„Kwestia bezpieczeństwa publicznego” – tak francuska Wysoka Rada ds. Równości nazwała walkę z maskulinizmem i wezwała do „wykastrowania” wszelkich przejawów promowania tradycyjnych męskich ról. Zdaniem owej państwowej Rady nadmierny maskulinizm jest „zagrożeniem bezpieczeństwa publicznego”.
W swoim rocznym raporcie opublikowanym 21 stycznia, Wysoka Rada ds. Równości (HCE) podsumowuje „zjawisko seksizmu we Francji”. Wzywa do uznania ideologii maskulinistycznej za „zagrożenie bezpieczeństwa publicznego” i do wdrożenia strategii walki z takimi poglądami i zachowaniami.
Maskulinizm przedstawia się jako męski odpowiednik feminizmu. Ale wg Rady prowadzi to do seksistowskich zachowań i komentarzy, szczególnie w mediach społecznościowych. Tu pada propozycja cenzury takich wypowiedzi.
W raporcie padają takie określenia, jak „terroryzm mizoginistyczny”. Zawiera on dodatkowo takie kwiatki, jak stwierdzenia, że Francja pozostaje w tyle w walce z maskulinizmem, podczas gdy np. Kanada i Wielka Brytania wdrożyły już środki mające na celu zwalczanie tego ekstremizmu.
„Od momentu, gdy rozwinie się nienawiść do kobiet, może dojść do przemocy i aktów terrorystycznych ” – dodaje nawet Bérengère Couillard, przewodnicząca Wysokiej Rady ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (HCE). Lewacy obawiają się też „wpływu maskuliznizmu na młodych ludzi”. HCE zaleca włączenie „terroryzmu mizoginistycznego” do doktryny bezpieczeństwa.
I sam wywołałeś taką wojnę Grzegorzu Dyndało – chciałoby się powiedzieć. Lata „walki o równość płci”, wywracanie do góry nogami tradycyjnych ról społecznych, rozmaite wokizmy, LGBTQ-izymy, ruchy Me Too, doprowadziły do postania maskulinizmu, który chce, by wahadło „równości płci” wróciło na drugą stronę, bo doprowadziło już do dyskryminacji mężczyzn. To odpowiedź na feminizm, który pokazuje do czego prowadzą wywoływane przez lewaków wojny klas, czy wojny płci…
