Ambasador USA w Izraelu Mike Huckabee oświadczył w wywiadzie, że zgodnie z biblijną interpretacją Izrael mógłby rościć sobie prawo do terytorium obejmującego znaczną część Bliskiego Wschodu i „nie byłoby w tym nic złego, gdyby przejął to wszystko”.
W szeroko komentowanym wywiadzie konserwatywnego komentatora Tuckera Carlsona Huckabee w piątek Huckabee był pytany o geograficzne granice Izraela, które – jak twierdzi – mają swoje źródło w Biblii.
Carlson zapytał dyplomatę, czy Izrael ma prawo do ziemi, którą – według Księgi Rodzaju – Bóg obiecuje potomkom Abrahama: od Nilu po Eufrat. Chodzi o obszar obejmujący m.in. dzisiejszą Jordanię, Syrię, Liban oraz części Egiptu, Arabii Saudyjskiej i Iraku.
– Nie jestem pewien, czy posunęlibyśmy się aż tak daleko – powiedział Huckabee. Dodał jednak, że „nie byłoby w tym nic złego, gdyby (Izrael) przejął to wszystko”.
Nazywający siebie chrześcijańskim syjonistą i zdecydowanym obrońcą Izraela Huckabee zaznaczył później, że Izrael nie dąży do przejęcia Bliskiego Wschodu, a jego wcześniejsze stwierdzenie było „w pewnym stopniu hiperbolą”.
Izraelskie prawo nie określa jednoznacznie granic państwa. Międzynarodowo uznawane granice tego kraju opierają się na liniach rozejmowych z 1949 r. (tzw. Zielonej Linii) oraz późniejszych porozumieniach pokojowych Izraela – m.in. z Egiptem z 1979 r. i z Jordanią z 1994 r.
Status Zachodniego Brzegu, Wschodniej Jerozolimy, Strefy Gazy i Wzgórz Golan – które znalazły się pod kontrolą Izraela w wyniku wojny sześciodniowej w 1967 r. – jest przedmiotem sporów międzynarodowych. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS) uznał w 2024 r., że izraelska okupacja terytoriów palestyńskich jest niezgodna z prawem międzynarodowym.
Część izraelskich polityków publicznie odwołuje się do obecnej w środowiskach religijno-nacjonalistycznych idei „Wielkiego Izraela”, zakładającej rozszerzenie granic państwa nawet poza terytoria zdobyte w 1967 r.
Carlson, gospodarz jednego z najpopularniejszych w USA podkastów, to były komentator Fox News i wpływowa postać w środowisku zwolenników Donalda Trumpa oraz ruchu Make America Great Again (MAGA). W ostatnim czasie stał się jednym z najwyraźniejszych na amerykańskiej prawicy krytyków Izraela i polityki USA wobec tego kraju, kwestionując jego znaczenie strategiczne dla Stanów Zjednoczonych.

