W Sejmie odbyło się pierwsze czytanie projektu ustawy, wedle której rzeka Odra zostanie uznana za osobę. To inicjatywa poselska reprezentowana rzecz jasna przez lewicę. Iście szamańsko-pogański projekt uzasadniany jest oczywiście ochroną klimatu.
Projekt poselski przewiduje nadanie podmiotowości prawnej rzece Odra. Rzeka miałaby prawnego reprezentanta i zarząd. W razie wejścia ustawy w życie, rzeka stanie się stroną postępowań administracyjnych w sprawach mających wpływ na jej ekosystem.
Anita Kucharska-Dziedzic z Nowej Lewicy, reprezentująca inicjatywę przyznała, że projekt wzorowany jest na istniejących już rozwiązaniach z zagranicy. Wskazano na lagunę Mar Menor w Hiszpanii, rzekę Magpie w Kanadzie czy w rzekę Whanganui w Nowej Zelandii.
– Po co to chcemy zrobić? By zmienić jakościowo status oraz dostępne narzędzia ochrony prawnej Odry, m.in. poprzez możliwość reprezentowania interesów rzeki w postępowaniach administracyjnych, określanie wspólnie z komitetem naukowym strategii działania Odry oraz optymalnych form ochrony ekosystemu czy w końcu możliwość udziału w postępowaniach sądowych i domagania się odszkodowania bezpośrednio na rzecz rzeki – przekonywała Kucharska-Dziedzic.
Małgorzata Tracz z Partii Zieloni dziękowała Robertowi Rientowi – autorowi inicjatywy – i odczytała w jego imieniu uzasadnienie projektu.
– Od samego początku mieliśmy jeden cel – uznanie rzeki Odry za tę, którą jest, żywą, dającą dom i życie milionom małży, ślimaków, a zatem podmiot, a nie przedmiot prawa, droga czy ściek. I myślę, że to bardzo oddaje ducha tego projektu, bo projekt nadania Odrze osobowości prawnej to nie jest jakaś poetycka metafora czy lewicowa fanaberia, z której niektórzy próbują szydzić, ale to są precyzyjne, twarde i na wskroś nowoczesne zapisy, nowoczesne narzędzie prawne – twierdziła Tracz.
Projekt krytykowali politycy PiS. Państwowa Rada Ochrony Przyrody negatywnie oceniła projekt.
– Nie widzimy dużych szans na efektywne wprowadzenie takiego rozwiązania w polskim porządku prawnym – powiedział dr inż. Andrzej Kepel z PROP.
Zaproponowano, by zamiast tego powołać Rzecznika Praw Przyrody.
Poseł Jarosław Sachajko z koła Demokracja Bezpośrednia zaznaczył, że do rzeczywistości prawnej przenika myślenie w kategorii symboli i rytuałów.
„Nawiązania do pogaństwa narzucają się same, kiedy zwrócimy uwagę na autorów inicjatywy ustawodawczej, która uzyskała poparcie aż 93 tys. osób” – podaje redakcja pch24.pl.
Sam Robert Rient przedstawia się jako „dziennikarz, pisarz i szaman”. Redakcja wskazuje kilka jego książek: „Pierwsza umowa. Podstawy praktyki szamanizmu”, „Wizje Roślin, czyli pięćdziesiąt roślin leczniczych i jeden grzyb”, z których wynika wprost odwoływanie się do szamanizmu czy innego pogaństwa.
Warto podkreślić, że projekt „Osoba Odra” uzyskał pozytywną opinię takich organizacji, jak Global Alliance for the Rights of Nature (GARN) czy Observatoire international des droits de la Nature, co wskazuje, że szamanizm i uczłowieczanie natury – a więc de facto i dehumanizacja człowieka – przeniknęły do tych organizacji.
Projekt poparli także celebryci, jak np. Olga Tokarczuk, Maciej Stuhr, Maja Ostaszewska, Krzysztof Zalewski, Katarzyna Nosowska czy Natalia Przybysz.



