Strona głównaWiadomościŚwiatNiemcy uderzają w Trumpa. "Jak obrażony krnąbrny dzieciak na placu zabaw"

Niemcy uderzają w Trumpa. „Jak obrażony krnąbrny dzieciak na placu zabaw”

-

- Reklama -

Niemiecka prasa bije na alarm: USA nie tylko zapowiedziały redukcję swoich sił w Niemczech, ale też – jak twierdzą amerykańskie gazety – odwołały planowane rozmieszczenie systemu rakiet średniego zasięgu, ważnego elementu odstraszania Rosji. Gazety ostrzegają przed negatywnymi skutkami dla NATO.

„(Prezydent USA) Donald Trump wykorzystuje wojsko do osobistej zemsty. Za nic ma bezpieczeństwo europejskich sojuszników. A jednak NATO potrzebuje Stanów Zjednoczonych” – zauważa „Sueddeutsche Zeitung” i radzi kanclerzowi Niemiec Friedrichowi Merzowi, aby nie reagował teraz na decyzję Trumpa, gdyż doprowadzi to do „nowej eskalacji konfliktu”.

Komentator gazety przyznaje, że wypowiedź Merza, w której zasugerował, że Iran upokorzył USA, „nie były rozsądne”. Trump mści się za to, niszcząc „młotem pneumatycznym fundamenty, na których stoi NATO, a tym samym cały europejski system bezpieczeństwa”.

Sojusz Północnoatlantycki „potrzebuje USA”, gdyż jego siła odstraszania wobec Rosji zależy od siły amerykańskiej armii oraz wiarygodności amerykańskiej obietnicy użycia tej armii do obrony Europy. Prezydent USA, który „jak obrażony krnąbrny dzieciak na placu zabaw zabiera swoje łopatki i foremki, bo jest zły na inne dziecko”, podważa te zasady – zaznacza „SZ”.

Rosyjski przywódca Władimir Putin „nie musi się wysilać, by zbliżyć się do swojego celu, jakim jest zniszczenie NATO”. „Trump wykonuje robotę za niego” – osłabia Sojusz pod względem politycznym, „uniemożliwiając sojusznikom bycie sojusznikami”. „Żaden europejski rząd nie może z powodów wewnętrznych pozwolić sobie na udział w jego pozbawionej planu i sprzecznej z prawem międzynarodowym wojnie przeciwko Iranowi” – czytamy w „SZ”.

Zdaniem komentatora Niemcy są w stanie pogodzić się z wyjazdem kilku tysięcy amerykańskich żołnierzy. Dużo groźniejsze są, w jego ocenie, podawane przez media informacje, że odwołano też plany dotyczące jednostki artylerii USA wyposażonej w rakiety średniego zasięgu i pociski manewrujące, która miała zostać rozlokowana w Niemczech na jesieni. Projekt uzgodniony w 2024 r. przez ówczesnego kanclerza Niemiec Olafa Scholza i poprzednika Trumpa, Joe Bidena, miał być „mocnym sygnałem odstraszania pod adresem Kremla”.

„SZ” pisze, że decyzja o wstrzymaniu planowanego rozmieszczenia tej jednostki miała zapaść po rozmowie telefonicznej Trumpa z Putinem. „Gdybym był pesymistą, uznałbym to za zaproszenie dla Kremla” – pisze w konkluzji komentator gazety.

Tygodnik „Die Zeit” ocenił, że uzależnienie od USA jest „ryzykiem nie do zniesienia”. Niemcy powinny w sposób zdecydowany odpowiedzieć Ameryce, bo „dalsze próby łagodzenia (sytuacji – PAP) nie mają sensu” – przekonuje.

Ostatnie decyzje USA – zapowiedź wycofania żołnierzy, opóźnienia w dostawach broni dla europejskich sojuszników oraz podniesienie ceł na samochody importowane z Unii Europejskiej – gazeta uważa za „potrójny atak na bezpieczeństwo i dobrobyt Europy”.

Zdaniem „Die Zeit” nawet bardziej dyplomatyczne postępowanie Merza „niczego by nie zmieniło”. Dotychczasowy ostrożny kurs rządu w Berlinie wobec USA „skończył się fiaskiem” – pisze, przypominając, że celem obecnej amerykańskiej administracji jest osłabienie UE i wzmocnienie nacjonalistycznego sprzeciwu wobec niej.

Decydującą zmianą w podejściu USA do Europy jest, zdaniem tygodnika, odwołanie rozmieszczenia broni odstraszającej średniego zasięgu, takiej jak pociski Tomahawk. Stworzy to poważną lukę w europejskim systemie obrony i stanowi sygnał, że USA „wycofują się z systemu odstraszania w Europie” – podkreśla.

„Sojusznicy są karani, a przeciwnikom się nadskakuje” – pisze „Die Zeit”, sugerując, że ogłoszenie decyzji po 90-minutowej rozmowie Trumpa z Putinem „to nie przypadek”.

„Die Zeit” zarzuca USA, że wystrzeliły ponad tysiąc rakiet Patriot i tysiąc pocisków Tomahawk, które mają kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Europy i odstraszania Rosji, w „bezsensownej wojnie na Bliskim Wschodzie”. Świadczy to o priorytetach w amerykańskiej polityce bezpieczeństwa. Po po zwycięstwie w wyborcach Merz zapowiedział zwiększenie niezależności od USA – przypomina gazeta, apelując do kanclerza, by „brał się do dzieła”.

Więcej krytycyzmu wobec Merza okazuje „Tagesspiegel”. Berliński dziennik przypomina, że bezpośrednio po ataku USA i Izraela na Iran Merz okazywał zrozumienie dla tej decyzji i podkreślał wspólne interesy z tymi dwoma krajami.

Ostatnio jednak kanclerz ostro krytykował Trumpa, zarzucając mu brak strategii i mówiąc o upokorzeniu USA przez Iran. To prawda, że reżimowi w Teheranie nie grozi rychły upadek, a działania Trumpa sprawiają wrażenie pozbawionych planu i bezradnych; czy jest to jednak wystarczający powód, by uprawiać „politykę zygzaków”? Gdzie podziała się strategiczna dalekowzroczność Merza? – pyta komentator „Tagesspiegla”, sugerując, że w aktualnej polemice z Trumpem Merz kieruje się motywami polityki wewnętrznej.

Merz jest pod silną presją, jego priorytetem są reformy systemu opieki społecznej i gospodarka. Wojna na Bliskim Wschodzie jest w Niemczech niepopularna, a Trump nie jest lubiany, więc okazywanie zrozumienia Trumpowi odbierane jest w kraju negatywnie – tłumaczy.

„Ataki Merza na Trumpa szkodzą niemieckim interesom” – ocenia dziennik. Trump z coraz większą pogardą spogląda na NATO, a Niemcy i Europa są skazane na wsparcie ze strony USA.

Zdaniem gazety Merz jest w stanie doprowadzić do zmiany stanowiska USA w sprawie zmniejszenia liczby żołnierzy USA w Niemczech. Powściągliwość, jaką wykazywał na początku wojny, była rozsądniejsza niż obecna gwałtowność, z jaką odcina się od prezydenta USA – podkreśla.

Dyskusje prowadzone w Niemczech sprawiają wrażenie, że ważniejszy jest sprzeciw wobec Trumpa i życzenie mu porażki, niż realizacja niemieckich interesów. „Ten wirus zaatakował teraz także kanclerza. To przykre” – podsumowuje „Tagesspiegel”.

Źródło:PAP

Najnowsze