Chińskie ministerstwo handlu zakazało uznawania amerykańskich sankcji na pięć rafinerii w związku z handlem ropą z Iranem – podał w niedzielę rządowy dziennik „Renmin Ribao”. Stawia to globalne firmy w pułapce: za respektowanie sankcji Waszyngtonu grozi im odwet Pekinu, a za ich ignorowanie – restrykcje USA.
Restrykcji Waszyngtonu „nie wolno uznawać, wdrażać ani przestrzegać” – ostrzegło chińskie ministerstwo handlu (MOFCOM) w wydanym w sobotę komunikacie. Resort podkreślił, że sankcje te „nieuzasadnienie zakazują lub ograniczają normalną działalność gospodarczą, handlową i działalność z nimi powiązaną chińskich przedsiębiorstw z krajami trzecimi” oraz „naruszają prawo międzynarodowe i podstawowe normy regulujące stosunki międzynarodowe”.
Resort finansów USA umieścił pod koniec kwietnia na czarnej liście pięć niezależnych rafinerii typu „teapot”, w tym Hengli Petrochemical (Dalian) Refining Co. i Shandong Shouguang Luqing Petrochemical Co. Władze USA oskarżają te podmioty o nielegalny handel irańską ropą, co wiąże się z zamrożeniem aktywów i zakazem transakcji. Ma to odciąć Theran od źródeł finansowania.
Eksperci zwracają uwagę, że krok Pekinu stawia globalne korporacje w patowej sytuacji. Jeśli zastosują się do restrykcji USA (np. odetną dostawy do chińskiej firmy z amerykańskiej listy), złamią krajowy zakaz stosowania się do zagranicznych restrykcji i ryzykują kary oraz pozwy w ChRL. Jeśli zaś zignorują sankcje USA, ryzykują objęcie ich przez Waszyngton restrykcjami, m.in. sankcjami wtórnymi.
Formalną podstawą decyzji Pekinu, która weszła w życie w piątek, jest obowiązujące od stycznia 2021 r. rozporządzenie w sprawie przeciwdziałania nieuzasadnionemu eksterytorialnemu stosowaniu zagranicznych przepisów ustawowych i innych środków. Przepisy te pozwalają MOFCOM na wydawanie specjalnych nakazów, które prawnie zabraniają chińskim firmom i obywatelom przestrzegania określonych obcych sankcji, uznanych przez Pekin za bezzasadne.
Decyzje te zapadają w dobie impasu dyplomatycznego między USA a Iranem w związku z rozpoczętą pod koniec lutego wojną, w której obecnie trwa zawieszenie broni. Jak wskazują analitycy, to również konfrontacyjny sygnał wysłany na krótko przed spotkaniem prezydenta USA Donalda Trumpa z chińskim przywódcą Xi Jinpingiem, które zaplanowano na połowę maja.
Zakłady „teapot” odpowiadają według danych firmy Kpler z 2025 r. za około jedną czwartą zdolności rafineryjnych Chin, które kupują ponad 80 proc. eksportowanej przez Iran ropy.
