W Nigerii, co najmniej 38 osób zostało zabitych przez uzbrojonych dżihadystów w wiosce na północnym zachodzie kraju. Do masakry doszło w nocy z czwartku na piątek 20 lutego w wiosce Dutse Dan Ajiya w stanie Zamfara. Informacja dotarła do agencji z opóźnieniem.
W Zamfara i wielu stanach regionu zbrojne grupy terroryzują mieszkańców i chociaż są przez władze określane lokalnie mianem „bandytów”, to chodzi tu o islamistów. Dokonują porwań dla okupu, atakują wioski, mordują mieszkańców i podpalają domy po ich splądrowaniu.
Zaatakowana wieś leży na obrzeżach miasta i jest tam bardzo mało dróg dojazdowych. „Obecnie w okolicy panuje spokój, a patrole są kontynuowane” – powiedział Yazid Abubakar, rzecznik policji w Zamfara. Dżihadyści mieli otworzyć ogień do wszystkiego co się da i zabijając uciekających mieszkańców, a lokalne władze informowały o nawet 50 ofiarach.
Zaalarmowano wojsko i zmobilizowaliśmy nawet samolot myśliwski, ale nie zdołano dopaść terrorystów poruszających się na motocyklach. Mają oni swoje obozy w lesie rozciągającym się na terenie stanów Zamfara, Katsina, Kaduna, Sokoto, Kebbi i Niger, skąd przeprowadzają wypady na wioski.
Nigeryjska armia jest od kilku lat rozlokowana w regionie, ale nie jest zbyt mobilna. Nie pomogły też próby negocjacji, ogłaszanie kolejnych amnestii, a nawet płacenie okupu grupom zbrojnym. Nowa fala przemocy ze strony grup dżihadystycznych w Nigerii w ostatnich miesiącach wywołała gniew Stanów Zjednoczonych, które w Boże Narodzenie przeprowadziły niespodziewane ataki powietrzne we współpracy z nigeryjskimi władzami, w stanie Sokoto (północ) graniczącym z Zamfarą. Amerykanie wysłali na miejsce także doradców i grozili interwencją.
Według ONZ, od 2009 r. dżihadystyczna rebelia w Nigerii, kierowana głównie przez Boko Haram i rywalizującą z nim frakcję – Państwo Islamskie w Afryce Zachodniej (ISWAP), doprowadziła do śmierci ponad 40 tys. osób i ucieczki dwóch milionów osób z północno-wschodniej części kraju.
Źródło: AFP/ Le Figaro

