Strona głównaWiadomościPolitykaRząd chce "odpolitycznić" TK wybierając tylko nominatów swoich partii

Rząd chce „odpolitycznić” TK wybierając tylko nominatów swoich partii

-

- Reklama -

Koalicja rządowa chce w piątek wybrać do Trybunału Konstytucyjnego sześciu sędziów wskazanych przez swoje kluby. Kandydaci PiS nie zostaną wybrani – zdaniem koalicji tylko ich nominaci gwarantują odpolitycznienie TK. PiS uważa, że procedura wyboru sędziów może być niekonstytucyjna i czeka na orzeczenie TK.

W czwartek Sejm dyskutował nad sprawozdaniem Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o poselskim projekcie uchwały ws. działań „niezbędnych do zapewnienia spełniania przez Trybunał Konstytucyjny wymogów sądu ustanowionego na mocy prawa, niezawisłego i bezstronnego”.

- Reklama -

W piątek ma przegłosować uchwałę, a także dokonać wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. W czwartek komisja sprawiedliwości ma wydać rekomendację w sprawie ośmiu zgłoszonych kandydatów. Z wypowiedzi polityków koalicji rządzącej wynika, że rekomendacje uzyska szóstka kandydatów zgłoszonych przez kluby koalicyjne.

To profesor Uniwersytetu Śląskiego i sędzia Sądu Okręgowego w Katowicach dr Krystian Markiewicz, profesor Polskiej Akademii Nauk dr Maciej Taborowski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego dr hab. Marcin Dziurda, prezes Sądu Okręgowego w Opolu sędzia Anna Korwin-Piotrowska, dr Magdalena Bentkowska z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej oraz profesor Uniwersytetu Śląskiego dr hab. Dariusz Szostek.

- Prośba o wsparcie -

Są oni rekomendowani przez poszczególne kluby koalicyjne. Markiewicz, Taborowski i Dziurda zostali zgłoszeni przez KO; Bentkowska – córka byłego ministra sprawiedliwości i polityka PSL Aleksandra Bentkowskiego – przez ludowców; Korwin-Piotrowska przez Lewicę, a Szostek przez Polskę 2050. Klub Centrum nie ma własnego kandydata, ale ma otrzymać prawo rekomendacji przy następnym rozdaniu.

Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło dwóch kandydatów na sędziów TK. Jednym z nich jest zgłaszany już kilkakrotnie prof. Artur Kotowski, drugim dr Michał Skwarzyński.

Posłowie PiS złożyli już w lutym skargę do obecnego Trybunału Konstytucyjnego na procedury wyboru sędziów TK przez Sejm, zapisane w obowiązującej ustawie o TK, choć ugrupowanie to wielokrotnie korzystało z tych przepisów przy wyborze sędziów. Rozprawa została wyznaczona na wtorek 17 marca.

Jednocześnie posłowie PiS złożyli wniosek o tzw. zabezpieczenie, które miałoby ograniczyć możliwość stosowania ustawy do czasu ostatecznego orzeczenia Trybunału.

Posłowie koalicji rządowej w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że obawiają się, iż nawet jeśli w piątek szóstka kandydatów zostanie wybrana, prezydent będzie zwlekał z ich zaprzysiężeniem do czasu wydania orzeczenia przez TK. Jeśli zaś Trybunał uzna ustawę za niekonstytucyjną, głowa państwa może odmówić zaprzysiężenia sędziów. Wniosek PiS obejmuje bowiem także kwestię zaprzysiężenia sędziów przez prezydenta.

Niemniej koalicja rządząca nie rezygnuje z wyboru sędziów TK i zamierza dokonać go po raz pierwszy od początku obecnej kadencji.

Wiceszef sejmowej komisji sprawiedliwości Patryk Jaskulski (KO) podkreślił w rozmowie z PAP, że szóstka rekomendowanych przez koalicję kandydatów to eksperci prawni, a ich wybór będzie jakościową zmianą w porównaniu z kandydatami wybieranymi w przeszłości przez PiS.

– Nie ma wśród nich czynnych polityków, przebierających się w togi sędziowskie i przesiadających się bezpośrednio z Sejmu do Trybunału. Jest to zestaw nazwisk osób, które są autorytetami w dziedzinie prawa. Są to ludzie, którzy przede wszystkim stoją na straży praworządności, a nie interesów konkretnej grupy czy konkretnej władzy – zaznaczył poseł KO.

Pytany, dlaczego koalicja nie chce się zgodzić na wybór przynajmniej jednego kandydata wskazanego przez PiS, co mogłoby służyć budowaniu ponadpartyjnego kompromisu wokół TK, Jaskulski przypomniał, że w obecnej kadencji była uchwalona ustawa o Trybunale, która przewidywała możliwość „budowania szerszego kompromisu wokół kandydatów, za sprawą mechanizmu wyboru większością 3/5”. Ustawy tej nie poparło PiS, a prezydent Duda odesłał do TK.

– Opozycja nie skorzystała więc z wyciągniętej ręki, aby wspólnie odbudować autorytet Trybunału Konstytucyjnego. Dziś procedujemy na podstawie istniejących przepisów i wszystko leży w rękach posłów – powiedział wiceszef komisji sprawiedliwości.

