Temat szczepień ochronnych dzieci od lat wzbudza szereg kontrowersji. Jednym z aspektów jest poziom zgłaszalności niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP), a co za tym idzie, brak możliwości rzetelnej oceny ryzyka. Tymczasem władze warszawskie szykują się do wprowadzenia elektronicznego nadzoru nad opiekunami prawnymi dzieci, tak by identyfikacja unikających przymusowych szczepień stała się niemal bezproblemowa.
Zespół ds. opracowania elektronicznej Karty obowiązkowych szczepień ochronnych przygotował projekt cyfrowego systemu nadzoru nad podawaniem tych preparatów, zawierający m.in. elektroniczną Kartę szczepień. Dokument ten miałby umożliwić systemowi identyfikację opiekunów unikających przymusowych szczepień dzieci. Grupa została powołana w październiku 2025 r. specjalnym zarządzeniem Ministra Zdrowia. Na jego czele stanął sanitarysta i Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski, a na jego zastępcę wyznaczono dr Annę Baumann-Popczyk – szefową Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia.
Elektroniczny system nadzoru
Pod koniec marca 2026 r. zespół przyjął uchwałę nr 1/2026 i dostarczył do resortu zdrowia pełną dokumentację w sprawie projektu cyfrowego systemu nadzoru. Ministerstwo opublikowało tę uchwałę razem z czterema załącznikami. Jak czytamy, zespół Grzesiowskiego „rekomenduje” utworzenie rejestru danych o szczepieniach, w którym miałyby być przetwarzane informacje dotyczące wykonanych szczepień – w tym dokumentacja medyczna, dane administracyjne oraz tworzone na ich podstawie zestawienia zbiorcze.
W rejestrze tym miałby się znaleźć Profil indywidualny, w którym zbierane byłyby dane z elektronicznej Karty szczepień – „z uwagi na cel ogólnego nadzoru epidemiologicznego nad szczepieniami ochronnymi oraz cel indywidualnego nadzoru administracyjnego o charakterze dowodowym w postępowaniu mandatowym lub egzekucyjnym w przypadku niewykonania obowiązku szczepień pomimo braku stwierdzenia przez lekarza przeciwskazań do szczepienia oraz odroczenia szczepienia, podstawę prawną stanowi art. 30 ust. 1 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz. U. z 2024 r. poz. 581)” – czytamy. Ma to więc być bat na rodziców i opiekunów prawnych, którzy nie chcą poddawać swoich dzieci wszystkim nakazanym przez państwo procedurom medycznym.
Ponadto miałyby tam być zawarte także skierowania do poradni specjalistycznej, dane o niepożądanych odczynach poszczepiennych, pobrane z Rejestru niepożądanych odczynów poszczepiennych, dane lekarza i świadczeniodawcy udzielającego świadczeń POZ osobie małoletniej oraz takie dane dotyczące lekarzy i świadczeniodawców z przeszłości, a także dane opiekunów prawnych osoby małoletniej.
W rejestrze danych o szczepieniach tworzone miałyby być raporty zbiorcze – osobowe oraz liczbowe:
- „zbiorczy raport osobowy zawierający imienny wykaz osób małoletnich, u których nie wykonano szczepienia obowiązkowego pomimo braku stwierdzenia przez lekarza przeciwskazań do wykonania szczepienia wraz z danymi osób sprawujących prawną pieczę nad tymi osobami małoletnimi”
- oraz „liczbowy raport (statystyczny) o poziomie zaszczepienia przeciw poszczególnym chorobom zakaźnym na szczeblu świadczeniodawcy udzielającego świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej w przyporządkowaniu powiatu, województwa oraz kraju dla poszczególnych roczników urodzeniowych lub grup wieku” – czytamy.
Ponadto zbierane miałyby być także dane administracyjne, wykorzystywane w profilu indywidualnym oraz na potrzeby zbiorczych raportów, jak: elektroniczny kalendarz szczepień, elektroniczny kalendarz terminów wymagalności obowiązku szczepienia, baza świadczeniodawców udzielających świadczeń podstawowej opieki zdrowotnej w ramach świadczeń zakontraktowanych z Narodowym Funduszem Zdrowia, a także niezależnie od zawartej umowy.
e-Karta szczepień
W jednym z załączników uwzględniono też dane, jakie miałyby się znaleźć w elektronicznej Karcie szczepień, która – jak przyznano – jest „dokumentem nadzoru epidemiologicznego i służy celom sprawowania nadzoru epidemiologicznego nad szczepieniami ochronnymi oraz jako dokument administracyjny o charakterze dowodowym, w postępowaniu mandatowym lub egzekucyjnym w przypadku niewykonania obowiązku szczepień pomimo braku stwierdzenia przez lekarza przeciwwskazań do szczepienia oraz odroczenia szczepienia”.
