Strona głównaMagazynKevin sam w Rezerwie Federalnej. „Świetny gość”

Kevin sam w Rezerwie Federalnej. „Świetny gość”

-

- Reklama -

Kevin Warsh przejął właśnie stery nad najważniejszym bankiem centralnym świata, obiecując Donaldowi Trumpowi politykę niskich stóp procentowych.

W czasach, gdy w zachodnich liberalnych demokracjach tak wielki nacisk kładzie się na różnego rodzaju parytety i politykę różnorodności, kwestia obsady stanowiska prezesa Rezerwy Federalnej wydaje się wręcz zarezerwowana dla osób o pochodzeniu żydowskim. Kevin Warsh jest już czwartym reprezentantem tej narodowości piastującym ten urząd w ciągu ostatnich 40 lat, a USA miały w tym czasie zaledwie pięciu prezesów FED.

- Reklama -

„Świetny gość”

Reklamowany przez Donalda Trumpa jako „świetny gość” Warsh nie będzie nuworyszem w banku centralnym. Do Rezerwy Federalnej trafił już w 2006 r., bijąc tym samym rekord jako najmłodszy członek Rady Dyrektorów w historii (liczył zaledwie 35 lat). Znalazłszy się na tak odpowiedzialnym stanowisku niemal od razu został rzucony na głęboką wodę, ponieważ w latach 2007–2008 r. wybuchł największy od dekad kryzys finansowy.

Kevin Warsh radził sobie zaskakujące dobrze, stając się jedną z najbardziej zaufanych osób ówczesnego szefa Bena Bernanke. Wykorzystując swoje znajomości z sektora bankowego, odpowiadał za wielkie fuzje, które przeprowadzono w ramach akcji ratunkowej całego systemu (m.in. dzięki niemu J.P. Morgan przejął bank inwestycyjny Bear Sterns). Cudowne dziecko bankowości centralnej z czasem uznało jednak, że nie jest mu po drodze z polityką luzowania ilościowego (QE) traktowaną przez ówczesne kierownictwo jako podstawowa metoda reanimacji gospodarki. Ostatecznie w 2011 r. zrezygnował z urzędu i powrócił do pracy w sektorze prywatnym.

Donald Trump poszukiwał nowego szefa Rezerwy Federalnej od dłuższego czasu. Zasadnym wydaje się jednak stwierdzenie, że ostatecznie o nominacji przesądziło samo lobby żydowskie. Warsh to wszak zięć samego Ronalda Laudera, szefa Światowego Kongresu Żydów i dziedzica wielkiej rodzinnej fortuny zgromadzonej w branży kosmetycznej. Trump rozważał mianowanie Kevina Warsha na najbardziej prestiżowe stanowisko w sektorze finansowym już w czasie swojej pierwszej kadencji, ale ostatecznie zdecydował się na Jerome’a Powella. Wówczas przeszkodą miały być jednak odmienne zapatrywania na zasadniczy kształt polityki pieniężnej. Obecnie Warsh uchodzi już za osobę, która mocno zmodyfikowała swoje wcześniejsze zapatrywania i preferuje bardziej „gołębi” kurs.

Milioner w FED

Kevin Warsh poślubił Jane Lauder w 2002 r. i stał się w ten sposób multimilionerem. Zdecydowanie większy majątek posiada jego żona, dysponująca majątkiem wartym nawet 2,5 mld dol., lecz obecny prezes FED nie jest przy niej żebrakiem. Pracując od lat w prestiżowych bankach i zasiadając w licznych radach nadzorczych, zdołał zgromadzić majątek wyceniany na ponad 220 mln dol. Pod tym względem jest zapewne najbogatszym szefem amerykańskiego banku centralnego w dotychczasowej historii.

