Prezydent USA Donald Trump w ostatniej chwili wycofał się z dalszych ataków na irański reżim, ogłaszając dwutygodniowe zawieszenie broni i otwarcie Cieśniny Ormuz. Choć amerykański przywódca mówi o „całkowitym zwycięstwie”, izraelski wywiad – wg doniesień „Daily Mirror” – kipi z frustracji. Tymczasem wymiana ognia, na razie z pominięciem terytorium Iranu, trwa.
Jak pisze angielska gazeta, decyzja o dwutygodniowym rozejmie wywołała wściekłość w Izraelu. Zarówno Mossad, jak i wywiad wojskowy uważają, że Izrael nie osiągnął swoich głównych celów strategicznych w trwającej od sześciu tygodni wojnie.
Mimo zapewnień Donalda Trumpa o sukcesie, zdaniem Izraela kluczowa infrastruktura irańska pozostała nietknięta. Wzbogacony uran wciąż spoczywa głęboko w podziemnych instalacjach nuklearnych w Teheranie, a Iran zachował co najmniej połowę swojego potencjału rakietowego oraz tysiące dronów ukrytych w rozległej sieci tuneli.
Izraelskie służby stoją na stanowisku, że zawieszenie broni wprowadzono stanowczo za wcześnie. Tel Awiw prawdopodobnie będzie dążył do podważenia wynegocjowanego porozumienia.
Amerykański prezydent zgodził się na dwutygodniowy rozejm na niespełna dwie godziny przed upływem ultimatum. Jeszcze tego samego dnia Trump ostrzegał, że jeśli jego żądania nie zostaną spełnione, „cała cywilizacja zginie tej nocy”.
Kluczową rolę, przynajmniej oficjalnie, w mediacjach odegrał Pakistan, reprezentowany przez premiera Shehbaza Sharifa oraz szefa sztabu armii, feldmarszałka Asima Munira. W efekcie rozmów irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi zadeklarował wstrzymanie kontrataków i zapewnienie bezpiecznego tranzytu przez cieśninę Ormuz.
Otwarcie szlaku wodnego to także tymczasowa ulga dla światowych rynków – eksporterzy mogą wreszcie wypuścić z Zatoki Perskiej uwięzione tam zapasy ropy.
Konflikt, który pochłonął już ponad 5000 ofiar w kilkunastu krajach, w tym ponad 1600 cywilów w samym Iranie, wcale nie wygasa. Choć biuro premiera Izraela Benjamina Netanjahu oficjalnie poparło wstrzymanie ataków na Iran, podkreślono jednocześnie, że rozejm nie obejmuje Libanu. Stoi to w jawnej sprzeczności z twierdzeniami pakistańskiego premiera, który gwarantował także zakończenie izraelskich ataków na Liban. Te nadal trwają.



