Strona głównaWiadomościŚwiatBruksela w odwrocie? Szefowa unijnej dyplomacji zdradziła, czego sobie nie wyobraża. "Obraz...

Bruksela w odwrocie? Szefowa unijnej dyplomacji zdradziła, czego sobie nie wyobraża. „Obraz stanie się niejasny”

-

- Reklama -

Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas powiedziała w czwartek w Brukseli, że nie wyobraża sobie, aby państwa UE miały stworzyć odrębną europejską armię. W styczniu o utworzenie takiej armii zaapelował unijny komisarz ds. obrony Andrius Kubilius.

– Każde europejskie państwo ma własną armię, a armie 23 krajów są również częścią struktur NATO, dlatego nie wyobrażam sobie, by państwa tworzyły odrębną europejską armię – oświadczyła Kallas przed posiedzeniem ministrów spraw zagranicznych UE.

- Reklama -

Jak dodała, w sprawach wojskowych konieczna jest jasna struktura dowodzenia, aby w sytuacji kryzysowej było wiadomo, kto wydaje rozkazy.

– Jeśli stworzymy równoległe struktury, obraz stanie się niejasny – zaznaczyła.

Kubilius mówił, że Unia Europejska powinna rozważyć utworzenie stałych sił zbrojnych liczących 100 tys. żołnierzy oraz gruntowną przebudowę procesów politycznych regulujących kwestie obronności.

– Czy Stany Zjednoczone byłyby silniejsze militarnie, gdyby miały 50 armii na szczeblu stanowym zamiast jednej armii federalnej? – powiedział na konferencji na temat bezpieczeństwa, która odbyła się w styczniu w Szwecji.

– Pięćdziesiąt stanowych polityk obronnych i budżetów obronnych na szczeblu stanowym zamiast jednej federalnej polityki obronnej i budżetu obronnego? – dodał.

– Musimy zacząć inwestować nasze pieniądze w taki sposób, abyśmy mogli walczyć jako Europa, a nie tylko jako zbiór 27 narodowych armii bonsai – dodał Kubilius, zapożyczając sformułowanie od byłego szefa unijnej dyplomacji Josepa Borrella.

Wyrażenie „armia bonsai” jest metaforycznym określeniem używanym w języku angielskim w odniesieniu do niedostatecznie silnych sił zbrojnych, które przypominają „ozdobę” zamiast skutecznej armii. Termin ten porównuje taką armię do miniaturowych drzewek bonsai, które są małe i dekoracyjne, ale nie mają realnej siły.

Kubilius podkreślił, że Europa mogłaby zamiast tego stworzyć – „jak Jean-Claude Juncker, Emmanuel Macron i Angela Merkel proponowali już 10 lat temu” – „europejską siłę militarną” liczącą 100 tys. żołnierzy.

Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier w reakcji na tę wypowiedź powiedział, że słowa Kubiliusa o tym, że UE powinna rozważyć utworzenie stałych sił zbrojnych liczących 100 tys. żołnierzy, to zaproszenie do dyskusji, a nie zapowiedź propozycji.

Unia Europejska nie ma własnej armii. Jednak od lat toczy się dyskusja o potencjalnym jej powołaniu, co jest tematem politycznie wrażliwym. Eksperci i część sił politycznych w UE stwierdzają, że taki ruch pogłębiłby federalizację UE, a to ograniczyłoby suwerenność państw.

Własna armia jest gwarantem niepodległości. Dla części państw, zwłaszcza wschodniej części UE, ważne są też relacje z USA i znaczenie NATO jako sojuszu obronnego.

Najnowsze