Miało być rutynowe sprawozdanie, skończyło się na karczemnej awanturze. Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Białogardzie burmistrz Emilia Bury (KO) całkowicie straciła panowanie nad sobą. Radni usłyszeli m.in., że mają się „zamknąć”, że za dużo zarabiają, w przeciwieństwie do samej burmistrz, która pobiera jedynie 14 tys. zł miesięcznie za „słuchanie bzdur”.
Do dziwnych scen doszło podczas XXIV sesji Rady Miejskiej w Białogardzie. Kiedy przyszedł czas na sprawozdanie burmistrz z działalności między sesjami, atmosfera na sali błyskawicznie zgęstniała.
Bury od początku była niezdrowo nabuzowana. – Co się pan na mnie patrzy? – wypaliła w kierunku jednego z radnych.
Oceniła, że radni zdecydowanie za dużo zarabiają. – 3200 złotych radny bierze – zero odpowiedzialności. (…) A ja biorę 14 tysięcy miesięcznie, panie radny, za to, żeby pana głupot wysłuchiwać teraz. Niech się pan zamknie – wykrzyczała.
Rosnące napięcie próbował opanować przewodniczący Rady Miejskiej, apelując do wszystkich zgromadzonych o nieprzerywanie sobie nawzajem i obniżenie „temperatury dyskusji”.
Taka uwaga podziałała na polityk PO jak płachta na byka. – Niech pan w domu obniża temperaturę. Właśnie mam temperaturę i zamierzam ją tutaj wam wywalić – odparowała Bury.
Przewodniczący zaznaczył, że nie życzy sobie wtrącania się w jego życie prywatne i instruowania, co ma robić we własnym domu. Ocenił zachowanie burmistrz jako będące „poniżej pewnej krytyki”. Rozjuszona włodarz Białogardu odburknęła, że „nie chciałby pan usłyszeć mojej krytyki co do pana”.
Bury, reprezentująca niegdyś Nowoczesną, a teraz Koalicję Obywatelską, sprawuje urząd burmistrza Białogardu od 2018 roku.
Burmistrz Białogardu odpaliła się na sesji z radnymi.
– Biorę 14 tys. zł miesięcznie, żeby wysłuchiwać pana głupot. Niech się pan zamknie!
– Proszę obniżyć temperaturę dyskusji.
– Niech se pan w domu obniża temperaturę, ja mam temperaturę i mam zamiar ją tutaj wywalić!Nawiasem… pic.twitter.com/16aWfkTqFj
— Ekonomat (@ekonomat_pl) March 31, 2026


