Strona głównaWiadomościPolityka"Odzyskałem życie". Rok po wyprowadzeniu z sali sejmowej, poseł Wilk szczerze o...

„Odzyskałem życie”. Rok po wyprowadzeniu z sali sejmowej, poseł Wilk szczerze o walce z demonami

-

- Reklama -

Na kacu nie pracuje się dobrze w Sejmie, ale też trudno bawić się z dziećmi – wyznaje poseł Konfederacji Ryszard Wilk. W szczerej rozmowie z Jackiem Prusinowskim polityk rozlicza się z nie tak odległą przeszłością, opowiada o bolesnym „dotykaniu dna” i trudnej nauce życia na nowo, w którym zamiast kieliszka towarzyszą mu sport i spokój.

Jeszcze niedawno Ryszard Wilk był bohaterem skandali, które niemal przekreśliły jego karierę i życie prywatne – a to zaatakował policjantów, a to pijany był wyprowadzany z sali sejmowej.

- Reklama -

Od tego ostatniego wydarzenia mija niemal rok. Dziś, z perspektywy czasu, patrzy na tamte wydarzenia jako na konieczny wstrząs. W rozmowie z zero.pl poseł Wilk powiedział, że alkoholizm to przeciwnik, którego nie dało się pokonać w pojedynkę.

Niektórym Bóg musi zaświecić małą lampkę, żeby się opamiętali. Ja potrzebowałem potężnego światła prosto w oczy i to kilka razy – mówi poseł.

Jak wskazuje, kluczowym elementem jego przemiany było zrozumienie różnicy między prostym niepiciem a zmianą mentalną. W wywiadzie poseł podkreśla, że sama abstynencja bywa pułapką, jeśli nie idzie za nią przebudowa stylu życia.

Trzeźwienie polega na tym, że człowiek zmienia swoje życie i uczy się żyć bez alkoholu. Bo jeżeli ktoś sobie podejmie takie wyzwanie, że od jutra nie pije, to on się będzie męczył w środku i w końcu pęknie – tłumaczy.

Dla parlamentarzysty proces ten oznaczał naukę radzenia sobie ze stresem poprzez sport – bieganie czy siłownię – oraz przetrwanie trudnych wieczorów bez „znieczulenia”. Przyznaje również, że od pamiętnego zdarzenia w Sejmie zdarzyła mu się „mała wpadka” w abstynencji, ale traktuje ją jako lekcję, a nie powód do poddania się.

Na uwagę red. Prusinowskiego, że Sejm, z wieczornymi naradami i wyjazdami, nie jest środowiskiem sprzyjającym trzeźwości, Wilk odparł, że szczerość w tej kwestii stała się jego tarczą. Koledzy z partii, początkowo źli za wizerunkowe szkody, ostatecznie okazali się wsparciem. Dziś nikt nie proponuje mu alkoholu, a on sam nie musi już „zamulony przemykać korytarzami”, czekając, aż minie skutek poprzedniej nocy.

Największą nagrodę poseł znajduje jednak w domu. – Trzeźwy ojciec to lepszy ojciec. (…) Nie ma już ciężkich weekendów i mam dużo lepszy kontakt z dziećmi. Odzyskałem życie – mówi.

Ma też nadzieję, że jego historia stanie się inspiracją dla innych. Wilk przekonuje, że nawet po „strasznych rzeczach” można podnieść rękawice, przeprosić i – co najważniejsze – wrócić do normalności.

Źródło:zero.pl

Najnowsze