Minął zaledwie dzień od podpisu prezydenta Karola Nawrockiego pod szkodliwą z punktu widzenia wolnościowego ustawą, a lewicowa minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk już zapowiada masowe kontrole.
Prezydent Nawrocki podpisał nowelizację ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy, która przyznaje organom państwa bezprecedensowe uprawnienia do ingerowania w stosunki umowne między przedsiębiorcami i ich współpracownikami. Państwowa Inspekcja Pracy będzie mogła arbitralnie zmieniać warunki umowy, nawet jeśli obie strony tego nie chcą.
Nowe prawo ingeruje w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej, narusza zasadę swobody umów. Cel tej ustawy jest jeden – jeszcze większe łupienie obywateli. Konfederacja Lewiatan oszacowała, że koszty działalności przedsiębiorstw wzrosną o 15–20 procent.
Już dzień po podpisaniu ustawy przez Nawrockiego, Dziemianowicz-Bąk – minister rodziny, pracy i polityki społecznej w rządzie Donalda Tuska – zapowiedziała na łamach mediów, że ruszą zmasowane kontrole firm.
– Wiemy, że są już zaplanowane kontrole planowe Państwowej Inspekcji Pracy, ale od początku Inspekcja mówi także, że obok tych kontroli planowych, będą też kontrole na wniosek, wynikające ze skarg, których przybywa. To efekt rosnącej świadomości prawa pracy, którą chcemy dalej poszerzać. Więc przed nami okres także intensywnej kampanii społecznej w tym zakresie – zapowiedziała Dziemianowicz-Bąk.
– Oczywiście podpis prezydenta, za który dziękuję, nie kończy naszej pracy. Dalej będziemy, wspólnie z marszałkiem Sejmu, który nadzoruje Państwową Inspekcję Pracy, współpracować z Państwową Inspekcją Pracy, tak żeby te narzędzia, które otrzyma, mogła jak najszybciej i jak najskuteczniej wdrożyć w życie – kontynuowała minister w rozmowie z money.pl.
Program działania PIP na 2026 rok zakłada przeprowadzenie około 50 tysięcy kontroli. W doborze firm do kontroli będą pomagać algorytmy i zsynchronizowanie danych pochodzących z Państwowej Inspekcji Pracy, ZUS-u i Krajowej Administracji Skarbowej.


