Strona głównaWiadomościPolskaSanitarysta prof. Simon znowu nadaje. "Ktoś opowiada bzdury, dostałby karę i koniec....

Sanitarysta prof. Simon znowu nadaje. „Ktoś opowiada bzdury, dostałby karę i koniec. Jak się nie szczepi, to powinien ponieść koszty”

-

- Reklama -

Znany z promowania szprycy na koronkę prof. Krzysztof Simon skomentował „Gazecie Wyborczej” przyjęcie ustawy zwanej „Lex szarlatan”. – Jeśli ktoś truje się jakimiś specyfikami, nie szczepi się, choć państwo oferuje prawidłowy sposób postępowania, a potem w razie powikłań żąda opieki, uważam, że to on powinien ponieść koszty pomocy – powiedział, sugerując przy tym, że nie płacimy za przymusową państwową usługę medyczną, która jest nieskuteczna i – jak widać – niejednokrotnie jej przedstawiciele są niesamowicie roszczeniowi.

12 maja rząd przyjął projekt ustawy o zmianie ustawy o o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjent. Projekt nazwano „Lex szarlatan”.

- Reklama -

Przepisy uderzają w osoby wskazujące na błędy w rządowych procedurach i zmniejszają przy tym wolność ludzi. Wszystko rzecz jasna pod pretekstem „dbania” o pacjentów, którym odbiera się wybór. Więcej o tzw. „Lex szarlatan” przeczytacie w artykule poniżej.

„Lex szarlatan”. Pod pretekstem ochrony pacjentów rząd szykuje potężny zamordyzm. Nawet milion złotych kary bez wyroku

GW poprosiło o komentarz prof. Simona. Ten rzecz jasna pochwala zmiany. Sama redakcja wstawiła komentarz, w którym czytamy, iż „wiele osób przekonuje i równie wiele wierzy, że szczepionki powodują autyzm, a nowotwory najlepiej leczyć dużymi dawkami witaminy C”.

Nastąpiło tu zrównanie ze sobą w celu zmylenia czytelnika dwóch zupełnie różnych nurtów. Konotacje między autyzmem a szczepieniami jak i szerzej negatywny wpływ silnych środków na człowieka jest wśród specjalistów szeroko omawiany. W USA zresztą sprawa jest badana na poziomie państwowym.

Centers for Disease Control and Prevention (CDC) na swojej oficjalnej stronie zmieniło już komunikat, jakoby szczepienia „nie powodowały autyzmu” na „nie można wykluczyć związku” oraz przyznano, że „badania wskazujące na połączenie były ignorowane”. Ponadto ogłoszono nowe inicjatywy badawcze na badania przyczyn autyzmu, w tym również przez szczepionki. W Polsce jednak, szczególnie w politpoprawnych mediach, zwolenników zamordyzmu trzeba utwierdzać w wierze takimi wstawkami zrównujących problem naukowo-finansowy z homeopatią, w dodatku w tonie jedynej słusznej narracji.

Prof. Simon wyraził poparcie dla zmian i przy okazji zarzucił Polakom głupotę.

– Coś trzeba zmieniać, bo… jesteśmy społeczeństwem, jakim jesteśmy, częściowo źle wykształconym, częściowo prymitywnym. Wiele osób jest mądrych i dobrych, ale to jest niestety mniejszość. Dezinformacja z prostym przekazem nienaukowym przybija się do ludzi. Nie przebija się natomiast taki czy inny profesor. Też staram się mówić prostym językiem, ale z efektem różnie bywa – przekonywał Simon.

Skomentował też możliwość kar administracyjnych, które przepisy wprowadzają. Wysokość kary może wynieść nawet 1 mln zł.

– Nie jestem zwolennikiem zaczynania od kar. Powinniśmy uświadamiać i zakazywać. Potrzebne jest szerzenie prawidłowej informacji. Na przykład, gdy ktoś opowiada bzdury, powinien zbierać się komitet kilku ekspertów, podać, kto i jak wprowadza w błąd, do jakiego nieszczęścia to prowadzi, a następnie powiedzieć, jaka jest prawda. Kiedy ktoś kontynuowałby te idiotyzmy, ziołami leczył kiłę czy proponował biorezonans, to dostałby karę i koniec – odpowiedział prof. Simon.

GW zadała też dość głupie pytanie, a mianowicie, czy powinno się obciążać kosztami leczenia osoby, które zrezygnowały świadomie z „metod naukowych” na rzecz „pseudoleczenia szarlatanów”. Pytanie jest manipulacją, ponieważ i tak płacimy – i to przesadzone pieniądze – na państwową usługę medyczną, która słynie z nieefektywności.

– Jeśli ktoś truje się jakimiś specyfikami, nie szczepi się, choć państwo oferuje prawidłowy sposób postępowania, a potem w razie powikłań żąda opieki, uważam, że to on powinien ponieść koszty pomocy – odpowiedział Krzysztof Simon.

– Przecież jeśli chodzi o szczepionki, to ogół społeczeństwa ma z tego zyski. Średnia życia przed II wojną światową w Polsce wynosiła 47 lat, a teraz to 85 lat. Zawdzięczamy to higienie, dostępowi do lepszych metod leczenia, a także programowi szczepień – przekonywał.

– Obecnie w kraju prawie nikt nie umiera na choroby zakaźne. Natomiast jeśli ktoś się nie szczepi, a potem choruje, to za jego leczenie tak naprawdę pani płaci i ja płacę. A może ja nie chcę? On nie chce się szczepić, a ja nie chcę płacić za jego leczenie, skoro się nie zaszczepił, gdy oferowaliśmy mu to z naszych składek – kontynuował.

A my pytamy, czemu my mamy płacić za leczenie kogokolwiek i czemu jesteśmy do tego zmuszani, w tym do utrzymywania stanowisk takich osób, jak Simon?

Najnowsze