Zablokowane z zewnątrz drzwi, przeraźliwe krzyki i podpalenie samochodu z uwięzionymi osobami w środku, czyli de facto egzekucja. W biały dzień, na stacji benzynowej we Włoszech cztery osoby spłonęły żywcem. Za masakrą stoją imigranci z Pakistanu.
Do niewyobrażalnej tragedii doszło w środku dnia na stacji benzynowej przy ruchliwej drodze krajowej w pobliżu miejscowości Amendolara we włoskiej Kalabrii. Początkowo strażacy skupili się na opanowaniu pożaru minivana, obawiając się, że ogień przeniesie się na znajdujące się zaledwie kilka metrów dalej dystrybutory paliwa, co doprowadziłoby do potężnej eksplozji.
Dopiero po ugaszeniu płomieni dokonano makabrycznego odkrycia. We wnętrzu zniszczonego pojazdu znajdowały się zwęglone zwłoki czterech osób. Początkowo brano pod uwagę nieszczęśliwy wypadek, ale śledczy szybko wykluczyli tę hipotezę.
Wszystko za sprawą nagrań z kamer monitoringu stacji benzynowej. Zarejestrowały one przerażający przebieg zdarzeń. Na filmie widać dwie osoby, które blokują od zewnątrz drzwi samochodu, uniemożliwiając ucieczkę uwięzionym w środku. W tym czasie przez tylną klapę do wnętrza wrzucana jest najprawdopodobniej łatwopalna ciecz. Następnie dochodzi do wybuchu, a sprawcy uciekają z miejsca zdarzenia.
Amendolara (Italie) : quatre ouvriers agricoles immigrés brûlés vifs dans une voiture après avoir réclamé leurs salaires, deux Pakistanais arrêtés après la découverte des images de vidéosurveillance (MàJ) https://t.co/czLyzwmSNq pic.twitter.com/zf89wS2QcR
— Fdesouche.com est une revue de presse (@F_Desouche) June 4, 2026
Służby dość szybko ustaliły sprawców. Jeszcze tego samego dnia wieczorem zatrzymano dwóch obywateli Pakistanu.
Jednemu z mężczyzn udało się uciec z płonącego samochodu. Ma on spore poparzenia, ale jego życiu nie zagra już niebezpieczeństwo.
To Afgańczyk. Zeznał, że w pożarze zginęło trzech jego afgańskich rodaków oraz jeden Pakistańczyk (początkowe doniesienia służb mówiły o czterech zmarłych obywatelach Pakistanu). Ocalały powiedział, że napastnicy zażądali od nich pieniędzy za transport, których ofiary nie chciały zapłacić. Wtedy doszło do podpalenia.
Mężczyzna opowiedział również o skrajnym wyzysku, jakiemu byli poddawani przez swoich oprawców. Pracowali oni w rolnictwie i, jak wynika z jego relacji, warunki były niemal niewolnicze.
„Pieniędzy nam nie dawali, jedzenie tak, dom tak, ale pieniędzy nie” – powiedział i dodał, że sprawcy wielokrotnie grozili im nożami i bronią palną, by zmusić ich do darmowej pracy na polach. Zastraszony mężczyzna wprost mówił o działaniu „wielkiej pakistańskiej mafii”.
Włoscy śledczy od początku wykluczali udział lokalnej mafii kalabryjskiej (’Ndranghety), która działa w zupełnie inny sposób i unika tak ostentacyjnych egzekucji w miejscach publicznych. Wszystko wskazuje na wewnętrzne porachunki w hermetycznym środowisku imigrantów.
