W sobotę w Łochowie odbył się Kongres Inicjatyw Narodowych, Gospodarczych i Samorządowych (KINGS) zorganizowany przez Konfederację Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Jednym z prelegentów był Janusz Korwin-Mikke.
– Rozumiem, że na tej sali nie muszę przekonywać, że wolność gospodarcza i wolny rynek są podstawą. Chciałem tylko zaznaczyć, że ten wolny rynek to nie jest jakiś potwór, który tam siedzi i ma tysiąc macek, tylko wolny rynek to jesteśmy my – przedsiębiorcy, ale przede wszystkim my – konsumenci – rozpoczął nestor polskiej prawicy wolnościowej.
– Najważniejszym składnikiem przedsiębiorczości są konsumenci. Koleje nie są po to, żeby właściciel linii kolejowej zarobił, żeby kolejarze mogli zarabiać, tylko po to, żeby pasażerowie mogli jeździć – przypomniał Korwin-Mikke.
Burza wokół KINGS. Grupa Arche popełniła samokrytykę. Grochowski przekazuje cały dochód na Ukrainę
Polityk nawiązał także do wystąpienia jednego z panelistów. – Potwornie się najeżyłem, jak mój sąsiad (Adam Abramowicz – przyp. red.) zaczął w pierwszych słowach mówić, że państwo ma np. chronić przedsiębiorców przed powstawaniem monopoli, żeby zapewnić równe szanse. Otóż jeżeli tylko państwo zapewnia równe szanse, to znaczy że istnieje urzędnik, który zapewnia równe szanse i ten, kto da łapówkę temu urzędnikowi, będzie miał szanse znacznie lepsze. Jedyna szansa, żeby były równe szanse – żeby państwo się nie wtrącało do gospodarki w ogóle, żeby żadnego takiego urzędnika nie było – powiedział Korwin-Mikke, co widownia skwitowała brawami.
– Jeżeli państwo poprze jedną branżę, to kasuje drugą. A skąd państwo ma wiedzieć, co jest dobre? Urzędnik państwowy ma informacje spóźnione mniej więcej o 10 lat i w związku z tym reaguje z dużym opóźnieniem na wszystko – mówił dalej.
By to zobrazować, lider partii KORWiN opowiedział anegdotę ze schyłku PRL-u. – Pan Kwaśniewski był wtedy szefem komisji PZPR ds. komputeryzacji kraju. Ta komisja obradowała przez rok i po roku ustaliła, że trzeba zrobić komputery na bazie 8 Hz. Jak to ustaliła, to się okazało, że już nikt na świecie nie ma komputerów ośmiohercowych, w związku z czym obradowała następny rok i po roku doszła do wniosku, że mają być szesnastohercowe, a też już ich nie było. Ale co się stało przez te dwa lata? Przez dwa lata ludzie, prywatnie, ściągnęli sobie z zagranicy minikomputery w takiej ilości, że mieli ich więcej niż Stany Zjednoczone na głowę ludności – bez pomocy żadnej komisji. To pokazuje, jak działa komisja, która działa w najlepszej wierze – podkreślił.
Korwin-Mikke wskazał, że „miliony ludzi, którzy mają potrzeby” i „tysiące przedsiębiorców, którzy mają pomysły najlepiej wiedzą, co się wytwarza a nie urzędnik państwowy”. – Trzeba się pozbyć tej myśli, że państwo wie lepiej od nas. Państwo nie wie lepiej od nas – skwitował.
– Trzeba pamiętać o tym, że państwo nie ma zapewniać bezpieczeństwa. Alb wolność albo bezpieczeństwo (…) Pozbądźmy się złudzeń. Państwo nie ma chronić przedsiębiorców przed bankructwem – dodał.
– Jeżeli firma bankrutuje, to bardzo dobrze. Jeżeli zbankrutuje ¾ firm w Polsce, to bardzo dobrze. Firmy nieudolne padły, a na ich miejsce przyjdą firmy, które dają sobie radę – wyjaśnił.
– Pamiętajmy, ma być wolność, a jeśli idzie o bezpieczeństwo, to państwo ma robić tylko jedną rzecz – pilnować, żeby nas wróg z zewnątrz nie najechał i żeby złodziej przedsiębiorcy nie okradał. I nic innego państwo w gospodarce nie ma robić – podsumował Korwin-Mikke.
