Strona głównaWiadomościŚwiatPosłowie uznali, że premier może przebywać w parlamencie w okularach przeciwsłonecznych

Posłowie uznali, że premier może przebywać w parlamencie w okularach przeciwsłonecznych

-

- Reklama -

Ta kuriozalna historia dotyczy premiera Nepalu Balendry Shaha. Ten 36-letni raper, który nosi przydomek „Balen”, został szefem rządu po miażdżącym zwycięstwie w wyborach parlamentarnych w marcu.

Rzadko pokazuje się publicznie bez prostokątnych okularów. Wzbudziło to jednak zastrzeżenia. 25 sierpnia uznano, że ich noszenie może być „uzasadnione względami medycznymi” i jako takie dozwolone także w gmachu parlamentu.

- Reklama -

„Balen” rzadko pojawiał się publicznie bez prostokątnych okularów. Nigdy ich nie zdejmował, ani podczas wieców wyborczych, ani oficjalnych spotkań. Ma je nawet na oficjalnym portrecie zrobionym po objęciu urzędu.

- Reklama -

Jednak na początku sierpnia przewodniczący parlamentu, Dol Prasad Aryal, odradzał premierowi noszenie okularów przeciwsłonecznych na sali obrad, argumentując, że niektórzy członkowie społeczeństwa uznają to tutaj za niewłaściwe.

- Reklama -

Shah postarał się jednak o „podkładkę”. Do sekretariatu parlamentu złożono wyjaśnienie powołujące się na względy medyczne, które „uzasadnią noszenie okularów przeciwsłonecznych przez szanowanego premiera”.

Ananta Prasad Koirala, zastępca rzecznika sekretariatu parlamentu, zasugerował, że premier powinien mieć prawo do noszenia ich w Zgromadzeniu Ustawodawczym, jeśli uzna to za konieczne ze względów medycznych, zwłaszcza przy jasnym świetle słonecznym. Ciemne okulary i czarna marynarka to jego znak rozpoznawczy od czasu kampanii na burmistrza Katmandu w 2022 roku.

Ich popularność jest tak duża, że ​​niektóre sklepy oferują egzemplarze „okularów Balen” klientom pragnącym naśladować wizerunek premiera. W ostatnich dniach i godzinach, premier Nepalu zdaje się jednak mieć znacznie poważniejsze problemy… Według wstępnych szacunków setki osób zginęło zginęło w gwałtownej powodzi na granicy Nepalu i Chin.

Źródło: Le Figaro/ AFP

Najnowsze