W bogatej biografii Kevina Warsha kryją się m.in. powiązania z Jeffreyem Epsteinem. Wiadomo, że bankier i jego żona Jane pojawili się na liście gości imprezy bożonarodzeniowej z 2010 r. na wyspie St. Barthelemy, która stanowiła bazę dla jachtów i samolotów przybywających na słynną Wyspę Espteina. Obecny prezes FED był także obecny na kolacji zorganizowanej tego samego roku w Nowym Jorku, gdzie oprócz Ghislaine Maxwell i Epsteina pojawili się m.in. państwo Trump. Jak dotąd nie ma żadnych dowodów na to, że Warsh kiedykolwiek odwiedził Wyspę Epsteina, lecz wiadomo z całą pewnością, że przynależy do szerokiego kręgu towarzysko-biznesowego, który był głównym bohaterem ujawnionych niedawno akt.

Nowy szef amerykańskiego banku centralnego zdążył już ogłosić, że zależy mu na zupełnie nowym podejściu do polityki powierzonej mu instytucji. Najbardziej przeszkadza mu to, że FED tak silnie zaangażował się w ostatnich latach skup różnego rodzaju aktywów, w tym przede wszystkim obligacji skarbowych. Rezerwa Federalna zarządza obecnie jednym z najgrubszych portfeli inwestycyjnych na świecie (wartym nawet 22 proc. amerykańskiego PKB), na co największy wpływ miały niedawne poczynania w tzw. okresie pandemicznym.

Z punktu widzenia interesów amerykańskiego imperium cel, jaki wyznaczył sobie Warsh, jest jak najbardziej uzasadniony. Jeśli wierzyć jego zapowiedziom, przyświeca mu idea ograniczenia roli banku centralnego do bieżącego dbania o stabilność systemu finansowego, sprawowania nadzoru, obsługi finansów publicznych i podejmowania działań ratunkowych na wypadek kryzysu. W ostatnich latach FED znacząco wykroczył poza ten podstawowy wachlarz obowiązków, skupując znaczne ilości aktywów i pragnąc tym samym rozruszać gospodarkę. Efekt był jednak przeciwny od zamierzonego, ponieważ tak prowadzona polityka pieniężna przyczyniła się do spadku wartości dolara.

Warsh na ratunek dolara

Lobby żydowskie jest ostatnim, które chciałoby upadku systemu dolarowego, dlatego jego przedstawiciel będzie zapewne dążył do tego, aby zmniejszyć bilans FEDu. Masowy dodruk dolara w minionych latach znacząco zdestabilizował amerykańskie finanse publiczne, które Trump stara się naprawiać, ograniczając wydatki budżetowe i redukując bilans handlowy.

Kevin Warsh nigdy nie był fanem luzowania ilościowego i sprawując nową funkcję z pewnością po nie nie sięgnie. Jego zdaniem w najbliższych latach należy zwyczajnie wykorzystać ogromne szanse, jakie stwarza rewolucja sztucznej inteligencji. Nowa technologia będzie miała wyraźnie deflacyjne skutki, ponieważ sprawi, że wszystkiego będzie więcej i taniej. Ten ogromny skok produktywności zapewni z kolei większą swobodę w zakresie obniżania stóp procentowych. I właśnie w tym punkcie Warsh zgadza się najmocniej z prezydentem Trumpem, który od dawna nalegał na to, aby obniżyć koszty kredytu.

Warsh i Trump wydają się dość dobraną parą, ponieważ wielkie nadzieje wiązane przez nowego szefa FED z rozwojem branży sztucznej inteligencji nie miałyby szans na materializację, gdyby nie dokonane przez urzędującego prezydenta wielkie odejście od polityki klimatycznej. Stany Zjednoczone są dziś światowym liderem w dziedzinie AI w znacznej mierze dlatego, że mają zapewnione największe na świecie złoża paliw kopalnych oraz polityczną wolność w zakresie ich użytkowania na potrzeby ogromnych centrów danych. Rozwijająca się w szaleńczym tempie technologia będzie pochłaniała coraz większą ilość energii i już wkrótce okaże się, że na dobrą sprawę tylko Stany Zjednoczone mają jej wystarczającą ilość.

Wszyscy, którzy zbyt pochopnie zdążyli już skreślić Stany Zjednoczone i ogłosić zmierzch jego hegemonicznej potęgi, powinni uważnie przyglądać się Warshowi, gdyż jego poczynania mogą walnie przyczynić się do odzyskania przez amerykańskie państwo finansowego wigoru.

Najnowsze