MSZ Iranu oskarżyło w poniedziałek władze Izraela o próbę „podważenia jedności narodowej” po tym, jak premier Izraela Benjamin Netanjahu wyraził „solidarność z walką” irańskiego narodu, mając na myśli ostatnie protesty antyrządowe. Oświadczenia przywódców Izraela i USA irańskie MSZ nazwało „podżeganiem do przemocy”.
Podczas cotygodniowej konferencji prasowej rzecznik MSZ w Teheranie Esmail Bagei oświadczył, że władze Izraela „są zdeterminowane, aby wykorzystać każdą okazję do siania podziałów oraz podważania naszej jedności narodowej i dlatego musimy zachować czujność”.
Irańska agencja Tasnim powiadomiła, że w trakcie protestów zatrzymano agenta Mosadu.
W niedzielę premier Netanjahu powiedział, że Izraelczycy „identyfikują się z walką” Irańczyków. – Utożsamiamy się z walką narodu irańskiego, z jego dążeniem do wolności, swobody i sprawiedliwości. Jest całkiem możliwe, że znajdujemy się w momencie, w którym naród irański bierze swój los we własne ręce – stwierdził.
Natomiast prezydent USA Donald Trump oświadczył w niedzielę, że Waszyngton bardzo uważnie śledzi irańskie protesty. – Jeśli zaczną zabijać ludzi tak jak w przeszłości, to sądzę, że Stany Zjednoczone uderzą w nich bardzo mocno – ostrzegł.
Słowa Trumpa wywołały groźby odwetu wobec sił amerykańskich w regionie. Najwyższy duchowo polityczny przywódca Iranu Ali Chamenei powiedział, że jego kraj „nie ulegnie wrogowi”, zaś w Teheranie wywieszono plakaty z szeregiem trumien przykrytych flagami USA i Izraela oraz hasłem „pilnujcie swoich żołnierzy”.
Według raportu wywiadowczego udostępnionego brytyjskiemu dziennikowi „The Times”, Iran przygotował plan B na wypadek, gdyby protesty wyrwały się spod kontroli. Zakłada on, że ajatollah Chamenei ucieknie do Moskwy ze swoimi doradcami i członkami rodziny, podobnie jak w grudniu 2024 r. postąpił ówczesny prezydent Syrii Baszar al-Asad.
Opozycyjny portal Iran International poinformował w poniedziałek, że trwające od 28 grudnia protesty – rozpoczęte strajkiem kupców ze stołecznego Wielkiego Bazaru – pochłonęły dotychczas co najmniej 19 ofiar śmiertelnych. Demonstracje miały miejsce w 78 miastach w 26 prowincjach, przy czym obok haseł związanych z żądaniami ekonomicznymi pojawiły się również hasła polityczne, wzywające do obalenia rządu. W niedzielę wieczorem protestujący w mieście Karadż spalili transparent z wizerunkami ajatollahów – twórcy Islamskiej Republiki Iranu Ruhollaha Chomeiniego i jego następcy Alego Chamenei.