Strona głównaMagazyn"Animalitarne" zakazy. Człowieka traktuje się jak głupie bydlę

„Animalitarne” zakazy. Człowieka traktuje się jak głupie bydlę

-

- Reklama -

Za dawnych, średnio dobrych czasów, gdy jedynym powszechnie dostępnym pismem politycznym była POLITYKA – pismo lewicujące, ale w porównaniu ze średnią poglądów w PZPRze wręcz prawicowe – wdałem się w polemikę z p. Krzysztofem Teodorem Toeplizem, czyli KTT. Poszło o to, że On napisał, iż zakaz wchodzenia do wody w niebezpiecznych miejscach jest „humanitarny” – bo jest to troska o człowieka (by się nie utopił). Ja twierdziłem, że ten zakaz jest „animalitarny”, bo człowieka traktuje się tam jak zwierzę, jak bydlę nierozumne – o które rzeczywiście trzeba się troszczyć. A człowiek swój rozumek (mniejszy czy większy) ma, ma też (a przynajmniej: zakładamy, że ma) wolną wolę – i jeśli ma ochotę popływać w wodospadzie Niagara – to jest to jego ludzkie prawo. Zresztą – by trzymać się tego przykładu – wielu ludzi to robiło, a nawet bodaj większość przeżyła…

W tym momencie zatrzymałem się, by sprawdzić u GROKa, jak to jest. Otrzymałem odpowiedź:

- Reklama -

„20 października 2003 roku Kirk Raymond Jones (Amerykanin z Michigan) jako pierwszy w historii udokumentowany człowiek celowo skoczył do rzeki Niagara i spadł z Horseshoe Falls (kanadyjskiej części wodospadu) bez beczki, kamizelki ratunkowej czy innego urządzenia – i przeżył z niewielkimi obrażeniami.

W 2017 roku podjął drugą próbę, tym razem w nadmuchiwanej kuli (z wężem wewnątrz dla atrakcji) – i zginął.

Od tamtej pory (stan na styczeń 2026) nie ma udokumentowanych przypadków celowego przepłynięcia/przeskoczenia wodospadu Niagara przez człowieka (czy to z przetrwaniem, czy bez). Takie wyczyny są nielegalne po obu stronach granicy (Kanada i USA), karane wysokimi grzywnami lub więzieniem, a władze aktywnie zapobiegają próbom”.

Czyli jak widać, w USA, które były kiedyś Krajem Wolności, już w 1951 zwyciężyły poglądy KTT: traktuje się człowieka jak głupie bydlę, o które musi troszczyć się Właściciel. Bo rzeczywiście p. Jonesowi po Jego wyczynie wydano dożywotni zakaz zbliżania się do Niagary – i gdyby zdołano to wyegzekwować, to by przecież przeżył.

Od tego czasu przepisów chroniących człowieka przed nim samym narosła tam – i wszędzie – cała kupa. Człowieka – istoty obdarzonej wolną wolą – już nie ma. A za każdym razem jakiś Wysoki Urząd tłumaczy ograniczenie jego Wolności jego dobrem!

Co ciekawe: polemizując z KTT, nie wiedziałem, że ta ogólna Zasada, dla mnie oczywista, została już przez śp. Ulpiana Domicjusza sformułowana do użytku w prawie jako „VOLENTI NON FIT INIURIA” – „Chcącemu nie dzieje się krzywda”. I konsekwentnie trzeba uznawać, że śp. Kirkowi R. Jonesowi nie stała się żadna krzywda – ani za pierwszym razem, gdy się poobijał – ani za drugim, gdy zginął. A skoro żadna krzywda nie mogła mu się stać, to dlaczego mu tego zabraniać?

Cóż: od czasów Domicjusza minęło 1800 lat – i Właściciele Niewolników rozpięli wiele sieci, by ich niewolnicy nadal dla nich pracowali, zamiast ginąć.

Ciekawym przykładem są pojedynki. W Polsce w zaborze pruskim zostały surowo zakazane w 1851. W austriackim też były zakazane już w XIX wieku – ale były tolerowane. W rosyjskim zakazała ich w 1787 Katarzyna II Wielka, ale po cichu były tolerowane (w 1837 w pojedynku zginął śp. Aleksander Puszkin) i Aleksander III w 1894 zezwolił na nie wojskowym.

Oczywiście Związek Sowiecki natychmiast tę wolność ukrócił.

Jeżeli uznajemy, że chcącemu nie dzieje się krzywda i dwóch dorosłych facetów chce się pojedynkować, to trudno znaleźć powód, by im tego zabronić. Jednak nowocześni prawodawcy wiedzą lepiej od człowieka, co jest dla tego człowieka dobre – a ponadto argumentują jak typowi właściciele niewolników: jeśli połowa oficerów zastrzeli drugą połowę, to Właściciel niewolników będzie musiał pokryć koszt szkolenia nowych…

O ile można zrozumieć Właścicieli niewolników, o tyle trudno mi zrozumieć, dlaczego przeciwko pojedynkom wypowiadają się sami niewolnicy. Przecież nikt nikomu nie każe brać udziału w pojedynkach – a jak połowa się wystrzela, to więcej kobiet zostanie dla drugiej połowy. Tak przynajmniej rozumuje normalny człowiek. Niestety: dzisiaj ludzie wychowani są pod wpływem zgubnej doktryny „Życie ludzkie jest największa wartością” – i rozumieją ją dosłownie. Można tylko cieszyć się, że nie zauważyli jeszcze, że gdyby zakazać ruchu samochodowego, to na świecie zginęłoby rocznie 1 200 000 ludzi mniej. Co prawda znacznie więcej zginęłoby wskutek spadku poziomu życia (a brak karetek pogotowia to najmniejszy problem…) – ale to już przekracza poziom dyskusyj w kraju d***kratycznym.

Co ciekawe: w d***kracji też istnieje coś na kształt pojedynków – ale w Kulturze Masowej te „pojedynki” też są masowe. Nazywają się „ustawki”.

Jak wszyscy wiedzą, takie ustawki są ustawiane z reguły między kibicami różnych klubów sportowych – i faceci tłuką się na gołe pięści. W takich ustawkach brał udział również JE Karol Nawrocki – i to był jeden z ważnych powodów, dla których na Niego głosowałem i do głosowania nań wzywałem.

Jak widać: skutecznie.

Czy ustawki są legalne? Nie są… Łamią chyba kilka przepisów Kodeksu Karnego i Kodeksu Wykroczeń. Ale są po cichu tolerowane – podobnie jak pojedynki w XIX wieku.

Jeśli jednak dwóch facetów rywalizuje o kobietę – to jakaś forma pojedynku jest jak najbardziej właściwa. Podobnie postępują samce większości gatunków zwierząt żyjących na świecie. Bo jak inaczej rozstrzygnąć taki spór?

I to samo dotyczy wojen. W znacznie większym stopniu – bo przy rywalizacji o kobietę można zawsze powiedzieć: niech każdy robi swoje, a kobieta niech rozstrzygnie. W przypadku wojen jest inaczej – bo tu spór nie idzie o kobiety, lecz o dobra, które nie mogą rozstrzygnąć, w czyje ręce chcą trafić. Dlatego humanistom – na razie – nie udało się zakazać wojen.

Jednak nie ustają w wysiłkach!

Najnowsze