Twarz radykalnej lewicy, czyli Alexandria Ocasio-Cortez (AOC), dwukrotnie w ostatnim czasie zwróciła na siebie uwagę. Najpierw poinformowała, że planuje zamrozić swoje komórki jajowe. Następnie zapytana w telewizji ABC News, czy rozważyłaby kandydowanie na prezydenta, odpowiedziała: „Nie wykluczam takiej możliwości”, dodając, że jest „wdzięczna i poruszona” okazanym jej wsparciem. Jej kandydatura w wyborach prezydenckich przewija się przez tradycyjne sondaże i zazwyczaj mieści się w czołówce. W połowie sierpnia stało się jednak coś, co nie jest niespodzianką, lecz ważnym sygnałem. W politycznych zakładach firmy Polymarket, największej na świecie zdecentralizowanej platformie rynku prognostycznego, przeskoczyła o jeden punkt gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma w przewidywaniach dotyczących nominacji demokratów na prezydenta w 2028 r. AOC miała 18 proc. szans na zdobycie nominacji, Newsom zaś 17 proc. AOC przoduje obecnie nie tylko na Polymarket, ale i drugim największym rynku zakładów bukmacherskich – Kalshi. Jej ostatnie wypowiedzi w ABC to jeden z najbardziej jednoznacznych jak dotąd sygnałów, że w jej głowie zdobycie Białego Domu jest traktowane poważnie. Nawet sam Donald Trump stwierdził niedawno, że AOC będzie ubiegać się o urząd prezydenta. Takich opinii jest coraz więcej.
AOC, jak na „progresywistkę” lub – jak kto woli – marksistkę przystało, nie zamroziła komórek jajowych, dlatego że zajęta jest polityką i nie ma czasu na macierzyństwo. Powody są natury wręcz „państwowej”. „W obecnej sytuacji politycznej, gdy administracja odmawia kobietom w całym kraju dostępu do opieki w zakresie zdrowia reprodukcyjnego – od prawa do aborcji po możliwość bezpiecznego donoszenia ciąży – uważam, że jako liderzy musimy rozmawiać na te tematy i dzielić się swoimi doświadczeniami, zwłaszcza z myślą o pracujących kobietach w całym kraju oraz normalizować te kwestie” – oznajmiła. Ten język to przykład „progresywnej” papki opartej o DEI i „ideologię woke”, łatwo przyswajalnej od lat głównie przez ogłupione młode pokolenia. Wszędzie musi być rasizm, homofobia, transfobia, brutalność policji i konieczność większego opodatkowania milionerów.
36-letnia AOC jest klasycznym przykładem reprodukowania takiego „rozumowania”. Teraz ubiega się o kolejną kadencję w Izbie Reprezentantów. Po raz pierwszy mandat zdobyła w 2019 r. z rodzinnego Nowego Jorku. Została wówczas najmłodszą kobietą zasiadającą w tej izbie, trafiając tam prosto z baru, gdzie pracowała i szybko dała się poznać jako wyrazista „progresywistka” i przedstawicielka najbardziej lewicowego skrzydła Partii Demokratycznej. Ogromną popularność przynoszą jej wspólne wiece ze starym komunistą, senatorem Berniem Sandersem, który teraz zwalcza „oligarchów” i ludzi bogatych, choć sam dorobił się sporych milionów i lata prywatnymi samolotami.
Ocasio-Cortez w przyszłości może ubiegać się o miejsce w Senacie, dążąc do odsunięcia od władzy lidera obecnej mniejszości senackiej Chucka Schumera (demokrata z Nowego Jorku). Zapytana, czy kiedykolwiek rzuciłaby wyzwanie temu politykowi, odparła: „Cóż, uważam, że na tym etapie wszystko jest możliwe”. W ostatnich latach dążyła do wzmocnienia swojej pozycji politycznej. W 2024 r. ubiegała się o funkcję najwyższego rangą demokraty w Komisji Nadzoru i Odpowiedzialności Izby Reprezentantów, przegrała jednak głosowanie wewnątrz klubu partyjnego stosunkiem głosów 131 do 84 z kongresmenem Gerrym Connollym (demokrata z Wirginii).
