50-letnia Polka zginęła z rąk męża w mieście pod Rzymem. 69-letni Tunezyjczyk zadał jej cztery ciosy nożem w gardło, a do zbrodni doszło na oczach dziewięcioletniego syna pary. Sprawca przyznał się do winy.
Do tragedii doszło we wtorek 18 sierpnia w Colleferro, miejscowości na południowy wschód od Rzymu. W mieszkaniu, które kobieta dzieliła z mężem i pięciorgiem dzieci, doszło do gwałtownej kłótni małżeńskiej.
W pewnym momencie 69-letni Tunezyjczyk chwycił za nóż i zadał 50-letniej Polsce cztery ciosy nożem w gardło. Świadkiem zbrodni był ich dziewięcioletni syn, a w mieszkaniu przebywał również najstarszy, dwudziestoletni syn małżeństwa, który bezskutecznie próbował powstrzymać ojca.
Po ataku sprawca porzucił nóż i opuścił mieszkanie. Alarm podniosła jedna z córek, wracająca do domu wkrótce po zdarzeniu. Zastała przerażonego młodszego brata oraz umierającą matkę. Mimo natychmiastowej interwencji ratowników medycznych i prób reanimacji, 50-letnia Polka zmarła na miejscu.
Policjanci z komisariatu w Colleferro zatrzymali podejrzanego kilkaset metrów od miejsca zbrodni. Mężczyzna nie stawiał oporu i podczas przesłuchania przyznał się do winy. Trafił do aresztu.
Śledztwo w sprawie zabójstwa prowadzi prokuratura w Velletri, która ustala dokładny przebieg zdarzenia oraz motywy działania sprawcy. Włoscy śledczy sprawdzają ponadto, czy w przeszłości rodzina zgłaszała wcześniej przypadki przemocy domowej. Według wstępnych ustaleń między małżonkami od pewnego czasu dochodziło do napięć. Pięcioro dzieci pary trafiło do placówki opiekuńczej.
