Duńskie siły zbrojne wysłały w poniedziałek kolejnych żołnierzy na Grenlandię, autonomiczne terytorium Danii, do którego roszczenia zgłasza prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Przywódca USA odmówił odpowiedzi na pytanie, czy może użyć siły, by przejąć wyspę.
Trump zapewnił natomiast, że „na 100 procent” nałoży cła na towary z ośmiu państw europejskich, które wysłały swoje wojska na Grenlandię. Według wcześniejszych zapowiedzi taryfy mają obowiązywać od 1 lutego do chwili, gdy USA wynegocjują zakup wyspy od Danii.
Przedstawiciele rządu Danii rozmawiali w poniedziałek o Grenlandii z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte, a także szefami dyplomacji Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen poruszyła zaś temat wyspy z delegacją Kongresu USA w szwajcarskim Davos, gdzie rozpoczęło się 56. Światowe Forum Ekonomiczne.
Nawrocki na spędzie globalistów w Davos. Wiadomo, co będzie tam robił
Von der Leyen oświadczyła, że podczas spotkania podkreślała potrzebę jednoznacznego poszanowania suwerenności Grenlandii i Królestwa Danii. – Ma to ogromne znaczenie dla naszych stosunków transatlantyckich – ogłosiła polityczka.
Szef duńskiego MSZ Lars Lokke Rasmussen ocenił w czasie wizyty w Londynie, że Europa musi stanowczo zareagować na groźby celne Trumpa, bo w przeciwnym razie będzie okaże swoją słabość.
Rada Europejska zapowiedziała na czwartek nadzwyczajne posiedzenie unijnych przywódców w sprawie odpowiedzi na działania USA. Według mediów wśród możliwości jest nałożenie ceł na amerykański import wart 93 mld euro rocznie lub uruchomienie nieużywanego dotąd mechanizmu przeciw przymusowi gospodarczemu (ACI).
Żołnierze na Grenlandii
Siły zbrojne Danii ogłosiły tymczasem, że kolejni żołnierze duńskich wojsk lądowych rozmieszczani są na Grenlandii. Według źródeł duńskiej TV2 na wyspę udaje się również szef duńskich wojsk lądowych gen. Peter Boysen, co komentowane jest w Grenlandii jako nietypowe.
Na Grenlandii od ubiegłego tygodnia trwa operacja „Arctic Endurance”. Celem ćwiczeń – jak podkreśliło duńskie wojsko – jest wzmocnienie północnej flanki NATO. W ostatnich dniach swoich oficerów wysłały tam również m.in. Szwecja, Norwegia Francja, Wielka Brytania, a także Niemcy. Żołnierze Bundeswehry opuścili jednak Grenlandię po dwóch dniach.
Z kolei amerykańsko-kanadyjskie Dowództwo Obrony Północnoamerykańskiej Przestrzeni Powietrznej i Kosmicznej (NORAD) poinformowało o wysłaniu samolotów do amerykańskiej bazy w Pituffik na Grenlandii. Podkreślono, że, że jest to część planowanych wcześniej działań, realizowanych w zgodzie z władzami Danii i Grenlandii.
Duński minister obrony Troels Lund Poulsen wraz z szefową dyplomacji Grenlandii Vivian Motzfeldt złożyli w poniedziałek wizytę w Brukseli, gdzie rozmawiali na temat wyspy z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte oraz osobno z szefową unijnej dyplomacji Kają Kallas.
Rozmowa z szefem NATO dotyczyła możliwości utworzenia misji Sojuszu na Grenlandii i w Arktyce – oświadczył po spotkaniu Poulsen. Rozmawialiśmy o tym, jak bardzo Arktyka jest ważna dla bezpieczeństwa – powiedział z kolei Rutte.
Kallas podkreśliła we wpisie na platformie X, że Dania i Grenlandia nie są same. – Bezpieczeństwo Arktyki to wspólny interes transatlantycki, który możemy omawiać z naszymi sojusznikami z USA. – Groźby celne nie są jednak właściwym sposobem na osiągnięcie tego celu – zaznaczyła.
Brytyjski premier Keir Starmer powiedział, że nie sądzi, by Trump rozważał działania militarne wobec Grenlandii. Skrytykował jednak groźby celne Trumpa wobec sojuszników i podkreślił, że status Grenlandii musi być decyzją „Grenlandczyków i Królestwa Danii”.
Również prezydent Finlandii Alexander Stubb oświadczył, że nie wierzy, by Stany Zjednoczone przejęły Grenlandię zbrojnie. Dodał, że nie wyklucza, by Trump powiązał kwestię należącej do Danii arktycznej wyspy z sytuacją na Ukrainie.
Z kolei grenlandzka Federacja Psów Zaprzęgowych (KNQK) poinformowała o wycofaniu zaproszenia na wyścig zaprzęgów dla Jeffa Landry’ego, wysłannika Trumpa na Grenlandię.
