Utytułowany włoski szablista Aldo Montano, pięciokrotny medalista olimpijski, trafił do szpitala z powodu wstrząsu anafilaktycznego, jakiego doznał podczas wizyty w restauracji. „Moje życie wisiało na włosku” – przekazał.
„Kolejna wizyta w szpitalu. Więcej adrenaliny, strachu, leków. Znów moje życie wisiało na włosku” – napisał w internecie Montano i opublikował zdjęcie z założoną maską tlenową.
Jak tłumaczył, ma alergię na kazeinę, czyli białko pochodzenia zwierzęcego.
„To nie kaprys, nie moda żywieniowa, nie nietolerancja. To potencjalnie śmiertelna alergia” – podkreślił i poinformował, że w trakcie wizyty w restauracji w Rzymie jasno to zakomunikował obsłudze, a później musiał walczyć o życie.
„Kiedy ktoś informuje personel o swojej alergii, to nie prosi o przysługę, ale oddaje swoje życie w ręce tych, którzy przygotowują i serwują danie. Za każdym razem, gdy ktoś bagatelizuje sytuację, reaguje obojętnie lub nie przestrzega procedur, naraża ludzkie życie” – dodał indywidualny mistrz olimpijski z Aten.
Jak podsumował, tym razem udało mu się na czas dotrzeć do szpitala, ale następnym razem – on albo ktoś inny – może nie zdążyć, a między „kolacją a tragedią bywa cienka granica”.
12-krotny medalista szermierczych mistrzostw świata i 11-krotny mistrzostw Europy podziękował personelowi szpitala Santo Spirito, a także „odważnemu kierowcy”, który go tam zawiózł.