Pytany, co będzie, jeśli prezydent Nawrocki odmówi zaprzysiężenia sędziów, Jaskulski odpowiedział, że wtedy „postawi się na równi z prezydentem Dudą, który doprowadził do tego chaosu”.

– Mam nadzieję, że prezydent nie będzie dokładał się do pogłębiania tego kryzysu – powiedział.

Z kolei szef komisji sprawiedliwości Paweł Śliz (Polska 2050) ocenił, że ewentualny brak zaprzysiężenia wybranych sędziów przez prezydenta byłby „pogwałceniem wszelkich zasad”.

– Będzie skandalem, jeśli prezydent dopuści się takiego postępowania. Nie wyobrażam sobie, że będzie chciał dążyć do dalszego niszczenia czegoś, co i tak zostało zniszczone – ocenił Śliz.

Nie wykluczył, że w takim przypadku może zostać wykorzystana procedura zaprzysiężenia nowych sędziów przed notariuszem.

Kwestię zaprzysiężenia sędziów TK przez prezydenta reguluje ustawa, ale nie ma go wśród konstytucyjnych uprawnień głowy państwa.

Z kolei Michał Wójcik z PiS, jeden z autorów skargi do TK, powiedział PAP, że niekonstytucyjne może być „hurtowe” wybieranie sędziów, jak czyni to obecna koalicja większościowa. Dotąd, w tej kadencji, po zakończeniu kadencji kolejnych sędziów TK w Sejmie stosowano procedurę wyboru następców, ale tylko klub PiS zgłaszał kandydatów. Za każdym razem – w lutym, maju, wrześniu i grudniu 2025 roku – nie uzyskiwali oni większości.

Wójcik przyznał zarazem, że gdyby wśród sześciu wybranych sędziów znaleźli się rekomendowani także przez klub PiS, „byłoby to dużo lepsze rozwiązanie”.

– W naszym wniosku do TK napisaliśmy, że musi być proporcjonalność wyboru sędziów w stosunku do układu sił w polskim parlamencie. Żeby ci ludzie orzekali w imieniu całego społeczeństwa. To będzie sprawdzane przez Trybunał. Gdyby oni dziś wybrali kandydatów wskazanych przez nas, to by pozwoliło trochę inaczej spojrzeć na tę sprawę. Byłaby zachowana ta proporcjonalność – powiedział Wójcik.

– Ja jednak w takie cuda nie wierzę – dodał.

Pytany, czy Karol Nawrocki powinien przyjąć przysięgę od sędziów, odpowiedział, że „to jest decyzja prezydenta”. Jego zdaniem jednak nie można objąć obowiązków sędziego TK bez złożenia takiej przysięgi.

Jeden z posłów KO pytany, czy jednak większość nie powinna zdecydować się na gest polityczny i wybrać jakiegoś kandydata PiS, odpowiedział, że „nie ma mowy o gestach politycznych, gdy w Trybunale zasiadają tacy panowie jak Święczkowski czy Piotrowicz”.

Obecnie Trybunał Konstytucyjny liczy 9 na 15 sędziów, co oznacza sześć wakatów. Sędziów Trybunału wybiera indywidualnie, na dziewięcioletnie kadencje, Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Według regulaminu Sejmu wnioski ws. wyboru sędziego TK przedstawia co najmniej 50 posłów lub Prezydium Sejmu. Termin zgłaszania kandydatów ogłasza marszałek Sejmu.

Kryzys wokół TK wybuchł w 2015 r., gdy pięciu sędziów wybranych pod koniec Sejmu VII kadencji nie zostało zaprzysiężonych przez Andrzeja Dudę, który argumentował, że ich wybór nastąpił awansem, przed zakończeniem kadencji poprzedników. Na ich miejsce zdominowany przez PiS Sejm VIII kadencji wybrał pięciu nowych sędziów, których Duda zaprzysiągł, choć ówczesny Trybunał Konstytucyjny uznał, że trójka z wcześniej wybranej piątki została wybrana prawidłowo. W efekcie trzech sędziów wybranych w VIII kadencji na miejsce prawidłowo wybranych w VII kadencji ówczesna opozycja określiła mianem „sędziów dublerów” i nie traktowała ich jak pełnoprawnych członków TK. Obecność w obecnym Trybunale następców „sędziów-dublerów” (dwaj z nich zmarli przed końcem kadencji, a na ich miejsce wybrano Justyna Piskorskiego, którego kadencja kończy się we wrześniu 2026 r., oraz Jarosława Wyrembaka, kończącego kadencję w styczniu 2027 r.) jest dla obecnego rządu podstawą do odmowy publikowania orzeczeń TK.

W przyjętej jeszcze w marcu 2024 r. uchwale Sejm podkreślił, że „uwzględnienie w działalności organu władzy publicznej rozstrzygnięć TK wydanych z naruszeniem prawa może zostać uznane za naruszenie zasady legalizmu przez te organy”. Zaś rząd w przyjętej w grudniu 2024 r. uchwale wskazał, że ogłaszanie w dziennikach urzędowych rozstrzygnięć TK mogłoby doprowadzić do utrwalenia stanu kryzysu praworządności. Jak dodano, „nie jest dopuszczalne ogłaszanie dokumentów, które zostały wydane przez organ nieuprawniony”.

Najnowsze