Są to dotknięte dużą nielegalną imigracją, takie kraje jak, Dania, Niemcy, Austria, Grecja i Holandia. Kraje te rozważają utworzenie ośrodków dla migrantów poza Unią Europejską. Co ciekawe z takiego pomysłu wycofała się Francja, która jest obecnie najmocniej dotknięta zjawiskiem.
Takie centra, które mogą skutecznie odstraszać nielegalnych migrantów przed wjazdem do Europy, są mocno krytykowane przez europejską lewicę. Pośrednio wskazuje to na rzeczywiste cele i politykę takich formacji, które dążą do stworzenia nowego „wielokulturowego społeczeństwa Europy”.
Europa historycznie była od lat gościnna dla migrantów z Afryki, Bliskiego i Środkowego Wschodu, ale teraz wraz z masowością tego zjawiska, pojawiły się poważne problemy społeczne – ekspansja islamu, wzrosła przestępczość, załamała się integracja, pojawiła się gettoizacja miast i „strefy bezprawia”.
Dlatego niektóre kraje Unii Europejskiej poszukują rozwiązań, które mogłyby w pewnym stopniu ograniczyć niemal nieustanny napływ nowych migrantów. Dania, Niemcy, Austria, Grecja i Holandia rozważają utworzenie „centrów powrotowych” w krajach poza UE. Takie kroki uczyniły już Włochy, a zamierzała je uczynić Wielka Brytania przed dojściem do władzy Partii Pracy. Są to orodki przeznaczone do odsyłania migrantów, których wnioski o azyl zostały odrzucone lub którzy otrzymali nakaz deportacji.
Państwa te sporządziły listę krajów, w których można by otworzyć takie centra. Na liście są Uzbekistan, Armenia, Czarnogóra, Rwanda, Ghana, Senegal, Tunezja, Libia, Mauretania, Egipt, Uganda i Etiopia. Niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt wyjaśnił, że kraje europejskie chcą zawrzeć umowy w tej sprawie do końca 2026 roku. Z rozmów tego typu wycofały się Francja i Hiszpania.
W Italii, Giorgia Meloni uzyskała dla koncepcji „centrów powrotowych” zgodę UE. Komisja Europejska chce mieć jednak status obserwatora negocjacji. Włochy próbują lokować osoby, którym odmówiono azylu w Albanii.
Źródło: CNews/ Valeurs


