W czwartek po południu w okolicach Lizbony doszło do dwóch trzęsień ziemi o magnitudzie 4 i 4,1. Wstrząsy odczuwalne były w portugalskiej stolicy oraz w dystryktach kraju odległych od epicentrum o ponad 100 km.
Epicentrum pierwszego trzęsienia ziemi wystąpiło w gminie Vila Franca de Xira, ponad 30 km na północ od Lizbony, zaś drugiego w Alenquer – ponad 40 km od stolicy.
Jak przekazały portugalskie władze, poza Lizboną trzęsienia ziemi najmocniej odczuwalne były w Sintrze, Mafrze, Loures, a także w Torres Vedras.
Według komunikatów portugalskich gmin wstrząsy dało się odczuć też w oddalonych od aglomeracji Lizbony dystryktach Santarem, Leiria i Coimbra.
Cytowany przez lokalne media sejsmolog Rui Fernandes wykluczył, aby doszło do jednego trzęsienia ziemi, a następnie wstrząsów wtórnych. – To były dwa niezależne od siebie trzęsienia ziemi, które wystąpiły w odstępie dwóch minut – wyjaśnił.
W dalszym ciągu brak precyzyjnych informacji o stratach materialnych. Portugalska obrona cywilna wstępnie przekazała, że wskutek kataklizmu nikt nie doznał obrażeń. Potwierdziła, że w kilku zakładach produkcyjnych nakazano pracownikom pilne opuszczenie budynków w obawie o zawalenie się tych obiektów.
W Lizbonie i Loures krótko po trzęsieniach ziemi wiele osób wyszło na ulice, obawiając się dalszych wstrząsów.
Przedstawiciel obrony cywilnej Andre Morais zaapelował do władz gmin znajdujących się w strefie zjawiska, aby w trybie pilnym sprawdziły stan techniczny budynków i dróg, a także dokonały oględzin przydrożnych skarp i klifów na zachodnim wybrzeżu Portugalii.
– W związku z trzęsieniami ziemi należy spodziewać się osunięć klifów w środkowej części zachodniego wybrzeża – ostrzegł Morais.
Większość nawiedzających Portugalię trzęsień ziemi ma swoją genezę w ruchach sejsmicznych na Atlantyku, głównie przy podwodnym Grzbiecie Gorringe. To właśnie tam znajdowało się epicentrum kataklizmu, do którego doszło 1 listopada 1755 r., kiedy Portugalię nawiedziło największe w jej historii trzęsienie ziemi. W jego efekcie zginęło kilkadziesiąt tysięcy osób
PAP