W Karcie miałyby się znaleźć następujące informacje:
- imię i nazwisko dziecka, data urodzenia, płeć, PESEL lub rodzaj i nr dokumentu potwierdzającego tożsamość, obywatelstwo, adres zamieszkania,
- dane osób sprawujących pieczę prawną – imię i nazwisko, PESEL lub rodzaj i nr dokumentu potwierdzającego tożsamość, adres zamieszkania,
- dane lekarza sprawującego profilaktyczną opiekę nad dzieckiem – w POZ lub poza, jeśli nie złożono deklaracji wyboru lekarza świadczeń POZ – w tym: imię i nazwisko, numer prawa wykonywania zawodu lekarza (PWZL), dane świadczeniodawcy z Centralnego Wykazu Świadczeniodawców,
- informacje o szczepieniach wykonanych u osoby małoletniej udokumentowanych w Karcie Szczepień,
- a także „inne dane administracyjne niezbędne do prowadzenia przez uprawnione organy administracji publicznej postępowania w sprawie niewykonania obowiązku szczepień, w szczególności informacje o wysłanych przez państwowego powiatowego inspektora sanitarnego wezwaniach do wykonania obowiązku szczepień”.

Elektroniczna Karta szczepień obowiązkowych. / Foto: Ministerstwo Zdrowia
Karta Szczepień ma być zintegrowana z innymi rejestrami publicznymi i medycznymi oraz z dokumentacją medyczną.
Do założenia Profilu indywidualnego pacjenta będą – zgodnie z proponowaną przez zespół Grzesiowskiego nowelizacją ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi – zobowiązani lekarze lub położne, którzy przyjmą poród. Mieliby to zrobić w ciągu 24 godzin od urodzenia dziecka.
Co z NOP?
Jednym z wątków, który pojawia się w dyskusjach na temat obowiązkowych szczepień dzieci, jest NOP – niepożądany odczyn poszczepienny. Na początku maja dr Paweł Basiukiewicz wystąpił z petycją do Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH – Państwowego Instytutu Badawczego, Ministerstwa Zdrowia oraz Głównego Inspektoratu Sanitarnego w sprawie wprowadzenia automatycznego systemu zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP).
Lekarz wskazał m.in., że aktualnie obowiązujący system zgłaszania NOP, który opiera się na ręcznym raportowaniu, jest „wysoce nieefektywny”. Jak dodał, „szacuje się, że rejestruje zaledwie mniej niż 1 proc. przypadków NOP”, co samo w sobie może już być niepokojące, ponieważ nie daje pełnego obrazu potencjalnych zagrożeń, a co za tym idzie nie można ocenić stosunku korzyści do ryzyka. Pomimo tego, w przypadku tzw. szczepień ochronnych dzieci, rodzice i opiekunowie są de facto poddawani przymusowi ze strony państwa, które chce jeszcze skuteczniej zaciskać (elektroniczną) pętlę.
Dr Basiukiewicz zaapelował o wprowadzenie automatycznego systemu zgłaszania i rejestracji NOP. Jak wyjaśnił, „niepożądany odczyn poszczepienny jest to objaw chorobowy pozostający w związku czasowym (28 dni z wyjątkiem BCG – obowiązkowej w Polsce szczepionki przeciw gruźlicy) z wykonanym szczepieniem. Definicja NOP nie obejmuje związku przyczynowo skutkowego, ponieważ taki związek może być ustalony jedynie po dogłębnych badaniach epidemiologicznych zgłoszonych NOP”. Automatyczne zgłoszenie obejmowałoby przypadki zgonów, hospitalizacji lub porad lekarskich, mieszczące się w powyższych ramach czasowych.
Jako korzyści płynące z automatycznego systemu zgłaszania NOP dr Basiukiewicz wskazał m.in. bardziej wiarygodne statystyki, przekładające się na lepsze zrozumienie ryzyka i możliwość prowadzenia skuteczniejszych działań prewencyjnych, co – jak zaznaczył – leży w gestii Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH. Zwrócił też uwagę na możliwość usprawnienia nadzoru – nie jak chce obecna władza, nad wykonywalnością obowiązku szczepień i ewentualnym karaniem rodziców, ale – nad bezpieczeństwem szczepień, za co odpowiada kierowany przez dr. Grzesiowskiego GIS.
„Wierzę, że automatyczne zgłaszanie NOP w przypadkach zgonów, hospitalizacji i porad lekarskich w ciągu 28 dni od szczepienia jest krokiem koniecznym do podniesienia standardów monitorowania bezpieczeństwa szczepień w Polsce. Brak dotychczasowych działań w tym kierunku, mimo dostępności technologii, budzi zdziwienie i podkreśla pilność tej sprawy” – stwierdził dr Basiukiewicz.
Rozum kontra sanitaryści
Wygląda więc na to, że znów ścierają się ze sobą dwa podejścia, reprezentowane – podobnie jak w czasach ogłoszonej pandemii – przez dwie grupy w środowisku medycznym.
Sanitaryści chcą zmusić Polaków do wykonywania procedur medycznych, w które ci mają wierzyć – jako w skuteczne i bezpieczne – a zwolennicy rozumu chcą postawić na dostęp do pełnych danych i rzetelną analizę ryzyka, uznając tym samym prawo pacjenta do informacji. W którym kierunku pójdą władze warszawskie? Można się obawiać, że to pytanie retoryczne, a odpowiedź nie będzie dla Polaków zadowalająca…
