Strona głównaGŁÓWNYMorawiecki wymyślił, Tusk realizuje. Inwigilacja przedsiębiorców postępuje

Morawiecki wymyślił, Tusk realizuje. Inwigilacja przedsiębiorców postępuje

-

- Reklama -

Państwo polskie przez Krajowy System e-Faktur (KSEF) potencjalnie oddaje obcym służbom kontrolę nad metadanymi, a być może także danymi milionów polskich przedsiębiorców. A to dopiero początek! W przedsiębiorców uderza również najnowsza reforma Państwowej Inspekcji Pracy i wciąż rosnąca liczba urzędników. „Poziom współczesnej biurokracji już przerósł ten z czasów PRL-u, pomimo postępu technologicznego” – przyznaje poseł Konfederacji Korony Polskiej Włodzimierz Skalik w rozmowie dla „Najwyższego Czasu”!

Julia Gubalska: Fundacja Przedsiębiorcy Prawicy złożyła w Sejmie projekt ustawy przeciwko KSeF-owi. Czy Pan Poseł mógłby więcej o tym projekcie opowiedzieć?

- Reklama -

Włodzimierz Skalik: Przedsiębiorcy Prawicy odbyli wizytę u Marszałka Sejmu, by zawiadomić o utworzeniu komitetu „Stop KSeF” w ramach obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej. To reakcja polskich przedsiębiorców na fakt wdrażania pomysłu Morawieckiego, realizowanego do bólu skutecznie przez Tuska. To jest dowód, że wszystkie złe projekty, które zaczął lub wymyślił Morawiecki, teraz realizuje Tusk. Takim przykładem jest również Krajowy System e-Faktur. Polecam Państwa uwadze transmisję z posiedzenia zespołu parlamentarnego ds. własności i wolności gospodarczej Polaków, na której m.in. przedstawiciele Przedsiębiorców Prawicy, ale również bardzo liczne grono przedsiębiorców i ekspertów zaprezentowało szczegółowo informacje o Krajowym Systemie e-Faktur.

Ten system zmusza małe i średnie przedsiębiorstwa do wchodzenia w cyfrowe układy. Zmusza do dokonywania zakupów, inwestowania w sprzęt po to, by wystawiać dokumenty bądź też je odbierać. Ale najważniejsze nasze zastrzeżenie do tego systemu polega na tym, że system wykorzystuje infrastrukturę firmy Imperva, założonej przez agentów wywiadu izraelskiego. Firma ta funkcjonuje na terenie Stanów Zjednoczonych i podlega amerykańskim przepisom Cloud Act, które pozwalają rządowi amerykańskiemu na uzyskiwanie wszystkich danych, które znajdują się na serwerze każdej firmy znajdującej się na terenie Stanów Zjednoczonych. Ponadto warto zaznaczyć, że firma Imperva jest własnością francuskiego koncernu zbrojeniowego Thales, który też się zajmuje działalnością wywiadowczą. Polska wystawia w czasie rzeczywistym szczegółową informację o działalności każdej polskiej firmy, całych działów gospodarki służbom, wywiadom obcych państw. To jest jedyny taki przypadek w Europie i na świecie. Całe systemy wywiadowcze służą do tego, żeby zdobywać informacje o działalności gospodarczej innych państw, a tutaj państwo polskie wykłada to na tacy wspomnianym firmom.

- Prośba o wsparcie -

Zwracałem uwagę na te jakże straszne okoliczności na poziomie Sejmu w obecności premiera Tuska, ministra Domańskiego, również wicepremiera Gawkowskiego, który odpowiada za cyberbezpieczeństwo. Państwo polskie, jego administracja jest wykorzystywana przez obce służby do totalnej inwigilacji każdej firmy, całych działów gospodarki. To jest niebywały skandal i martwi mnie, że żadne główne media się taką aferą nawet przez chwilę nie zainteresowały. To jest coś nieprawdopodobnego, do jakiego stopnia życie publiczne w Polsce jest opanowane przez mafijne układy, przez układy zależne od obcych ambasad, obcych państw. Gdyby w normalnym państwie taka informacja wydostała się do wiedzy opinii publicznej, to rząd, który by dokonał takiego działania, natychmiast by upadł. W Polsce? Totalna cisza, totalne przemilczanie.

