Zaledwie miesiąc po tragicznym wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka, na jego grobie w Sosnowcu wybuchł pożar. Ogień błyskawicznie strawił znicze i wieńce. Straż pożarna szybko opanowała sytuację i wydała wstępną diagnozę co do przyczyn pożaru.
Do pożaru doszło w środę, 27 maja 2026 roku, na cmentarzu parafialnym w Sosnowcu.
Jak poinformował mł. bryg. Tomasz Dejnak, rzecznik prasowy Komendanta Miejskiego PSP w Sosnowcu, interwencja przebiegła bardzo sprawnie i nie wymagała rozbudowanej akcji gaśniczej. Płomienie udało się szybko stłumić, a zniszczone elementy uprzątnięto.
Mimo szybkiej reakcji służb, ogień był na tyle intensywny, że pozostawił wyraźne ślady okopcenia na sąsiadujących z mogiłą posła nagrobkach.
Zarówno strażacy, jak i pracujący na miejscu policjanci są zgodni co do przyczyn pożaru. Ich zdaniem najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest przypadkowe zaprószenie ognia. Służby kategorycznie wykluczyły udział osób trzecich i nie prowadzą śledztwa w kierunku celowego podpalenia czy aktu wandalizmu.
Według ustaleń przekazanych przez rzecznika lokalnej policji, podkom. Tomasza Mogielskiego, zapłonęły kwiaty leżące w bezpośrednim sąsiedztwie zniczy. Służby wskazują, że silny wiatr mógł przewrócić lub uszkodzić jeden ze zniczy. Strażacy zwracają z kolei uwagę na ogromne zagęszczenie wiązanek. Wystarczyło, by jeden z odwiedzających położył sztuczne kwiaty zbyt blisko palącego się knota, a potem ogień błyskawicznie się rozprzestrzenił.
