Przywódca wojskowy Madagaskaru, prezydent Michael Randrianirina przez kilka tygodni tworzył rząd, tłumacząc, że procedura zabiera dużo czasu, ponieważ każdy z kandydatów na ministra musiał być poddany badaniom na wykrywaczu kłamstw, co miało wyeliminować osoby skorumpowane.
– Będziemy wiedzieć, kto jest skorumpowany, a kto rzeczywiście chce nam pomóc – zapowiadał przed tygodniem Randrianirina, cytowany przez lokalny dziennik „L’Express”, dodając, że kandydaci nie muszą być na 100 proc. nieskazitelni, „wystarczy, że osiągniemy 60 proc.”.
W środę Randrianirina ogłosił, że testy na wariografie pozytywnie przeszło 30 osób, którym wręczył nominacje. Większość to cywile, ale jest też oficer wojska, policjant i dwóch żandarmów.
Dzień później podczas prezentacji nowego gabinetu prezydent ostrzegł, że jakikolwiek akt korupcji skutkować będzie natychmiastową dymisją i postępowaniem sądowym.
Randrianirina, który w 2025 roku przejął władzę w następstwie protestów kierowanych przez młodzież przeciwko wieloletnim niedoborom wody, prądu i powszechnej korupcji, nie powołał nikogo z tzw. ruchu pokolenia Z, jaki pomógł mu obalić poprzednika, prezydenta Andry’ego Rajoeliny i zmusić go do ucieczki z kraju.
Korupcja na Madagaskarze jest wszechobecna i dotyka każdej dziedziny, a co gorsza bardzo często łączona jest z wyzyskiem seksualnym. W Indeksie Percepcji Korupcji (CPI) Transparency International z 2025 r. kraj ten zajmuje 148. miejsce na 180.