Bardzo dziękuję, że mam na forum „Najwyższego Czasu!” szansę do omówienia tego jakże skandalicznego działania. Jedyna rada na KSEF to projekt ustawy, który ma zupełnie odrzucić ten system. To jest jedyne rozwiązanie. W związku z tym Przedsiębiorcy Prawicy rozpoczęli inicjatywę ustawodawczą. Bardzo proszę Państwa o wejście na stronę przedsiebiorcyprawicy.pl, o pobranie znajdującego się na tej stronie formularz do zbierania podpisów, ponieważ mamy przed sobą bardzo intensywną pracę. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy trzeba zebrać ponad 100 tysięcy podpisów poparcia, by można było złożyć ten projekt ustawy w Sejmie, by Sejm rozpoczął jego procedowanie. I to jest coś, co powinno się wydarzyć.

Jak skomentuje Pan uchwaloną przez Sejm ustawę reformującą Państwową Inspekcję Pracy?

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy – sam tytuł jawi się bardzo pozytywnie, ale istota tej ustawy już przeraża. To jest kolejny napad na polskich przedsiębiorców. Zgodnie z tą ustawą będzie można przy pomocy Państwowej Inspekcji Pracy przekształcać umowy cywilnoprawne w umowę o pracę. Małe i średnie polskie firmy, mikroprzedsiębiorstwa najczęściej korzystają z tego typu bardzo dobrych rozwiązań. W reformie chodzi o to, że trzeba oskubać polskiego podatnika, zmusić do tego, by odprowadzał z tego tytułu dużo więcej pieniędzy do budżetu państwa. To kolejny przykład na potwierdzenie zasady „PiS-PO jedno zło”. Ta ustawa jest realizacją jednego z kamieni milowych KPO wynegocjowanych jeszcze przez Mateusza Morawieckiego.

Jeżeli mamy zastanowić się nad korzyściami z krajowego programu odbudowy, to mamy program wyniszczania małych i średnich polskich firm. Ten koszmar już uderzy niebawem. Co jest ważne, PIP do realizacji tego zadania będzie mógł uruchomić kolejnych 300 etatów. Kolejnych 300 inspektorów będzie zatrudnionych. Otrzymają oni władzę przekształcania istniejących już umów cywilnoprawnych, nawet wtedy gdy nie będą się na to zgadzali pracodawcy i potencjalni pracownicy. Okazuje się, że urzędnik, inspektor PIP będzie również miał prawo do określenia wysokości wynagradzania w przekształcanych umowach. To jest rozbój w biały dzień! To jest efekt zniewolenia naszego państwa i narzucania eurosowieckich rozwiązań, poddawania terrorowi polskiej gospodarki. Na to jest tylko jedna rada. Odzyskajmy Niepodległość!

Wspomniana reforma zdecydowanie uderza w przedsiębiorców, natomiast rząd odwołuje się tutaj do praw pracowniczych. Z takich umów chętnie korzystają chociażby studenci, legalni migranci. Jakie korzyści można zauważyć, Pana zdaniem, po stronie pracowników, żeby dalej bronić tego rodzaju umów?

W wyniku przekształcenia umowy cywilnoprawnej w umowę o pracę, żaden pracownik nie uzyska wyższego wynagrodzenia. Jeżeli na daną relację biznesową dany pracodawca ma zarezerwowaną jakąś kwotę w budżecie swojej firmy, to w wyniku takiego przekształcenia część wynagrodzenia, które trafiały do kieszeni pracownika, będą musiały trafić do budżetu państwa. To Domański zabierze część pieniędzy. Natomiast jeżeli miałaby przy takim przekształceniu być zachowana zasada, że pracownik w nowej umowie o pracę ma uzyskać takie samo wynagrodzenie, to będzie wprost oznaczało dużo większe obciążenie firmy zatrudniającej. Przy obecnym poziomie obciążeń od każdego tysiąca pieniędzy, które trafiają do pracownika w oparciu o umowę o pracę, 700 kilkadziesiąt złotych musi dana firma odprowadzić do budżetu państwa. To oznacza że w większości przypadków przekształcania umowy cywilnoprawnej na umowę o pracę, pracodawcy zrezygnują z wykonywania tej umowy. Po prostu będą musieli wykonywać tego rodzaju działania w jakiś inny sposób. Bardzo wiele osób zatrudnionych w oparciu o umowę cywilnoprawną utracą, krótko mówiąc, źródło utrzymania. To jest efekt, co do którego jesteśmy przekonani. To się na pewno wydarzy i to kolejny cios w polską gospodarkę.

