Prezes Dacii Katrin Adt w wywiadzie dla money.pl wskazała, jak branża motoryzacyjna w Europie niszczona jest przez pojawiające się kolejne regulacje UE. Wyjaśniła też, że zyskują na tym chińscy producenci.
– Konkurencja jest potrzebna, mówię to zupełnie szczerze. Po co starać się przebiec maraton poniżej 2 godz., jeśli jest się jedynym uczestnikiem? Dlatego konkurencja jest dobra, mobilizująca, jednak musi być uczciwa. I jeśli nasi konkurenci biegną w „specjalnych” butach, to trudno mówić o równych szansach – powiedziała prezes Dacii Katrin Adt.
Prowadzący rozmowę dziennikarz money.pl Marcin Walków zapytał o największą słabość marki w starciu z chińskimi markami. Prezes Adt odpowiedziała, że „koszty”.
– Chińscy producenci mają zupełnie inny dostęp do surowców niż producenci europejscy. Poza tym mogą bardzo szybko podejmować decyzje dotyczące rozwoju technologii, inwestycji. Są naprawdę szybcy. Inne są regulacje. I są subsydiowani przez rząd, o czym my możemy zapomnieć. To takie najprostsze różnice – odpowiedziała.
– Branża motoryzacyjna narzeka za to na unijne regulacje, które podnoszą koszty produkcji. To problem? – zapytał Walków.
– Tak – odpowiedziała szefowa Dacii.
– W ostatnich 10 latach średnia cena nowego samochodu wzrosła o ponad 40 proc. Oczywiście, ma na to wpływ rozwój technologii, ale i rozwój regulacji. To rodzi konsekwencje dla gospodarki Europy. W porównaniu z czasami sprzed pandemii, nadal sprzedaje się o 3 mln samochodów mniej – czyli tyle, ile rocznie sprzedaje się na rynku niemieckim – kontynuowała.
– Im droższe są samochody, tym bardziej konsumenci są skłonni rozważyć zakup używanego auta zamiast nowego – kontynuowała.
Wyjaśniła też, jak regulacje – wprowadzane m.in. pod pretekstem klimatyzmu – wpływają na branżę motoryzacyjną w Europie. Wskazała przy tym, jak wiele regulacji uderza w producentów w Europie.
– W ostatnich 10 latach spełniliśmy około 100 nowych regulacji dla przemysłu motoryzacyjnego, a do 2030 r. w życie ma wejść drugie tyle. Praktycznie jedna czwarta naszych zasobów badawczo-rozwojowych koncentruje się na regulacjach – powiedziała Katrin Adt.
Wyjaśniła, że nie jest to coś, czego „chcieliby klienci”, a więc lepsza cena i jakość, tylko właśnie regulacje. Ponadto oceniła, że regulacje UE często są niejasne. Porównała je do jengi.
– Nigdy nie wiadomo, co się stanie po wyciągnięciu kolejnego klocka – powiedziała Adt.
Skomentowała także plan redukcji emisji CO2 do 2035 roku.
– Trudno się do tej zapowiedzi odnieść, bo kwestia redukcji emisji o 90 proc. jest niejasna – odpowiedziała.
Dziennikarz dopytał, jak to?
– Jest mowa o kompensacji pozostałych 10 proc. poprzez pozyskiwanie choćby „zielonej stali” do produkcji samochodów. Ale szczegółów i definicji nie znamy. I właśnie o tym mówię – jak układać strategię na najbliższe 10 lat, jeśli ten cel może się za chwilę znowu zmienić? – mówiła szefowa Dacii.


