Prezydent Ukrainy nie chce pojechać do Moskwy na zaproszenie Kremla w sprawie rozmów pokojowych. Wołodymyr Zełeński ocenił, że to „absolutnie wykluczone” i dodał, że on może „zaprosić Władimira Putina do Kijowa”
– To absolutnie wykluczone. Mogę zaprosić go do Kijowa. Wpuścimy go – przekonywał w piątek Wołodymyr Zełenski.
Dodał, że „jest otwarty na rozmowę” i że Ukraińcy „wpuszczą” Putina, jeśli zechce przybyć.
Wypowiedź miała być odpowiedzią do słów współpracownika Putina, Jurija Uszakowa. Ten ocenił, że jeśli szef Ukrainy chce spotkać się z rosyjskim prezydentem twarzą w twarz, powinien przybyć do Moskwy.
– Takie słowa padają, gdy ktoś, z jakiegoś powodu, nie chce się spotkać, i nie chce o tym mówić wprost. To oczywiste – przekonywał szef Ukrainy.
– Od zawsze mówię, że jestem gotowy na spotkanie w jakiejkolwiek formie, byleby jej celem było zakończenie wojny. Ale spotkanie w Moskwie, albo na Białorusi jest po prostu niemożliwe. Jeden z tych krajów jest agresorem, natomiast drugi jest partnerem w tych działaniach – twierdził Zełeński.
Szef ukraińskiego MSZ Andrij Sybiha twierdził, że Zełeński jest gotów na spotkanie osobiste z Putinem, by rozwiązać „najpilniejsze kwestie”. Są to sprawy terytorialne oraz Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej.
„Po raz ostatni liderzy Ukrainy i Rosji spotkali się w 2019 roku. W zeszłym roku Putin odrzucił propozycję strony ukraińskiej, by rozmowy 'twarzą w twarz’ odbyły się w Turcji” – podaje polsatnews.pl.
Trwają natomiast wciąż rozmowy między przedstawicielami obu rządów. Ostatnie odbyło się w dniach 23-24 stycznia w Abu Zabi. Specjalny wysłannik USA Steve Witkoff ocenił, że rozmowy były „bardzo konstruktywne”.
Plan zakładał wznowienie rozmów w stolicy ZEA 1 lutego. Zełeński zapowiada jednak, że możliwe jest opóźnienie.
– Nie wiem kiedy będzie kolejne spotkanie – twierdził szef Ukrainy, jako powód wskazując sytuację USA i Iranu.
