Strona głównaWiadomościPolskaTusk atakuje Wiplera. Poszło o szmal

Tusk atakuje Wiplera. Poszło o szmal

-

- Reklama -

Premier Donald Tusk przedstawił w środę pochodzące od ABW informacje ws. powiązań polityków prawicy z giełdą kryptowalut. Zwrócił się do marszałka Sejmu, by możliwie szybko odbyło się głosowanie nad wetem prezydenta do ustawy dotyczącej nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów i wezwał do odrzucenia weta.

Prezydent Karol Nawrocki w lutym po raz drugi zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów, która wprowadzała środki nadzorcze mające na celu przeciwdziałanie naruszeniom, m.in. umożliwiała Komisji Nadzoru Finansowego wstrzymanie oferty publicznej kryptowalut. Wcześniej ustawa o niemal identycznej treści została zawetowana przez prezydenta w grudniu ub.r.; Sejm nie zdołał wówczas odrzucić weta. Zawetowana w lutym ustawa różniła się od tej wcześniejszej jedynie wysokością maksymalnej stawki opłaty za nadzór.

- Reklama -

Pieniądze od Zondacrypto dla fundacji politycznych

Przed rozpoczęciem środowego posiedzenia rządu, premier stwierdził, że „zbliża się nieuchronnie czas ponownego głosowania w Sejmie nad wetem prezydenta” i przekonywał, że ustawa o rynku kryptoaktywów nie jest nadregulacją, tylko ma „chronić ludzi przed zdarzeniami, które mogą dramatycznie zaważyć na ich portfelach”.

Według szefa rządu, m.in. politykom PiS, Konfederacji i środowisku prezydenta zależy na tym, żeby rynek kryptowalut nie był w żaden sposób zabezpieczony. – Mam informacje, które rodzą bardzo dramatyczne pytania, dlaczego PiS, Konfederacja i prezydent blokują te rozwiązania. (…) I być może ta informacja zmusi ich do refleksji – powiedział Tusk.

- Prośba o wsparcie -

Oświadczył, że z informacji przekazanych mu przez ABW wynika, iż na przełomie października i listopada 2025 r., miesiąc przed głosowaniem w Sejmie pierwszego weta prezydenta w sprawie regulacji rynku kryptowalut, prezes zarządu giełdy kryptowalut Zondacrypto, Przemysław Kral, dokonał wpłat na rzecz dwóch fundacji.

Było to – mówił premier – 450 tys. zł dla fundacji Instytut Polski Suwerennej Zbigniewa Ziobry, a część z tych środków przeznaczono na prawników i obrońców Dariusza Mateckiego (obecnie posła PiS, dawniej Solidarnej, a potem Suwerennej Polski) i księdza Michała Olszewskiego (oskarżonego w sprawie dotyczącej wypłat z Funduszu Solidarności w czasach, gdy ministrem sprawiedliwości był Ziobro).

Środki dla fundacji posła Wiplera i wsparcie imprezy CPAC

Ponadto – podał premier – inna spółka związana z Zondacrypto i Kralem, zrealizowała na rzecz fundacji „Dobry Rząd” posła Konfederacji Przemysława Wiplera transakjcę w wysokości 70 tys. euro. – Zondacrypto była też głównym sponsorem imprezy CPAC, imprezy prawicowych działaczy w trakcie kampanii prezydenckiej – powiedział premier. Dodał, że najważniejszymi uczestnikami tej imprezy – z maja 2025 r. – byli ówczesny prezydent Andrzej Duda i kandydujący wówczas na ten urząd Karol Nawrocki.

Szef rządu zwrócił się do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego o możliwie szybkie przystąpienie do głosowania nad odrzuceniem prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptowalut. „Nie ma czasu do stracenia. Odrzućmy weto prezydenta” – napisał Tusk nieco później w środę na platformie X.

Celem zawetowanej przez prezydenta ustawy o kryptoaktywach było zapewnienie stosowania unijnego rozporządzenia MiCA (The Markets in Crypto-Assets Regulation) dotyczącego rynku kryptoaktywów. Ustawa miała wprowadzić środki nadzorcze mające na celu przeciwdziałanie naruszeniom, których mogą dopuścić się podmioty nadzorowane, w tym umożliwiała KNF wstrzymanie oferty publicznej kryptoaktywów, przerwanie jej przebiegu na określony czas, zakazanie rozpoczęcia oferty publicznej lub zakazanie dopuszczenia kryptoaktywów do obrotu.

Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki uzasadniają pierwszą decyzję o zawetowaniu tej ustawy mówił, że wynikała ona m.in. z tego, iż ustawa wprowadzała rozwiązania nadmierne, niejednoznaczne i nieproporcjonalne.

Z kolei prezydent tłumacząc w lutym swoje ponowne weto do ustawy stwierdził, że otrzymał do podpisu praktycznie identyczną regulację jak ta, której wcześniej nie podpisał. – Zmieniono jeden detal; nie usunięto zasadniczych błędów — powiedział Nawrocki. Dodał, że „złe prawo przegłosowane nawet sto razy ciągle pozostaje złym prawem”.

Prokuratorskie śledztwo i problemy giełdy

Money.pl napisał w poniedziałek, że klienci giełdy Zondacrypto skarżą się na problemy z wypłatą środków, a „przynajmniej część klubów” sponsorowanych przez giełdę od miesięcy nie otrzymuje należnych płatności. Według analizy, do której dotarli dziennikarze money.pl i Wirtualnej Polski, średni miesięczny stan BTC na portfelach Zondacrypto spadł o 99,7 procent. W tym samym czasie z Zondy wypłacono do innej giełdy ponad 76 mln zł – napisano w artykule. Z kolei prezes Zondacrypto podkreślił w oświadczeniu przedstawionym przez portal, że giełda jest „stabilnym, wypłacalnym i bezpiecznym podmiotem”, a analiza money.pl jest „błędna, nieprawdziwa i krzywdząca”.