W lutym dołączyła do światowych przywódców na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, gdzie przedstawiła swoje podejście do kwestii polityki zagranicznej. Jej udział w wydarzeniu spotkał się z krytyką ze strony prezydenta Trumpa, gdy błędnie określiła położenie Wenezueli jako znajdującej się „poniżej równika” i zawahała się z odpowiedzią na pytanie, czy USA powinny wysłać wojska do obrony Tajwanu w przypadku chińskiej inwazji. W sumie jej występ w Monachium pokazał, jak głupiutka jest w kwestiach międzynarodowych. Mimo to jej obecność na tej konferencji wywołała spekulacje na temat jej ewentualnego startu w wyborach prezydenckich. „Nie wykluczam takiej możliwości – powiedziała wtedy. – Jestem też ogromnie wdzięczna za tak wielkie poparcie, z jakim się spotykam. Uważam, że naszym obowiązkiem jest skupienie się na wyborach środka kadencji, a nie na indywidualnych aspiracjach czy planach”.
Taktyczny dystans
Przekaz Ocasio-Cortez trafia na podatny grunt. Formalnie opowiada się za „postępowym”, lewicowo-populistycznym programem, koncentrującym się na tzw. bezpieczeństwie ekonomicznym, działaniach na rzecz klimatu i sprawiedliwości społecznej. Ostatnio dystansuje się od retoryki z okresu wyborów w 2020 r., którą określiła mianem „szalonej”, dystansuje się od fazy „woke 1”. Mimo przynależności do skrajnie lewicowego skrzydła partii zaczęła też dystansować się od – zdobywającej coraz szersze poparcie – organizacji Democratic Socialists of America (DSA). Przykładowo wycofała się chociażby z wcześniejszych wypowiedzi na temat odebrania funduszy policji. „Uważam, że demokratyczni socjaliści są z natury zwolennikami demokracji. Wierzymy w znaczenie wyborów. Wierzymy w poszanowanie wyników głosowania, demokratyczne sprawowanie władzy oraz w to, że wdrażane idee i rozwiązania polityczne powinny wynikać z woli większości i poparcia społecznego – powiedziała. – Dlatego też uważam, że tak dużą wagę przykładamy do działań na rzecz większości Amerykanów: zapewnienia opieki zdrowotnej, podnoszenia płac i wzmacniania prawa do zrzeszania się w związki zawodowe. I sądzę, że to właśnie stanowi istotę naszej działalności”.
Ocasio-Cortez nie należy do struktur krajowych DSA, ale utrzymuje więzi z lokalnym oddziałem organizacji w Nowym Jorku. W 2024 r. krajowe władze DSA wycofały swoje warunkowe poparcie dla jej reelekcji z powodu różnic w stanowiskach dotyczących Izraela. Jednak nowojorski oddział organizacji (NYC-DSA) utrzymał dla niej swoje poparcie. Tzw. demokratyczni socjaliści coraz wyraźniej rozpychają się w amerykańskiej polityce, a zdobycie stanowiska burmistrza Nowego Jorku przez Zohrana Mamdamiego jest ich największą zdobyczą. Trend ten dostrzega AOC, gdy mówi o zmianach zachodzących w Partii Demokratycznej, w tym o dążeniu do poszerzenia bazy wyborczej o młodych ludzi. „Uważam, że przeżywamy czas odnowy Partii Demokratycznej. To niezwykle ekscytujące dla nas wszystkich, dla tej szerokiej koalicji, jaką tworzy Partia Demokratyczna – ocenia. – Obserwujemy wzrost znaczenia młodych, inspirujących wyborców oraz falę kandydatów, którzy wnoszą nową energię do Partii Demokratycznej i poszerzają nasze zasoby kadrowe, co – miejmy nadzieję – pozwoli nam wygrać listopadowe wybory uzupełniające w połowie kadencji”.
Jej zdaniem wyborcom podoba się fakt, iż nowi politycy zdają się „nie podlegać żadnym mocodawcom”, a jednocześnie zyskują poparcie bez tradycyjnego wsparcia partyjnych elit. „Kiedy sama ubiegałam się o urząd, chyba żaden urzędujący polityk nie udzielił mi oficjalnego poparcia. I wiecie, patrząc na wielu tych niesamowitych kandydatów spoza partyjnego establishmentu, którzy dziś startują w wyborach, czuję dumę właśnie z tego, że nie są oni od nikogo zależni. Nie są zobowiązani wobec wielkiego biznesu ani partyjnych bossów. Są całkowicie niezależni, co pozwala im reagować na potrzeby swoich społeczności i ludzi, którzy ich wybrali – wyjaśnia.
