Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul sprzeciwił się sankcjom wobec Izraela za nielegalne osadnictwo na palestyńskich ziemiach. Twierdzi, że Tel Awiw „słyszy” stanowisko Niemiec i tyle wystarczy.
– W tej chwili rząd niemiecki uważa, że nasz głos jest słyszany w Izraelu i że inne środki nie są w tej chwili uzasadnione – powiedział Wadephul w środę w Berlinie podczas wspólnej konferencji prasowej z nową szefową MSZ Węgier Anitą Orban.
– Rząd w Berlinie dał Izraelowi jasno do zrozumienia, że polityka nielegalnego osadnictwa na Zachodnim Brzegu nie powinna być kontynuowana – dodał.
Niemcy teoretycznie koordynują działania w tej sprawie z innymi partnerami z UE. Wadephul przyznał, że nie wie, czy ta kwestia będzie omawiana na spotkaniu szefów MSZ państw UE w przyszłym tygodniu.
Sześć państw, w tym Francja i Zjednoczone Królestwo nałożyły we wtorek na Izrael sankcje. To efekt kontynuacji nielegalnego żydowskiego osadnictwa i terroru wobec Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu okupowanym przez Tel Awiw. Pod koniec maja UE wprowadziła sankcje wobec poszczególnych osadników.
Amnesty International zaprezentowała w środę raport nt. przemocy wobec Palestyńczyków na terenach okupowanych przez Żydów. Organizacja wezwała niemiecki rząd do działania przeciwko Tel Awiwowi.
Zarzucono Żydom „kampanię czystek etnicznych” na terytorium palestyńskim. Pomimo krytyki ze strony Berlina, nie podjęto żadnych działań, powołując się na „historyczne zobowiązanie do ochrony istnienia państwa Izrael”.
Żydzi okupują Zachodni Brzeg do 1967 roku. Mieszka tam około 3 mln Palestyńczyków. Tel Awiw osiedlił tam już około 0,5 mln Żydów, co z perspektywy prawa międzynarodowego jest nielegalne.
