Aleksandr Łukaszenka oświadczył, że „wariant Wenezueli na Białorusi jest nierealny”. Wskazał też, że władze wiedzą, co robić, „jeśli nie będzie prezydenta”.
O stanowisku białoruskiego przywódcy poinformowała tamtejsza agencja prasowa BelTA. – W zeszłym roku na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Białorusi rozdzieliliśmy role na wypadek „a co, jeśli nie będzie prezydenta” – mówił cytowany Łukaszenka. – Posłuchajcie, jakbyśmy to wyczuli – dodał.
Jego zdaniem z tego powodu wariant wenezuelski na Białorusi jest nie do przeprowadzenia. – Nawet jeśli tak się stanie, mamy wszystko przewidziane na ten wypadek – oświadczył.
Amerykańska „operacja” w Wenezueli
Operacja pod kryptonimem „Absolute Resolve”, mająca na celu schwytanie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro oraz jego żony, Cilii Flores, w największej wenezuelskiej bazie wojskowej Fuerte Tiuna w stolicy kraju, Caracas, zajęła siłom amerykańskim dwie godziny i dwadzieścia osiem minut.
Kilka minut po tym, jak śmigłowce Chinook i Black Hawk z żołnierzami jednostki specjalnej Delta Force na pokładzie wkroczyły w przestrzeń powietrzną stolicy Wenezueli, około godz. 2 w nocy czasu lokalnego (godz. 7 czasu polskiego) w Caracas doszło do blackoutu. W wydanym w sobotę w Mar-a-Lago oświadczeniu prezydent USA Donald Trump zasugerował, że wyłączenie zasilania w mieście było wynikiem „pewnej wiedzy eksperckiej”. Jak podał tego samego dnia serwis Miami Herald, Trump najprawdopodobniej określił w ten sposób cyberatak.
Z relacji gen. Dana Caine’a, przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, który w sobotę po operacji wystąpił na konferencji w Mar-a-Lago na Florydzie wynika, że – w celu uniknięcia wykrycia przez radary – maszyny dotarły do Caracas, lecąc na wysokości 100 stóp (ok. 30 m) nad wodą, a nad lądem przemieszczały się w cieniu radarowym generowanym przez wzgórza.
Po sobotnim ataku na Wenzuelę prezydent USA nie wykluczył podjęcia kolejnych interwencji zbrojnych wobec innych krajów regionu. – Wenezuela jest bardzo chora. Kolumbia też jest bardzo chora i jest rządzona przez człowieka, który lubi produkować kokainę i sprzedawać ją Stanom Zjednoczonym. Ale powiem wam, że nie będzie tego robił zbyt długo – powiedział dziennikarzom Trump. Dopytywany, czy ma na myśli operację wojskową w Kolumbii, odparł, że „to brzmi dobrze”.
W podobnym tonie prezydent USA wypowiedział się o Meksyku, którym – jak twierdzi – rządzą kartele narkotykowe i z którym „musi coś zrobić”.
– Meksyk musi wziąć się w garść, bo one (narkotyki) przepływają przez Meksyk, a my będziemy musieli coś zrobić. Chcielibyśmy, żeby Meksyk to zrobił. Oni są do tego zdolni. Ale niestety kartele są w Meksyku bardzo silne – mówił Trump. Dodał, że przy okazji każdej rozmowy z prezydent Meksyku Claudią Sheinbaum oferował jej wysłanie wojsk USA do walki z kartelami, lecz ona nie jest skłonna tego zrobić.
Trump ocenił też, że po obaleniu prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro reżim na Kubie „wygląda na gotowy, by upaść” bez wsparcia Caracas. – Nie wiem, czy oni to wytrzymają, ale Kuba nie ma teraz żadnych dochodów. Całe zyski czerpią z Wenezueli, z wenezuelskiej ropy. Nie otrzymują nic. Kuba dosłownie jest gotowa do upadku – powiedział amerykański przywódca, twierdząc, że do upadku reżimu w Hawanie nie będzie potrzebna amerykańska interwencja.