Antypolska prowokacja. Zełenski przypomniał o ludobójstwie UPA

UWAGA! Tekst zdemonetyzowany!
CENZURA

Szanowny Czytelniku! Czytasz artykuł, w którym musieliśmy wyłączyć reklamy. Został on uznany za nienadający się do monetyzacji, zbyt kontrowersyjny, niepoprawny politycznie itd. Rozważ wsparcie Fundacji Najwyższy Czas, która pomaga utrzymywać portal nczas.info / nczas.com (KLIKNIJ)

Imię „Bohaterów UPA” nadał Wołodymyr Zełenski Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ”. Ta antypolska prowokacja spowodowała – zapewne wbrew intencjom prezydenta Ukrainy – powrót do dyskusji o ludobójstwie banderowców na cywilnej ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Jak Zełenski starał się ten policzek dla Polaków tłumaczyć? Stwierdził, że zrobił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”. Ukraińscy naziści z UPA (Ukraińska Powstańcza Armia) dokonali ludobójstwa na niewinnych cywilach, obywatelach II Rzeczpospolitej, w wyjątkowo brutalny sposób, mordując przynajmniej 150, a może nawet ponad do 200 tys. Polaków. Wychwalając bohaterów UPA, „Zełenski dostarczył wiele tlenu rosyjskiej propagandzie” – ocenił prezydent RP Karol Nawrocki.

CENISZ SOBIE WOLNOŚĆ SŁOWA? MY TEŻ!

Środowisko skupione wokół pisma "Najwyższy Czas!" i portalu NCzas.com, a także NCZAS.info od lat stoją na straży konserwatywno-liberalnych wartości. Jeżeli doceniasz naszą pracę i nie chcesz pozwolić na to, aby w Internecie zapanowała cenzura – KLIKNIJ wesprzyj naszą działalność. Każda złotówka ma znaczenie!

Banderyzm, czyli ukraiński nazizm

Rzeź polskiej ludności z rąk nacjonalistów ukraińskich to było ludobójstwo. Dopóki nie poradzimy sobie z terminologią, dopóki nie uznamy, że to była masakra konkretnej grupy narodowościowej na wielką skalę ze szczególnym okrucieństwem, to nie powiemy prawdy o zbrodniach banderowców na Polakach. Tak samo trzeba mówić wprost, że ukraiński nacjonalizm to w praktyce ukraiński nazizm. Ukraińscy rezuni byli pod wrażeniem niemieckiego nazizmu, szczególnie tego, jak Niemcy mordowali Żydów. I postanowili skorzystać z tych wzorców i przenieść je na Polaków. Zbrodnia dokonywana prymitywnymi narzędziami wynikała z prostego faktu, że Ukraińcy nie mieli – tak jak Niemcy – możliwości mordowania na przemysłową skalę, nie mieli kosztownej technologii.

Niemieckie wpływy widzimy też w fakcie służby Ukraińców w niemieckich jednostkach, czego dobitnym przykładem jest 14 Dywizja Grenadierów Waffen SS (1 ukraińska), potocznie określana jako SS-Galizien. Była to jedna z najbardziej zbrodniczych formacji II wojny światowej, brutalnie mordująca tysiące Żydów i Polaków we wschodniej Polsce.

Bandera – terrorysta i ludobójca wołyński

To nieprawda, że Stepan Bandera nie odpowiada za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, które pochłonęło nawet 200 tys. niewinnych ofiar. Fakt, że w ostatnich latach II wojny światowej Bandera był przez Niemców więziony w KL Sachsenhausen, nic tu nie zmienia. Bandera był przecież ideologiem banderyzmu, czyli ukraińskiego nazizmu zakładającego fizyczną likwidację Polaków w celu powstania niepodległej Ukrainy.

Przypomnijmy, że w II Rzeczpospolitej Bandera (wyrokiem sądu okręgowego w Warszawie z 13 stycznia 1936 r.) został skazany na karę śmierci (zamienioną potem na dożywocie) za działalność terrorystyczną, w tym organizację zamachu na ministra spraw wewnętrznych Bronisława Pierackiego (Pieracki został śmiertelnie postrzelony 15 czerwca 1934 r. najpewniej przez członka Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – OUN, przed budynkiem Klubu Towarzyskiego przy ulicy Foksal w Warszawie). Polski sąd uzasadniał, że Bandera to „zdecydowany zwolennik terroru przeciwko przedstawicielom polskiej władzy oraz Ukraińcom uznawanym za «kolaborantów»”.

Na Ukrainie (według ustaleń z 2016 r.) znajdowały się 44 pomniki Stepana Bandery, najwięcej w obwodzie lwowskim – 20. Obecnie Ukraińcy chcą przenieść szczątki swojego idola z Cmentarza Leśnego w Monachium do Kijowa, gdzie powstaje Panteon Wybitnych Ukraińców.

Pityński – strażnik prawdy o Wołyniu

Ale w Polsce też powstają upamiętnienia – nie ludobójców, lecz ofiar ludobójstwa wołyńskiego. 14 lipca 2024 r. w Domostawie w województwie podkarpackim został odsłonięty pomnik „Rzeź Wołyńska”, zaprojektowany przez Andrzeja Pityńskiego w 2017 r. na zamówienie Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce. Po odlaniu w brązie w Gliwickim Zakładzie Urządzeń Technicznych pierwotnie miał stanąć w Parku Pamięci Narodowej w Toruniu. Potem znalazła się kolejna lokalizacja – miasto Węgorzyno w zachodniopomorskiem (wiem, bo byłem zaangażowany w sprawę), ale tu też opór środowisk poprawno-politycznych okazał się zbyt duży.

Tu należy się słowo o mistrzu Pityńskim. Zmarły w 2020 r., w amerykańskim stanie New Jersey, nie doczekał odsłonięcia pomnika wołyńskiego w Polsce mimo wielkiego zaangażowania w tę sprawę. W Stanach Zjednoczonych znalazł się jako emigrant polityczny w 1974 r. Nieprzypadkowo, bo „ludowa” Polska nie chciała takich twórców, czy też twórców z taką rodzinną przeszłością.

Andrzej Pityński urodził się 15 marca 1947 r. w Ulanowie (także województwo podkarpackie; odległy 15 km od Domostawy) jako syn Żołnierzy Wyklętych, Aleksandra Pityńskiego ps. „Kula” i Stefanii Pityńskiej ps. „Perełka”, żołnierzy Narodowej Organizacji Wojskowej i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Był także siostrzeńcem Michała Krupy ps. „Wierzba”, jednego z najdłużej walczących – do aresztowania 11 lutego 1959 r. – żołnierzy niepodległościowego podziemia. Łatwo się domyśleć, że rodzina Pityńskich, która najpierw walczyła u boku Krupy w oddziale Józefa Zadzierskiego „Wołyniaka”, a potem udzielała Krupie pomocy, była z tego tytułu represjonowana.

W Stanach Pityński jest autorem m.in. pomnika poświęconego Żołnierzom Wyklętym – „Partyzanci” w Bostonie czy „Pomnika Katyńskiego” w Jersey City (naprzeciwko nowojorskiego Manhattanu), o którego zachowanie Polacy toczyli wieloletnie walki…