Strona głównaGŁÓWNYŚlepe oko prokuratury. Jak za czasów Tuska skręcono sprawę Giertycha, a nagrodą...

Ślepe oko prokuratury. Jak za czasów Tuska skręcono sprawę Giertycha, a nagrodą był awans

-

- Reklama -

Zarzuty wobec Romana Giertycha w aferze Polnordu zostały umorzone. Jak ujawnia money.pl, prokuratura zignorowała międzynarodową sieć powiązań, omijając wątki rajów podatkowych i rosyjskich pośredników. A prokurator, który zdecydował o oczyszczeniu Giertycha z zarzutów, decyzją ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, awansował.

Śledztwo w sprawie wyprowadzenia 96,2 mln zł z Polnordu opierało się na skomplikowanej pajęczynie finansowej. W centrum jej zagranicznego odgałęzienia znalazł się zarejestrowany w Liechtensteinie podmiot Utriusque Iuris Anstalt, przez który w krótkim czasie przetransferowano blisko milion złotych na konto warszawskiej kancelarii Romana Giertycha. Mimo alarmujących raportów Generalnego Inspektora Informacji Finansowej (GIIF), śledczy pod nadzorem nowej władzy wykazali się zadziwiającą biernością, systematycznie pomijając możliwe dowody.

- Reklama -

Umorzenie zarzutów nastąpiło przy pominięciu elementarnych czynności procesowych. Według ustaleń Szymona Jadczaka i Karoliny Wysoty z Wirtualnej Polski/money.pl, chodzi chociażby o brak przesłuchania „słupów”. Nigdy nie wezwano na przesłuchanie pani Katarzyny – byłej pracowniczki kancelarii Giertycha, na której nazwisko i z użyciem jej podpisów założono zagraniczną spółkę służącą do transferu środków.

Także Barbara Giertych, której nazwisko widniało w tytułach przelewów opiewających łącznie na 1,38 mln zł (wykonywanych przez współpracownika mecenasa, Sebastiana J. ps. „Foka”), nie została przesłuchana w charakterze świadka.

- Prośba o wsparcie -

Co więcej, śledczy celowo nie wystąpili z wnioskami o pomoc prawną do Liechtensteinu ani Panamy. Tym samym całkowicie zignorowano obecność w zarządzie zagranicznego podmiotu Wiktorii Kriażewej (Victorii Beninger) – Rosjanki znanej z obsługiwania interesów rosyjskich oligarchów w rajach podatkowych.

Część z powyższych – zdaniem niektórych nieudolnych – działań prowadziła jeszcze prokuratura kierowana przez Zbigniewa Ziobrę. Po zmianie władzy i przejęciu nadzoru nad wymiarem sprawiedliwości przez Adama Bodnara w rządzie Donalda Tuska, narracja wokół sprawy Polnordu i zaangażowania w nią Romana Giertycha uległa zmianie. Zmiana prokuratora prowadzącego sprawę przyniosła natychmiastowy zwrot akcji.

Money.pl pisze, że mimo ewidentnych „czerwonych flag” sygnalizowanych przez ekspertów od spraw przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy (AML) – takich jak centralizacja kontroli operacyjnej przez jednego człowieka („Fokę”), skomplikowane wehikuły powiernicze i idealna zbieżność przelewanych kwot (120 tys. zł miesięcznie) – śledczy uznali, że mecenas Giertych o niczym nie wiedział. Decyzję o umorzeniu oparto na karkołomnej tezie, że polityk nie miał żadnego wpływu na działania swojego ochroniarza i zaufanego współpracownika, który z rajów podatkowych przelewał mu setki tysięcy złotych.

Decyzja o umorzeniu zarzutów budziła ogromne kontrowersje. Ciekawe są też dalsze losy osób, które brały udział w śledztwie.

Jak pisze red. Jadczak, Żurek awansował niedawno prokuratura odpowiedzialnego za umorzenie zarzutów Giertycha. Wcześniej „Rzeczpospolita” pisała z kolei, że prok. Sylwii Chamerskiej, która była przeciwna umorzeniu postępowania, nie przedłużono delegacji do Prokuratury Krajowej.

Źródło:money.pl

Najnowsze