców Prawnych. Do niedawna pełnił funkcję ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu.
Kotowski jest profesorem zwyczajnym nauk prawnych, specjalistą w dziedzinie prawa publicznego i teorii prawa, jest związany z Uniwersytetem Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie. Jego kandydatura była głosowana w Sejmie po raz siódmy.
Głosowanie w Sejmie poprzedziła burzliwa dyskusja na temat kandydatów do TK – przede wszystkim koncentrująca się na sylwetce kandydata KO. Posłowie PiS oraz Rozwoju Plus podnosili swoje wątpliwości m.in. co do wcześniejszej pracy Berka w Radzie Ministrów czy też co do spełnienia przez kandydata wymogu formalnego dziesięcioletniego pełnienia przez niego zawodu radcy prawnego.
– Czy wam nie wstyd? – pytała między innymi poseł niezrzeszona Paulina Matysiak.
Po blisko godzinie na mównicę wyszedł także szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki, który powiedział, że kandydatura Berka „nie powinna być procedowana”. Wskazywał, że Berek powinien był wykazać wykonywanie zawodu radcy prawnego – a nie bycie wpisanym na listę radców.
– Dzisiaj są tak daleko idące wątpliwości co do wykonywania zawodu radcy prawnego przez 10 lat, rzeczywistego, a nie wpisania na listę, że ta kandydatura z powodów formalnych nie powinna być po prostu procedowana – stwierdził Bogucki.
Obie kandydatury opiniowała w czwartek rano sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka. Wówczas posłowie klubu PiS pytali Berka m.in., o twierdzenie, że był „prawą ręką” premiera Donalda Tuska, czy o staż w zawodzie radcy prawnego.
Berek podkreślił wówczas, że w rejestrze radców prawnych, a to ustawa o radcach prawnych determinuje i określa, na czym polega wykonywanie zawodu radcy prawnego, na czym polega zgłoszenie wykonywania tego zawodu i jakie obowiązki są z tym związane. Później tego dnia opublikował skan dotyczący zaświadczenia Dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych. Według dokumentu, Berek uchwałą z 2002 r. został wpisany na listę radców prawnych i od dnia ślubowania, do chwili obecnej, posiada uprawnienia do wykonywania zawodu. Jak czytamy w dokumencie, Berek zgłosił w ewidencji wykonywanie zawodu radcy prawnego w okresie od 1 stycznia 2006 r. do 31 lipca 2009 r. oraz od 1 sierpnia 2012 r. do chwili obecnej.
Berek podkreślił też wtedy, że 28 lat „przepracował dla Polski”, z czego przez trzy lata pełnił funkcję ministra. – Z każdego roku tej pracy jestem dumny – mówił.
– Oczywistym jest, że ktoś, kto jest członkiem Rady Ministrów pełni w przestrzeni publicznej taką funkcję, jaką pełni członek Rady Ministrów – zaznaczył. – Nigdy by mi nie przyszło do głowy, żeby udawać, że jest inaczej. Ale też nie zamierzam na niczyje potrzeby anulować i udawać, że przez 25 lat poprzednich nie wykonywałem pracy urzędniczej – zaznaczył Berek.
Maciej Berek od grudnia 2023 roku – wraz z powołaniem obecnego gabinetu – pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów i szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów. W marcu 2025 roku stanął zaś na czele powołanego w kancelarii premiera rządowego zespołu ds. deregulacji. Od tego czasu patronował przygotowywanym przez rząd projektom deregulacyjnym. W lipcu 2025 roku, przy okazji rekonstrukcji rządu, został ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Premier postawił przed nim wówczas zadanie kontroli i rozliczania pracy ministrów.
W połowie sierpnia premier Donald Tusk ogłosił, że wyraził warunkową zgodę na odejście Berka z Rady Ministrów i jego kandydowanie na sędziego TK. Podkreślał przy tym, że Berek nie jest ani partyjnym, ani jego osobistym kandydatem na sędziego Trybunału. Wskazał, że sam udzielił tylko zgody na wycofanie Berka z rządu.
W poprzednich latach Berek pełnił szereg funkcji w urzędach obsługujących konstytucyjne organy władzy publicznej. W latach 2007-2015 był prezesem Rządowego Centrum Legislacji, a w latach 2008-2015 sekretarzem Rady Ministrów. Był też dyrektorem generalnym Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, wicedyrektorem Departamentu Budżetu i Finansów oraz wicedyrektorem Departamentu Prawnego i Orzecznictwa Kontrolnego Najwyższej Izby Kontroli. Pełnił też funkcję dyrektora Centrum Informacyjnego Senatu. Przez dwie kadencje (w latach 2009-2017) był członkiem Głównej Komisji Orzekającej w Sprawach o Naruszenie Dyscypliny Finansów Publicznych.
Berek jest ósmą osobą, którą Sejm tej kadencji wybrał na sędziego TK. Sama sprawa obsady wakatów w Trybunale budzi prawne kontrowersje.
Sześcioro sędziów Sejm wybrał 13 marca, byli to: Magdalena Bentkowska, Dariusz Szostek, Krystian Markiewicz, Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska oraz Maciej Taborowski.
1 kwietnia sędziowie Szostek i Bentkowska złożyli na zaproszenie prezydenta Nawrockiego ślubowanie w Pałacu Prezydenckim. Przedstawiciele KPRP wskazywali wówczas, że sytuacja czworga pozostałych sędziów jest analizowana, gdyż – według prezydenckiej kancelarii – w Sejmie doszło do błędów. Kilka dni później, 9 kwietnia, pozostałych czworo sędziów złożyło ślubowanie w Sejmie. Ślubowanie ponownie złożyli wówczas też sędziowie Bentkowska i Szostek. Tych dwoje sędziów jeszcze tego samego dnia objęło urzędy w TK. Prezes Trybunału nie dopuścił zaś do orzekania pozostałej czwórki.
Od kwietnia br. na rozpatrzenie przez TK oczekuje wniosek prezydenta Nawrockiego ws. sporu kompetencyjnego w związku ze ślubowaniem sędziów TK w Sejmie. We wniosku podkreślono m.in., że czynności dokonane w Sejmie „nie wywołały jakichkolwiek skutków prawnych w sferze objęcia urzędu sędziego TK”.
W czerwcu tego roku Sejm wybrał siódmą osobę na sędziego TK, Sławomira Patyrę. Ten 28 lipca złożył ślubowanie w obecności prezydenta. Tego samego dnia oświadczył, iż nie będzie uczestniczył w jakichkolwiek procedurach związanych z orzekaniem w Trybunale do czasu, aż czworo wybranych w marcu przez Sejm sędziów zostanie dopuszczonych do orzekania