Chcę zwrócić przy tej okazji uwagę na jeszcze jeden fakt. Przestrzeń publiczna w Polsce, w której funkcjonują urzędnicy, wszystkie urzędy, administracja, sięga 23 proc. zatrudnionych. Czyli można powiedzieć, co czwarty pracownik w Polsce pracuje w obszarze publicznym. Między innymi inspektorzy nękający firmy do tej grupy należą. Pamiętam, jak bardzo narzekaliśmy na biurokrację komuny w PRL-u. Okazuje się, że w 1989 r., w administracji urzędników zatrudnionych przez PRL było około 300 tysięcy. Nam się wydawało, że to jest kosmos. Dzisiaj, w obecnym układzie, gdzie mamy komputery i całe systemy usprawniające pracę, zatrudnionych urzędników w Polsce mamy 480 tysięcy!

Czyli można powiedzieć, że niebawem połowa polskich pracowników będzie inwigilować drugą połowę za pomocą pracy urzędniczej? Będą pracownicy i będą niewolnicy?

Tak. Co jeszcze będzie pewne? Urzędnicy będą mieli zagwarantowane wynagrodzenie, natomiast przedsiębiorcy i zatrudniane przez nich osoby już niekoniecznie. Już o to państwo nie zadba. Zresztą wcale nam na tym nie zależy, żeby państwo wtrącało się w działalność gospodarczą firm i w relacje pracownik–firma. Polska pod tym względem na tle Europy być może nie wygląda tragicznie, natomiast to nie jest właściwe porównanie. Europa umiera pod każdym względem, również pod względem gospodarczym z własnej winy. My powinniśmy się porównywać do innych państw, które takiej złej polityki nie realizują. To porównanie wypada tragicznie dla nas. Czy można podejrzewać, że Japonia nie dba o Japończyków, nie dba o właściwą opiekę i poziom usług publicznych? W Japonii ta przestrzeń publiczna, którą utrzymują przedsiębiorcy, jest trzykrotnie mniejsza.

Do złych przykładów nie powinniśmy się odnosić. Tendencje, jakie są będą się pogłębiać i polscy przedsiębiorcy będą mieli coraz większe obciążania z powodu systemowych rozwiązań wprowadzanych przez państwo polskie. Bardzo często pod dyktando zewnętrznych sił, pod dyktando monopolistów, pod dyktando międzynarodowych korporacji.

Czy powinniśmy dążyć do tego, żeby całkowicie zlikwidować etaty i aby pozostały tylko umowy tzw. zlecenia? A może ta decyzja powinna zapadać tylko pomiędzy przedsiębiorcą a pracownikiem?

Ja i moje środowisko polityczne stoi na stanowisku wolnościowym. Nie jest rolą państwa regulowanie relacji między ludźmi. Nasi rodacy mają swój rozum. Wiedzą, co jest dla nich dobre i jeżeli dwie dorosłe osoby spotykają się i umawiają się na coś, po co w tego typu relacje ma ingerować państwo? Oczywiście wszystkie te kodeksy, które regulują przepisy umożliwiające różne relacje, funkcjonują bardzo dobrze. Natomiast pozostawmy wybór, z której formy dana osoba by chciała skorzystać i na jakich zasadach chciałaby układać swoje relacje gospodarcze z drugą osobą.

Nie zgadzamy się z eurosowieckim punktem widzenia. Uważamy, że chcącemu nie dzieje się krzywda. Nie jest potrzebne do tego państwo i jego służby.

Dziękuję za rozmowę.

Najnowsze