Były premier Leszek Miller w rozmowie z Jackiem Prusinowskim podsumowywał politycznie rok 2025. Padły słowa o Grzegorzu Braunie.
– Pan widzi jakichś nowych bohaterów życia politycznego? Kogoś, kto błysnął w tym (2025) roku, może niekoniecznie takim najjaśniejszym światłem, ale zauważył go Pan? – pytał Prusinowski.
– Widzę. Nie wiem czy to nazwisko Panu sprawi przyjemność, ale Grzegorz Braun na pewno należy do takich polityków, którzy cały czas zyskują – wskazał Miller.
– Absolutnie – zgodził się dziennikarz.
– Zyskują i słyszę wprawdzie, że tam ktoś przebąkuje, że trzeba zdelegalizować partię Brauna – nawiasem mówiąc, jak to robią politycy, to ja to jeszcze rozumiem, ale jak to robią przedstawiciele administracji rządowej… Tu akurat minister powinien milczeć, taki czy inny, na ten temat, dlatego że to jest kwestia Trybunału Konstytucyjnego. To nie rząd delegalizuje partie polityczną, tylko i wyłącznie Trybunał Konstytucyjny. To jest zapisane w Konstytucji wprost i trzeba to oczywiście przeprowadzić po stosownym procesie, udowodnić itd. – podkreślił Miller.
– To w moim pojęciu jest niewykonalne, tym bardziej że przecież ekipa w tej chwili rządząca uważa ten Trybunał Konstytucyjny za nielegalny – ocenił.
Kierwiński: Partia Brauna jest na granicy delegalizacji. Oczekuję bardzo twardych reakcji
Pytany, czy notowania Brauna w ostatnim czasie, od wyborów prezydenckich, to jest coś trwałego, wskazał na pracę wykonaną przez Konfederację Wolność i Niepodległość oraz Konfederację Korony Polskiej.
– I Konfederacja – bo to jest mniej więcej ta sama rodzina polityczna, zbliżona w każdym razie – i Grzegorz Braun to są takie byty, które są na krzywej wznoszącej. Trudno oczywiście powiedzieć, czy oni dojadą tak do wyborów parlamentarnych, ale wyrąbali sobie miejsce, którego łatwo nie oddadzą – skwitował.