Prokuratura Krajowa poinformował w środę, że z inicjatywy prokuratora generalnego Waldemara Żurka prokuratorzy zbadają pojawiające się w mediach informacje dotyczące nieprawidłowości w funkcjonowaniu giełdy kryptowalutowej Zondacrypto.

Mentzen odpiera ataki

Po tym, gdy wyszły na jaw problemy z Zondacrypto, Mentzen wydał w mediach społecznościowych następujące oświadczenie:

Od wczorajszego wieczora banda nieznających zupełnie tematu dziennikarzy, polityków i komentatorów próbuje przekonać opinię publiczną, że razem z Prezydentem Nawrockim, ponosimy jakąkolwiek odpowiedzialność za domniemane bankructwo giełdy Zonda.

Prawda jest zupełnie odwrotna. Odpowiedzialność za tę sytuację ponosi KNF oraz rząd Donalda Tuska, a przyjęcie ich ustawy nie zmieniłoby w sprawie Zondy nic.

Proponowana przez rząd, a zawetowana przez Prezydenta ustawa miała okres przejściowy do czerwca 2026 roku. Oznacza to, że jej podpisanie nic by nie zmieniło! Zonda działałałby w Polsce na tych samych zasadach co obecnie. Gdyby rząd Tuska nie był tak leniwy i przyjął ustawę zgodnie z terminem, czyli do końca 2024 roku, okres przejściowy skończyłby się w czerwcu 2025 roku. Nie mówiąc już o tym, że w 2024 Prezydent Duda by ją pewnie podpisał. To raz.

Dwa jest takie, że Zonda jest zarejestrowana w Estonii. Kiedyś to była polska spółka, ale wrogie działania KNF wyrzuciły ją do Estonii. W rezultacie KNF może Zondzie skoczyć. Próbowałem tłumaczyć podczas debaty w Sejmie, że przyjęcie tej ustawy o krypto sprawi, że wszystkie giełdy krypto będą nadzorowane poza Polską, będą tylko paszportować swoją licencję do Polski. Przez co KNF nie będzie mógł ich kontrolować, nadzorować etc.

A co by było gdyby? Gdyby rząd Tuska zmieściłby się w terminie, uchwalił ustawę i przekonał do niej Prezydenta? Też nic by to nie zmieniło. Bo Zonda dalej podlegałaby pod estońskiego regulatora. Estonia ustawę wdrażającą rozporządzenie MiCA przyjęła w terminie, w czerwcu 2024 roku. Co mógłby zrobić KNF na podstawie przyjętej ustawy? Wysłać pismo do estońskiego nadzoru i poprosić o przyjrzenie się Zondzie. Co zresztą nieoficjalnie i tak robił. A co z tym zrobili Estończycy? Oczywiście nic, bo z ustawą czy bez niej, KNF może sobie wysyłać listy, pogróżki, skargi, pocztówki czy serdeczne pozdrowienia, a cała odpowiedzialność i wszystkie decyzje i tak są po stronie Estonii. Polska ustawa w żaden sposób nie zobowiązuje Estonii do niczego.

Kontynuując gdybanie. Gdyby Prezydent podpisał ustawę, żeby KNF miał w sprawie Zondy cokolwiek do powiedzenia, Zonda musiałaby chcieć wystąpić o licencję w Polsce (nie chciała i nie musiała tego robić), KNF musiałby chcieć ją wydać (na pewno by nie chciał), KNF musiałby też zdążyć ją wydać (na pewno by nie zdążył, bo tego rodzaju licencję żółwie z KNF wydają średnio w dwa lata, najwolniej w UE). Czyli KNF nie byłby w stanie nadzorować Zondy nawet gdyby ustawa została przyjęta.

Co z tym zrobić? Przyjąć złożony przez Konfederację projekt ustawy o krypto autorstwa prof. Piecha, napisany według zasady UE+0, która implementuje unijne rozporządzenie MiCA. Gdyby rząd Tuska rzeczywiście przejmował się polskimi inwestorami i rynkiem krypto, to projekt zostałby przez Sejm przyjęty, a Prezydent by tę ustawę podpisał. Ponieważ jednak Tuskowi zależy tylko na biciu piany, rzucaniu fałszywymi oskarżeniami, manipulowaniu opinią publiczną i robieniu cyrku, Polska jako ostatnia w UE swojej ustawy nie ma.

W interesie polskich klientów jest to, żeby istniały giełdy krypto mające licencję w Polsce. W interesie polskiego państwa jest nadzorowanie giełd krypto. Przyjęcie zawetowanej ustawy uniemożliwiłoby osiągnięcie obydwu tych celów. Polacy musieliby inwestować na zagranicznych giełdach (tak jak obecnie) a KNF nie mógłby ich nadzorować, bo dalej zarejestrowane byłyby za granicą (tak jak obecnie). Żeby giełdy krypto chciały rejestrować się w Polsce, nasze przepisy musiałyby być dla nich przyjazne, a nie są i nic nie wskazuje na to, że będą.

Polacy będą dalej skazani na zagraniczne giełdy, zagraniczne nadzory, a w przypadku upadku giełdy, sprawiedliwości też będą musieli szukać za granicą. Kto jest za to odpowiedzialny? KNF i wszystkie polskie rządy od 2015 roku. Ostrzegałem o tym od lat.

Źródło:PAP/nczas.info

Najnowsze