Cała europejska branża chemiczna znalazła się nad przepaścią. Dwa lata po podpisaniu Deklaracji Antwerpskiej, która miała być ratunkiem dla branży, sektor notuje rekordowe spadki i masowo wygasza produkcję. Polska Izba Przemysłu Chemicznego (PIPC) ostrzega przed utratą suwerenności gospodarczej i apeluje o pilną interwencję do premiera Donalda Tuska. Eksperci nie mają wątpliwości: bez radykalnych zmian w polityce klimatycznej i handlowej UE, stary kontynent stanie się przemysłowym skansenem.
Twarde dane nie pozostawiają złudzeń co do skali kryzysu. Od 2022 roku tempo zamykania zakładów chemicznych w Europie wzrosło sześciokrotnie, a z rynku zniknęło aż 37 milionów ton zdolności produkcyjnych.
Co gorsza, luka ta nie jest wypełniana nowymi inwestycjami – prognozowane moce nowych projektów drastycznie spadły z poziomu 2,7 mln ton w 2022 roku do zaledwie 0,3 mln ton w roku 2025. PIPC alarmuje, że nie mamy już do czynienia z cyklicznym spowolnieniem, lecz z trwałym zwijaniem bazy wytwórczej, co stanowi bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa całej Unii. Chemia jest bowiem fundamentem, na którym opierają się inne strategiczne sektory: od energetyki i obronności, przez rolnictwo i farmację, aż po nowoczesne technologie.
Temat ten zdominował European Industry Summit 2026 w Antwerpii. W trakcie szczytu prezes PIPC dr inż. Tomasz Zieliński wskazywał na rozdźwięk między politycznymi deklaracjami a rzeczywistością. Mimo powszechnej zgody co do konieczności odbudowy konkurencyjności, tempo wdrażania realnych rozwiązań jest wciąż bardzo powolne, jeśli w ogóle ma miejsce. Izba, wspólnie z europejskimi organizacjami branżowymi, przekazała na ręce premiera Donalda Tuska pismo z apelem o polityczne zaangażowanie w rozwiązanie „europejskiego kryzysu przemysłowego”.
Kluczowym problemem dławiącym sektor są drastycznie rosnące koszty działalności, wynikające z drogiej energii oraz restrykcyjnej polityki klimatycznej, w tym systemu EU ETS. PIPC ostrzega, że zbyt szybkie odchodzenie od bezpłatnych uprawnień do emisji, przy braku dostępnych technologii niskoemisyjnych, nie doprowadzi do globalnej redukcji CO2, lecz jedynie wypchnie produkcję poza granice Wspólnoty. Unia Europejska pędzi jednak na zderzenie ze ścianą, a kolejna szykowana dyrektywa RED III branżę jeszcze bardziej pogrąży.
Europejski przemysł przegrywa i to zdecydowanie z producentami z innych części świata, którzy korzystają z tańszych surowców i nie muszą spełniać wyśrubowanych norm. Najgorsze w tym wszystkim, że Europa sama sobie zgotowała ten los.