Buduje poparcie
AOC wyłania się więc jako wczesna faworytka do uzyskania nominacji prezydenckiej Partii Demokratycznej. Analityk i komentator Patrick Alocco, założyciel Zoose Political Index, twierdzi, że najnowszy sondaż Granite State Poll, przeprowadzony przez Uniwersytet New Hampshire odzwierciedla kierunek, w jakim zmierza baza Partii Demokratycznej. „Jeśli można być czegoś pewnym, to tego, że w dzisiejszej Partii Demokratycznej wszystko jest możliwe – powiedział. – Ten sondaż pokazuje dokładnie, w jakim kierunku podąża progresywny elektorat”.
Badanie wykazało, że Ocasio-Cortez prowadzi w stawce potencjalnych kandydatów demokratów z poparciem na poziomie 22 proc. wśród osób, które prawdopodobnie wezmą udział w prawyborach w New Hampshire w 2028 r. Wyprzedza ona nieznacznie byłego sekretarza transportu Pete’a Buttigiega, który uzyskał 21 proc. Na trzecim miejscu, ze znaczną stratą, znalazł się senator z Arizony Mark Kelly (9 proc.), a dopiero za nim gubernator Kalifornii Gavin Newsom (8 proc.). „Od zeszłego roku powtarzaliśmy, że warto obserwować AOC, odkąd w maju pojawiła się w sondażach z wynikiem około 10 proc. – stwierdził Alocco. – Mówiliśmy, że to był jej poziom minimalny, a nie sufit możliwości. Argumentuje, że brak u demokratów kandydatów o ugruntowanej pozycji na szczeblu krajowym zwiększa jej szanse. – Skoro demokraci mają poważny problem z brakiem zaplecza kadrowego, czyni to z niej realną kandydatkę” – dodaje. Znany strateg Partii Demokratycznej James Carville twierdzi natomiast, że jest mało prawdopodobne, by demokraci wysunęli na prezydenta swojego najbardziej liberalnego kandydata, argumentując, że elektorat biorący udział w prawyborach tej partii historycznie opowiadał się za kandydatami o bardziej umiarkowanych poglądach.
Carville ma duże doświadczenie – był twórcą zwycięskiej kampanii Billa Clintona w 1992 r. i jest autorem słynnego hasła „Gospodarka, głupcze!”. „Powiem to bardzo wyraźnie: demokraci – jak nawet w 1972 roku – nigdy nie nominują najbardziej liberalnego kandydata – powiedział. – To fantazja prawicy, że demokraci nominują socjalistkę, zwolenniczkę miejskiego progresywizmu czy kogoś w tym stylu. Carville pochwalił jej pracę w Kongresie. „Uważam, że AOC jest niezwykle utalentowana – mówię to z pełnym przekonaniem. Jej praca organizacyjna i zaplecze kadrowe są bez zarzutu” – stwierdził. Zaznaczył jednak, że nie uważa Ocasio-Cortez za realną kandydatkę na prezydenta. „Ona nie wystartuje w wyborach prezydenckich, bo nie będzie miała na sukces żadnych szans” – podkreślił. Na poważne potraktowanie AOC zwraca jednak uwagę Douglas MacKinnon, były wysokiej rangi urzędnik Białego Domu i Pentagonu. „Czas pokaże, w jakim stopniu Ocasio-Cortez zdecyduje się w przyszłości wykorzystywać retorykę socjalistyczną i komunistyczną. Mimo to zdecydowanie odradzam Partii Republikańskiej lekceważenie jej – wyjaśnia. – Choć niektóre z jej ostatnich wywiadów pokazały, że nie jest jeszcze w pełni przygotowana na wielką scenę polityczną, zapewniam, że szybko się uczy. Istnieją też uzasadnione przesłanki, by sądzić, że – podobnie jak Trump w 2016 roku – posiada ona to populistyczne „coś”, co pozwala przekonać wyborców, iż jest jedną z nich”.
MacKinnon jest zdania, że – wobec wzrostu znaczenia radykalnych wyborców – partyjny establishment niewiele będzie mógł zrobić. „Jeśli Ocasio-Cortez zdecyduje się kandydować na prezydenta w 2028 roku – zaznacza – kierownictwo Partii Demokratycznej nie będzie miało najmniejszych szans, by ją zdominować czy wyeliminować, tak jak zrobiono to z Berniem (Sandersem – red). A jeśli przejdzie ona pomyślnie przez ten chrzest bojowy, stanie się niezwykle silną kandydatką demokratów”.
Kampania prezydencka ruszy zaraz po nowym roku. Scenariusz, że AOC będzie grać o najwyższą stawkę, jest bardzo realny. To zły sygnał dla Ameryki.
Marek Bober


