Marcin Szermański na portalu bezprawnik.pl wykazał, jakie realnie koszty ponoszą Polacy w związku z systemem kaucyjnym. Poza ogólną klapą i nieefektywnością systemu oraz większymi kosztami zakupów, musimy mierzyć się z większymi rachunkami. Wszystko to w imię – nierealizowanej – „ekologii”.
„Gdzie nie spojrzysz, tam same podwyżki i nowe podatki czy inne daniny. Także te ukryte. Jak bowiem nazwać system kaucyjny? Już pół roku temu twierdziłem, że to rozwiązanie nie ma zbyt wiele wspólnego z ekologią. Teraz jednak już wiem, ile dopłacam do interesu – policzyłem, ile straciłem na nieodzyskanej kaucji w I kwartale 2026 roku” – napisał Szermański na bezprawnik.pl.
Jak podkreślił, próbował przyzwyczaić się do systemu kaucyjnego i oddawać „nawet bezzwrotne butelki plastikowe, za które Lidl oddawał 10 groszy”.
„Niestety po pewnym czasie moja cierpliwość skończyła się ze względu na ciągle zacinające się i psujące butelkomaty. Wywieszone karteczki z napisem 'awaria’, 'automat nieczynny’ są chyba na porządku dziennym. W końcu stwierdziłem, że nie ma sensu się denerwować i przez niemal cały I kwartał 2026 r. nie odnosiłem butelek, aby odebrać kaucję. Wydaje mi się, że nie jestem w tym osamotniony” – wyznał autor.
Policzył, ile stracił na systemie kaucyjnym. Jak podkreślił, nie chodzi tylko o nieodebrane kaucje, lecz „coś jeszcze”. Przypomniał, że butelki bezkaucyjne wcześniej odzyskiwały firmy recyklingowe. Te na plastiku PET miały zysk, który został przez system kaucyjny ograniczony.
„Jeżeli dziwisz się, dlaczego w twoim regionie od nowego roku wzrosły opłaty za wywóz śmieci, to masz na to pytanie odpowiedź. To nie jedyne podwyżki opłat komunalnych, z jakimi mierzą się Polacy od początku roku” – zaznaczył Marcin Szermański.
Dalej podkreślił, że niezależnie od tego, czy chodzi o butelkę 0,5l czy 2l, kaucja wynosi zawsze 50 gr i zwrócił uwagę, że wydaje się to być niewiele. I wyjaśnia, jak to wygląda w przypadku jego rodziny.
„Staramy się z żoną pić dużo wody i zimą schodzą nam nawet dwie butelki dziennie na osobę. To daje łącznie 4 razy 50 groszy każdego dnia. W skali 3 miesięcy przekłada się to na około 180, może 200 złotych. Jakby się postarać, to któreś z nas mogłoby za to mieć parę nowych adidasów” – napisał na bezprawnik.pl Szermański.
„Brzmi śmiesznie? Może i tak, ale po prostu nie lubię wydawać pieniędzy w błoto, a tak osobiście uważam panujący od kilku miesięcy system kaucyjny. Sam spór o system kaucyjny trwa zresztą od dawna – samorządy ostrzegały przed konsekwencjami finansowymi, zanim jeszcze wszedł on w życie. Swoją drogą, przez wakacje pije się o połowę więcej wody, a jak ktoś lubi zimne piwko – alkoholowe lub bez – to i w nim sporo dopłaci do kaucji: 50 gr za puszkę i aż złotówkę za szklaną butelkę wielokrotnego użytku do 1,5 l. Nawiasem mówiąc, powoli zbliża się Mundial 2026, a producenci piwa liczą wtedy zapewne na spory wzrost zysków” – podkreślił.
Jak zauważył autor, jeśli zimą straci się przez kaucję 200 zł, to w upalne lato może być to nawet i trzykrotnie więcej. To Szermański przelicza na tańszego smartfona lub cokolwiek innego.
Podkreślił następnie, że system kaucyjny to nie tylko strata pieniędzy na kaucjach. To również wzrost podatków i opłat w skali większej, niż w poprzednich latach.
Przypomniał też, że większość Polaków jest negatywnie nastawiona do systemu kaucyjnego, a rząd udaje, że tego nie wie. Przytoczył sondaż dla „Rzeczpospolitej”, w którym 50,5 proc. badanych oceniło system kaucyjny źle, a tylko 27,6 proc. dobrze. 19,8 proc. nie miało na jego temat zdania.
„Co ciekawe, przed wprowadzeniem systemu kaucyjnego w Polsce, a więc jakieś pół roku temu, popierało go około 60 proc. społeczeństwa. No cóż, 'mądry Polak po szkodzie’. Okazuje się też, że mnożące się wyjątki od systemu kaucyjnego jedynie potwierdzają, że cała konstrukcja była od początku dziurawa” – podsumował Marcin Szermański na bezprawnik.pl.


