Polityczny „rozwód” Konfederacji z Grzegorzem Braunem okazał się sukcesem – przekonuje Przemysław Wipler. Poseł Konfederacji w rozmowie w Kanale Zero stwierdził, że rozstanie obu stronom wyszło na dobre.
– Mieliśmy taką intuicję, ona okazała się prawdziwa, że jak każdy z nas pójdzie w swoją stronę, to obydwu stronom będzie lepiej. My urośliśmy po tym rozstaniu, a Grzegorz zbudował swoją podmiotowość, własny projekt polityczny, który ma szansę być bardzo ważny za dwa lata po kolejnych wyborach – twierdzi dziś Wipler.
Poseł Konfederacji odniósł się również do ostrej retoryki, jaką wobec Grzegorza Brauna stosuje ostatnio Jarosław Kaczyński. W ocenie Wiplera, krytyka płynąca z Nowogrodzkiej nie wynika z siły, lecz z braku pomysłu na zatrzymanie odpływu elektoratu. Polityk przypomniał, że prezes PiS w przeszłości wielokrotnie zmieniał zdanie, co do swoich politycznych partnerów.
– To przejaw bezsilności Jarosława Kaczyńskiego i tego, że on ma wielką nadzieję, że Polacy mają pamięć złotej rybki i już za rok nie będą pamiętali tego, co mówił. Ja pamiętam, jak odżegnywał się od współpracy z Andrzejem Lepperem czy Romanem Giertychem, a później obu tych panów zrobił wicepremierami – punktował Wipler.
Stwierdził, że na dzisiaj współpraca Konfederacji z Prawem i Sprawiedliwością jest mocno wątpliwa. Wipler zaznaczył, że partia słucha swojego elektoratu. – Naszym wyborcom (…) coraz trudniej jest sobie wyobrazić taką współpracę – stwierdził krótko.
Pytany o to, czy Konfederacja przyjmie do siebie kogoś z Polski 2050 – z partii trwa właśnie masowa ewakuacja – Wipler odpowiedział tak: – W ogóle nie jesteśmy otwarci na polityków tej formacji. To jest partia, która była bardzo blisko partii Razem. Jestem przeciwny przeszczepom politycznym. Polska 2050 jest zbyt odległa ideowo.
Skrytykował także postawę rządu Tuska ws. programu SAFE i unijnej pożyczki na zbrojenia. – Jeżeli ktoś myśli, że można wydać 200 mld zł utajniając, ile wydamy, w jakich firmach, co one dokładnie nam dostarczą, i myślą, że opozycja będzie na takie rzeczy spokojnie patrzeć i powie: „pójdziemy z wami na tą randkę w ciemno”, to jest w błędzie – podsumował polityk.

