Ministerstwo Infrastruktury zapowiedziało zmiany, które pozwolą realnie karać kierowców spoza UE – w tym z Ukrainy – za przekraczanie prędkości. Chodzi o umowę z Kijowem dotyczącą wymiany informacji o sprawcach przestępstw i wykroczeń.
Teoretycznie za złamanie przepisów, np. złapanie fotografii z fotoradaru jest karane mandatem. Problem w tym, że gdy przepis złamie Polak, łatwo opłacenie mandatu wyegzekwować. W przypadku Ukraińców już o wiele trudniej.
Wkrótce jednak może się to zmienić. Wynika tak z odpowiedzi na interpelację grupy posłów PiS w sprawie egzekwowania mandatów karnych nałożonych na kierowców spoza UE, w szczególności z Ukrainy i Białorusi. Posłowie zwrócili uwagę, że w ubiegłym roku fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości zarejestrowały w Polsce ponad 1,3 mln naruszeń przepisów ruchu drogowego. 120 tys. z nich – czyli około 10 proc. całości – dotyczyło pojazdów zarejestrowanych poza UE.
Najwięcej wykroczeń popełnili kierowcy samochodów z Ukrainy – 77,2 tys. Drugie miejsce zajęły pojazdy z Białorusi, choć dzieli je istna przepaść – 7,4 tys. Samochody z Rosji odnotowano w 218 przypadkach.
„Jednak w związku z brakiem umów międzynarodowych umożliwiających ustalenie właścicieli tych pojazdów organy wystawiły jedynie 3443 mandaty karne, w tym około 2500 obywatelom Ukrainy, 42 obywatelom Białorusi i zero obywatelom Rosji. Skuteczność egzekucji wyniosła niespełna 3 proc.” – wskazano w interpelacji.
„Brak skutecznych mechanizmów egzekucji mandatów wobec kierowców spoza UE prowadzi do realnego zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego, nierównego traktowania polskich kierowców oraz utraty milionowych wpływów do budżetu państwa” – podkreślili autorzy interpelacji.
Zwrócono uwagę na fakt, że choć w grudniu Polska i Ukraina zawarła umowę o współpracy w zwalczaniu przestępczości, to „nie obejmuje ona wymiany danych w zakresie wykroczeń drogowych”. Sama umowa jest obecnie w trakcie ratyfikacji.
Sekretarz stanu w resorcie infrastruktury Czesław Mroczek odniósł się do interpelacji i podał, że według resortu wspomniana umowa „może stanowić skuteczne remedium na problemy polskich dróg”. Porozumienie bowiem zakłada „współpracę w zapobieganiu, wykrywaniu i zwalczaniu czynów zabronionych, które uznawane są za następujące wykroczenia według prawa wewnętrznego obu Państw Stron lub uznawane są za następujące wykroczenia według prawa wewnętrznego jednego Państwa Strony, a zarazem jakiekolwiek przestępstwo według prawa wewnętrznego drugiego Państw Strony”.
Wskazał na konkretne zapisy dotyczące m.in. spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, prowadzenia samochodu bez uprawnień czy prowadzenia pojazdu przez osoby pod wpływem alkoholu lub podobnie działających środków.
W kwestii systemu nadzoru CANARD, Mroczek przywołał art. 4 ust. 2 umowy.
„Właściwe organy Państw Stron mogą z własnej inicjatywy dostarczać lub wymieniać inne informacje w zgodzie z przepisami prawa wewnętrznego swojego Państwa” – zapisano w umowie.
Z kolei art. 5 umowy podaje, iż „w ramach współpracy, o której mowa w artykule 1 ustęp 3 niniejszej Umowy, właściwe organy Państw Stron będą, na wniosek, nieodpłatnie przekazywać niezbędne informacje mogące przyczynić się do ujawnienia wykroczeń oraz wykrycia sprawców wykroczeń lub osób podejrzanych o ich popełnienie” a „przekazywanie obejmuje informacje będące w posiadaniu Strony, do której skierowano wniosek”.
