Strona głównaWiadomościPolskaNiedawno Polacy jeździli na Słowację po paliwo. Teraz może być na odwrót....

Niedawno Polacy jeździli na Słowację po paliwo. Teraz może być na odwrót. „Pojawią się niedobory”

-

- Reklama -

Rząd tymczasowo obniżył VAT i akcyzę na paliwo sprzedawane na stacjach paliw. Podobne działania zapowiadało wiele państw w Europie, również na Słowacja. Bratysława chce zapobiec tzw. turystyce paliwowej i wprowadziła wyższe ceny oraz limity dla obcokrajowców. Radio ZET ostrzega, że Czesi i Słowacy mogą być chętni na wyjazdy do Polski po paliwo, gdzie może być po prostu taniej.

Dr Krzysztof Dębiec z Ośrodka Studiów Wschodnich w rozmowie z Radiem ZET ocenił, że obniżka cen paliw na stacjach w Polsce może skłonić Czechów i Słowaków do turystyki paliwowej i zakupowej w Polsce.

- Reklama -

W poniedziałek obowiązują w naszym kraju ceny maksymalne paliw na stacjach. Za benzynę 95 nie powinno być możliwości zapłacenia więcej, niż 6,16 zł za litr, benzyny 98 6,76 zł za litr, a diesla 7,60 zł za litr.

Na Słowacji nie ma cen maksymalnych. Zamiast tego podwyższono ceny dla obcokrajowców oraz wprowadzono ograniczenia ilościowe w zakupach na stacjach. Premier Robert Fico zaatakował Polaków, twierdząc, że to my jesteśmy winni pustych dystrybutorów na słowackich stacjach z powodu turystyki paliwowej z naszego kraju.

- Prośba o wsparcie -

Teraz sytuacja może się odwrócić.

– Dużo zależy od skali różnic cen w danej chwili. Wielkość tej turystyki będzie zależna również od odległości od polskiej granicy, czyli kosztów, które obywatele Słowacji musieliby ponieść, żeby się na taki krok zdecydować. Ponadto również od ewentualnych ograniczeń, które mogą zostać wprowadzone po naszej stronie – powiedział dr Dębiec z OSW w Radiu ZET.

– Skala obniżek, zaproponowanych w naszym kraju, może skłonić Słowaków, zwłaszcza tych mieszkających bliżej granicy z Polską, aby okazjonalnie łączyć takie wizyty z trwającą już od kilku lat turystyką zakupową – dodał.

Słowacy od dłuższego czasu chętnie robią zakupy w Polsce. Nie tylko w miejscowościach przygranicznych, ale też w miastach takich, jak Nowy Targ czy Gorlice samochody na słowackich tablicach to całkowicie normalny widok.

Według dra Dębca, turystyka paliwowa ze Słowacji do Polski będzie miała negatywne, ale i pozytywne skutki. W sklepach wzrosną obroty, a przy obniżonych cenach zadziała efekt skali. Zyskać mają na tym zarówno lokalni przedsiębiorcy jak i budżet państwa.

– Może dojść do sytuacji, w której pojawią się niedobory określonych produktów czy surowców, dlatego, że logistyka może nie nadążać z dostawami. Tak było właśnie na Słowacji, kiedy pojawił się szok cenowy, a ceny, szczególnie oleju napędowego, w państwach sąsiednich wzrastały nierównomiernie – ocenił.

Ponadto mieszkańcy mogą doświadczyć znacznie większych kolejek z powodu Słowaków.

– Mam rodzinę mieszkająca przy granicy z Czechami i wiem, że w momentach największej zakupowej gorączki ze strony Czechów, spotkanie mieszkańca tego kraju przed sobą w kolejce nie zawsze było postrzegane pozytywnie przez innych kupujących, bo pojawiały się zarzuty, że „wykupywali połowę sklepu” – dodał dr Krzysztof Dębiec.

Na razie w Polsce nie ma ograniczeń sprzedaży paliw dla cudzoziemców. Pojawiają się jednak głosy, że powinno się poważnie to rozważyć.

Najnowsze